Łukasz Małecki
Jeszcze raz wszystkim dziękuję i zamykam zbiórkę

Niestety, wpłata na tę zbiórkę nie jest już możliwa.

Cześć, nazywam się Loki i mam chyba 4 lata. Nie wiem dokładnie. Urodziłem się w Qatar, a moim panem pewnie był jakiś szejk. Niestety jestem trochę pechowcem. Prawdopodobnie kiedyś jak goniłem za jakimś królikiem, czy za innym zwierzem na pustyni, wywaliłem się i przetrąciłem staw biodrowy. Może wtedy się zgubiłem, a może mój pan przestał widzieć we mnie wartość? Nie wiem. Wiem, że wylądowałem w schronisku, gdzie spędziłem dłuższą część swojego życia. Nie pamiętam już dokładnie, kiedy w moim życiu pojawiła się kobieta z Polski, ale wiem że zabrała mnie z klatki i zaczęła pokazywać jak wygląda świat. Niestety nie mogła mnie zatrzymać. Znalazła dla mnie nowy dom oraz miłość moich przyszywanych rodziców. Moi rodzice mieli już innego psa w typie charta, dla mnie jest jak brat, a Sam był odebrany z nielegalnej hodowli i część życia podobnie jak ja spędził w klatce.
Mało rozumiałem komendy, a zwłaszcza w Polskim języku. Byłem puszczany na terenie zamkniętym i uczyłem się wracać. Pięknie biegałem za wabikiem i na sprinty, od taty, który mnie trzymał, do mamy, która sprawdzała czy teren jest bezpieczny i czy nie ma żadnych zwierząt w okolicy, bo pomimo kagańca i celu mógłbym poczuć zew natury i ruszyć w pościg za sarną czy królikiem.
Tak jak już mówiłem o sobie, jestem pechowcem. Kiedyś pojechaliśmy na spacer, gdzie ok. 20 innych psiaków latało po polach pod Wrocławiem. Mama nie chciała mnie puścić, ale tata ją przekonał. Mówił, co może mu się stać, jest z innymi psami, niech się uczy. Niestety udało mu się przekonać mamę i puścili mnie. Pobiegałem trochę z innymi chartami. Patrzyłem też co chwilę, gdzie są rodzice. W pewnym momencie jednak wyczułem sarnę śpiącą w trawach na polu.
Nagle serce mi zaczęło bić dwa razy szybciej a wzrok stał się ostrzejszy, tak to był wystrzał adrenaliny. Po zaledwie ułamku sekundy leciałem w pełnym galopie a za mną biegły trzy whippety. W okamgnieniu rodzice stracili mnie z zasięgu swojego wzroku.
---
Sprint życia Loki zrobił na początku grudnia 2018 roku, na szczęście, nie dogonił sarny (i tak miał kaganiec), niestety biegnąc po polu za sarną najprawdopodobniej wpadł w jakąś dziurę lub rów w ziemi. Złamał obie kości promieniową i łokciową w okolicach stawu garstka.
To niestety jest dopiero początek opowieści. Lok przeszedł dwie operacje, Po pierwszej, założone miał 2 cyrklarze (zaciśnięte pierścienie z drutu chirurgicznego) na kość promieniową, aby złapać odłamki kości. Po miesiącu proces zrostu kości przebiegał pomyślnie. Niestety w ciągu kolejnych trzech tygodni doszło do osteolizy kości (zanik kości). Kość w obrębie złamania, pomiędzy założonymi cyrklarzami po prostu rozpuściła się. Loki przeszedł kolejna ponad pięcio godzinną operację autoprzeszczepu struktury gąbczastej kości. Miało to miejsce w lutym. Niestety proces odbudowy kości po osteolizie jest bardzo powolny i wymaga stymulacji oraz stałego nadzoru nad psem.

Od czasu drugiej operacji loki regularnie jeździ na zabiegi rehabilitacyjne wspomagające zrost kości. Przez pierwszy miesiąc miał laseroterapię. Cały czas jeździmy z nim na magnetoterapię (co 2 dni).

Loki potrzebuje wsparcia. Wiemy że dla niektórych to tylko łapa u psa, ale dla mnie i mojej żony Loki to członek naszej rodziny i zrobimy wszystko żeby go uratować.
Bardzo prosimy o Państwa pomoc - środki finansowe, które uzyskamy w ramach wsparcia zostaną wykorzystane na wsparcie naszych wydatków związanych z ratowaniem łapy loka. Do regularnych wydatków należą:
Podróże do Warszawy do specjalistycznej kliniki weterynaryjnej (około 300 km),
Koszt wizyt kontrolnych / zabiegów w tej klinice (każda wizyta to minimum 600 zł, operacje/zabiegi to koszt przekraczający 2000 zł)
Regularne (co 2-3 dni) zabiegi rehabilitacji łapy (m. in. magnetoterapia) gdzie sam dojazd to około 100 km w obie strony.
Loka niedługo czeka operacja wyjęcia szpilki, która osunęła się pod wpływem czasu, grawitacji, ruchu, w okolice kości nadgarstka, blokując całkowicie staw w okolicy złamania. Całkowity brak ruchomości stawu dodatkowo źle rokuje na przyszłość pod kątem przyszłej rehabilitacji stawu.
Dodatkowo planujemy zakup drukarki 3d, która zostanie wykorzystana do wykonania łatwo demontowanego opatrunku na łapę (będzie trzeba wykonać kilka wersji) oraz ortezy, która będzie stabilizowała łapę i równocześnie zapewni mobilność stawów.
Jeszcze raz wszystkim dziękuję i zamykam zbiórkę

Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Wpłata nie jest możliwa po końcu zbiórki.
Zrób jeszcze jeden mały krok.
Nawet 1 zł może pomóc!

Anonimowy Darczyńca
Popieram czynnie drugi raz ¨. powodzenia Loki, będzie dobrze 👍🏻👍🏻👍🏻👍🏻👍🏻👍🏻☀️☀️☀️😁
Łukasz Małecki - Organizator zbiórki
Dziękujemy bardzo!
Anonimowy Darczyńca
Powodzenia!! Trzymamy kciuki za udaną zbiórkę.
Łukasz Małecki - Organizator zbiórki
Dziękujemy bardzo! We wtorek jadę do Warszawy z Lokim, zachęcam do odwiedzenia zbiórki - będę informował o postępach leczenia.