
Na początku marca znaleźliśmy Juniorka, który został potrącony przez samochód. Kiedy go spotkaliśmy miał połamaną miednicę, był wygłodzony, cały poobijany. Nie ruszał tylnymi łapkami i czołgał się w naszą stronę wołając o pomoc.

Tego samego dnia Juniorek został zabrany do jednej z klinik w Gdańsku, gdzie przeprowadzony został zabieg stabilizacji złamania kości biodrowej lewej oraz zwichnięcia stawu biodrowo krzyżowego prawego. Na jego skórze zostały szwy. Niestety już dwa dni po operacji u Juniorka pojawiła się biegunka i wymioty, po następnych trzech dniach przestał jeść i pić.


Na ponownej wizycie w klinice zdecydowano o przeprowadzeniu badania krwi, wyniki były bardzo negatywne. Następnie wykonano badanie FPV, które wykazało, że Juniorek został zakażony wysoce zaraźliwą chorobą wirusową - panleukopenią zwaną kocim tyfusem. Drugie badanie wykazało, że Juniorek zarażony jest również koronawirusem.

Po uzyskanych wynikach Juniorek został umieszczony w izolatce i przyjęto go do dalszego leczenia, aby pokonać panleukopenie. Kot był odwodniony na skutek biegunki i wymiotów. Na skutek silnej anemii przeprowadzono również transfuzję krwi i podawano surowicę.

Obecnie jego stan się poprawił, ale na skutek trudnej terapii Juniorek nabawił się odleżyn, które wymagają dalszego kosztownego leczenia.
Każdy dzień przebywania w klinice to koszt 1500 złotych , do tego dochodzą koszty leków oraz wykonanych badań i zabiegów. Do tej pory łączne koszty leczenia Juniorka wyniosły ponad 21 000 złotych. Bez waszego wsparcia nie damy rady uratować Juniorka.
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!