Kobieta otoczona przez psy na kanapie w ogrodzie.

Na nowy dom dla Ferajny

12 585 zł  z 500 000 zł (Cel)
Wpłaciły 232 osoby w ciągu 2 dni.
Wpłać teraz Udostępnij
 
Maria Danuta Kadela - awatar

Maria Danuta Kadela

Organizator zbiórki

    


       To miał być ich dom.....

      Ten dom, który wkrótce będziemy musieli opuścić, był spełnieniem naszych marzeń. Chata na końcu wsi. Cisza. Spokój. Miejsce stworzone dla tych, których nikt nie chciał — starych, chorych, porzuconych psów.

    Żeby go kupić, sprzedaliśmy naszą ponad czterohektarową działkę w Borach Tucholskich. To nie były pieniądze ze zbiórek. To był nasz dorobek życia. Zaufaliśmy. I zostaliśmy oszukani. Nie sprawdziłam wszystkiego tak, jak powinnam. Uwierzyłam osobie, którą znałam, której wcześniej pomagałam ratować psy. Miały być dokumenty, miało być bezpiecznie…Był akt notarialny. Było pełnomocnictwo. Dziś wiem, że to wszystko było oszustwem.

      146 tysięcy złotych — tyle kosztował ten dom. Ale to nie wszystko. Zagospodarowanie terenu dla psów, kojce wybiegi. Oszczędny remont domu.

    W sumie ponad 200 tysięcy złotych — tyle straciliśmy. Tylko było to 3 lata temu, dzisiaj inne ceny, inne koszty......

      Pieniądze zniknęły. Dom nigdy nie stał się nasz. Można powiedzieć: „sama jesteś sobie winna” .I ja to przyjmuję .Ale one nie są winne niczemu. Te psy tutaj pierwszy raz w życiu mają swoje miejsce. Swój kąt. Spokój. Człowieka, który ich nie zawiedzie. 

     A ja teraz stoję pod ścianą. Bo ten dom zaraz przestanie istnieć w naszym   życiu. A ja nie mam dokąd ich zabrać. 

     Ta zbiórka nie jest dla mnie. Jest dla nich.

    Dla tych starych, słabych, często już nikomu niepotrzebnych psów, które nie przeżyją kolejnej przeprowadzki w niepewność. Dla tych, które wreszcie tutaj mogły spać spokojnie. 

     Walczę o nowe miejsce. Bezpieczne. Ostatnie. Takie, którego już nikt nam nie odbierze. Ale sama już nie dam rady. 

   Błagam — pomóżcie. 

Każda złotówka to krok do tego, żeby one nie straciły domu po raz kolejny.

Maria Danuta Kadela - Psikątek Tośkowej Ferajny


       O mnie

        Od ponad 40 lat ratuję bezdomne zwierzęta. Tysiące historii, setki uratowanych istnień — i wciąż za mało, bo potrzebujących nie ubywa. 

       Najpierw były koty u mnie w domu od 1986 roku aż do 2009 do otwarcia schroniska w Szczecinku. W międzyczasie współorganizowałam i poprowadziłam dwa przytuliska, jedno w samym Szczecinku przy ul. Szczecińskiej, drugie w Buczku. Po drodze walka o schronisko dla zwierząt takie wymarzone, jak drugi dom i takie też powstało, bo pracowałam przy jego projekcie.

      W wolnych chwilach praca nad projektem nowej UoZ w pierwszej Koalicji dla Zwierząt założonej przez Grzegorza   Linderberga.  

     No i nieustanne ratowanie psów, szczególnie TTB, wtedy masowo usypianych w schronach. To czasy Dogomanii.

     I jeszcze walka z hyclem z Białogardu, wieloletnia, którą przypłaciłam utratą zdrowia, ale mimo wszystko warto było, schronisko zostało zamknięte

      W latach 2009 - 2019 byłam kierownikiem Schroniska dla Zwierząt w Szczecinku. W 2013 roku GLW uznał to schronisko za najlepsze w Polsce pod względem dobrostanu zwierząt, infrastruktury i zarządzania, o czym oficjalnie powiadomił PLW w Szczecinku. W 2016 potwierdziła to wizytacja z GIW.

      Niestety, w 2019 zmuszono mnie do przejścia na emeryturę, miałam już prawo do emerytury …….samo życie.

     Jako typowy pracoholik nie wyobrażałam sobie siebie siedzącej w domu bezczynnie, gdy dookoła tyle nieszczęść psio kocich. 

     Pierwszy projekt " Psilądek Nadziei" dla psich staruszków pod patronatem Fundacji Dobrych Zwierząt nie wypalił, przegrałam z nieżyczliwymi sąsiadami, ale bezpieczeństwo moich psów, moje zdrowie i życie moich bliskich było ważniejsze., zostawiłam wszystko.

     Dziś prowadzę PSIKĄTEK TOŚKOWEJ FERAJNY — miejsce dla tych, o których najłatwiej zapomnieć. Starych, chorych, niechcianych. Takich, których nikt już nie chce. .Jeździmy po wsiach. Widzimy psy na łańcuchach, chore szczeniaki, suki rodzące w dramatycznych warunkach. Reagujemy. Ratujemy. Leczmy. Karmimy.

      Dajemy im godność i spokój na końcu życia — albo szansę na nowe.

     Nie wszystko pokazujemy w internecie. Bo kiedy trzeba wybierać — zdjęcie czy pomoc — zawsze wybieramy pomoc.

     Ale prawda jest taka: bez wsparcia, bez własnego, bezpiecznego domu nie damy rady dalej pomagać.


Maria Danuta Kadela

Ponoć mamy XXI wiek, ale tutaj na wsiach to dalej Średniowiecze. Tak nadal żyją psy......

KADET


       Kadet trafił do schroniska w Białogardzie jako szczeniak, wyszedł w   2022 roku, mając 12 lat, kiedy w końcu schron został zamknięty.

      Zabraliśmy Go do PsikątKA Tośkowej Ferajny, żeby już więcej nie tułał się po schroniskach, żeby poznał inne życie. Życie prawie jak w prawdziwym domu.

     U nas zobaczył inny świat..... normalny, nie betonowy.

     Spacery, trawa, las, jezioro, piasek..... Nie znał tego przez 12 lat. Latem mieszkał w dużym, trawiastym boksie z wiatą, gdzie miał swój ponton i wylegiwał się na słońcu. Zimą mieszkał w domu. Duży, łagodny, zgodny pies, taki niekłopotliwy.......

   Musieliśmy pomóc mu przejść za TM, nowotwór szczęki nie dał mu żadnych szans. Zasypiał łagodnie, głaskany do końca......

   Nasz Psikątek Tośkowej Ferajny jest właśnie dla takich psów jak Kadet, aby chociaż końcówkę życia spędzały godnie, zaopiekowane i kochane.


        Ślepaczek Miluś

        Pojawił się znikąd gdzieś tam pod Karlinem, przeganiany przez ludzi, gryziony przez psy. Potwornie się bał, nie dawał się złapać, dopiero kiedy osłabł zupełnie, udało się go zabezpieczyć.

Trafił w stanie agonalnym, walka o jego życie trwała ponad miesiąc, nie było łatwo. Jednak się udało i udało się coś więcej. Miluś ma dom!!!!

        Bosmanek

       Bosmanek był z nami tylko 2 tygodnie, niestety trafił do nas w takim stanie, że nie dało się mu już pomóc.  

    Całe swoje życie spędził na łańcuchu, w okropnych warunkach. Przez tyle lat nikt nie reagował, nikt nie zainteresował się jego losem. Gdy dostaliśmy o nim informacje przyjechał do Psikątka, otrzymał wszystko co potrzeba, jedzenie, opiekę weterynaryjną, ale wieloletnie zaniedbania i wiek Bosmanka nie pomogły w walce o jego życie.

 Odszedł w godnych warunkach, nie przykuty łańcuchem. Pomoc w przejściu za TM to też ratowanie.....

      Elza

       Malutka, bezkonfliktowa sunia, trochę wycofana, żyjąca w swoim świecie, nie wadząca nikomu......
Była u nas od stycznia. Nasi przyjaciele wypatrzyli ją w schronisku w Rybowie, zmarznięta, wystraszona. Poprosili nas o pomoc i tak trafiła do Psikątka Tośkowej Ferajny......

     Jak wszystkie nasze stare psy spała i jadła i wygrzewała stare kości w ciepłym. Nie chorowała, odeszła, bo przeszedł jej czas, ale odeszła zaopiekowana, spokojna, na swój sposób szczęśliwa, godnie.......

       To dla takich Elz tutaj jesteśmy, dla nich walczymy.......

       Harry

Zdjęcia łańcuchowego psa w domu na legowisku to nasza największa nagroda.

        Wnusio czyli Pan Pieluszka - rezydent

      Zaraz będzie rok, jak jest z nami. Staruszeczek, z lekkim, psim Alzhaimerem......Znaleziony przez absolutny przypadek. Siedział na starej, rozwalonej wersalce w śmieciach. Jego niby właściciel wręcz z ulgą nam go oddał.

     Wnusio zdrowotnie to przypomina noworodka, kolka, wzdęcia z łakomstwa, uszko, główka. Za to serce jak dzwon. A my dbamy, chuchamy, aby był z nami jak najdłużej.

       Psy z Wierzchowa 

       Z tego miejsca zabraliśmy kolejno 3 sunie i 8 szczeniaków z trzech miotów. Całe towarzystwo ma już nowe, normalne domy. Sunie przed adopcją zostały wysterylizowane, dwie na koszt gminy, jadana na nasz koszt.

      Cola

        Jak wieść gminna niesie,  dwa psy zostały wyrzucone na leśnej drodze, bo "ktoś" obawiał się  naszej kontroli.

      Te dwa psy to sunie, długowłose owczareczki. Pierwsza Tola została zabezpieczona natychmiast. Stan kiepski. Świerzb i wyłysienie całej klaty, pchły, przerośnięte pazury, waga 30 kg. Łagodna i ufna, wiozłam ją z kojca gminnego do weta. Bez problemu dawała sobie wszystko robić. Tola  pojechała do fundacji.

       Druga Cola została odnaleziona nocą po tygodniu koło Tychowa. Przyjechała do nas, bo inaczej trafiłaby do schronu w B, a tam nie dzieje się ostatnio dobrze. Stan agonalny, rozległy hotspot, ostry stan zapalny, temperatura 40, C,  zapalenie spojówek, pchły, przerośnięte pazury, waga 23kg. Rokowania kiepskie.

Po pięciu dniach wychodzimy na prostą.  Aktualnie Cola przebywa w DT i piękna z niej dziewczyna się zrobiła.

      Kiara

    Kiara trafiła do nas w maju2025 z koszmarnych warunków. Wychudzona, bez oka, znająca tylko jeden ruch - obsesyjne bieganie w kółko…

   Byli właściciele podobno ją kochali…Tylko jak można kochając swojego psa trzymać go w kolczatce na 1,5 m smyczy przy rozpadającej się budzie ? Do tego Kiara nie ma jednego oka, możliwe, że z taką wadą się urodziła, ale już jako młody pies powinna trafić do weterynarza aby zaszyć powieki, bo inaczej cały czas łzawiła i cierpiała. 

  Teraz Kiara w końcu jest psem domowym, szczęśliwym i w końcu ma wszystko na co zasługuje. A my szczęśliwi szczęściem Kiary.

    Sonia

     Sonia to ok 10 letnia sunia, która przez rok czasu chodziła z ogromną przepuklina. Właścicielka stwierdziła, że nie ma sensu jej leczyć, bo jest stara i zdechnie !!! Twierdziła też, że Sonia jest agresywna. 

    Zabraliśmy ją natychmiast do lekarza. W sumie to Sonia okazała się bardzo przyjaznym psem i    już po zabiegu usunięcia przepukliny i sterylizacji znaleźliśmy jej dom.

 Leoś


     Chmurka

      Chmurka jest psem z zamkniętego w 2021 roku schroniska w Bystrym. Ona wraz z dwoma innymi psami trafiła do schroniska w Kołobrzegu. Tamte po jakimś czasie znalazły dom, 

     Została Chmurka - totalnie dzika, zabijał ją schroniskowy stres, więc trafiła do nas. W tej chwili jest gotowa do adopcji. 

   Tylko to jest pies, który sam wyznacza granice, trochę jak kot...... W   w domu pies idealny. Nie niszczy, nie broni zasobów, umie chodzić na smyczy. Lubi długie spacery po lesie.  Jednak wymaga nadal pracy......

Historia jednego wyjazdu na wiochy zamknięta w kadrach.....

Wszystkie sunie zostały zabrane, wysterylizowane, mają nowe domy.

Szczeniaki też udało nam się uratować

Łezka


        Według mikroczipa adoptowana jako szczeniak ze schroniska/ Pan adoptujący podpisał umowę, wszelkie zobowiązania, w tym sterylizację i nic z tego nie zostało zrealizowane.  Nie dość tego Pan opuścił wiochę i przekazał psa dalej, nie informując schroniska.

       A na koniec pani, od której zabieraliśmy sunie, to nawet nie wiedziała, skąd ją ma...... Dopiero u nas została wysterylizowana i wtedy znalazł się dla niej cudowny dom. Takie zakończenia to sens naszej pracy. Po latach poniewierki -  nowe życie.

   

       Badi

        Młody, energiczny psiak, z którym nie poradziła sobie starsza pani. Pies został przyniesiony do domu przez jej syna… a potem zostawiony na głowie matki. Niestety (a może na szczęście), opieka nad żywiołowym, niespełna 1,5-rocznym psiakiem przerosła właścicielkę.

      Kobieta zdecydowała się zrzec Badiego, dając mu tym samym szansę na nowe, lepsze życie.

Zabraliśmy Badiego do Psikątka, ogarnęliśmy  weterynaryjnie , czyli profilaktyka i kastracja i Badi szybko znalazł swoich ludzi.


     Bolonki - Golonki

    Zabieramy psy z pseudo. Doprowadzamy do porządku. Tutaj to było strzyżenie. Leczymy ciało i duszę. Akurat u tych psów czasem dusza boli bardziej. 

   Tę ósemkę wyleczyliśmy z zapalenia spojówek, uszów, świeżbowca , zapalenia trzustki i wątroby.

     A po zabiegach kastracji, wszystkie znalazły dobre domy, łącznie ze Staruszeczką, zwaną u nas Babcią Golonką        Dino - nasz Dinozaur

      Jest najstarszym i najdłuższym stażem rezydentem Psikątka. Jest z nami już 7 lat. No może nie z nami, żyje raczej obok nas we własnym świecie.

    Naszym największym sukcesem jest to, że Dino przychodzi już sam na każde zawołanie. Coś tam jeszcze "kuma". Absolutnie bezkonfliktowy, spokojny piesio.

    Zostanie już z nami do końca. Na pierwszym zdjęciu w schroniskowej budzie, z której rzadko wychodził,  na drugim u nas.

Psy z Zieleniewa

    W październiku 2025 we współpracy z Gminą Bobolice, SM i Policją z Bobolic i Koszalina udało się nam odebrać 18 psów, dużych mieszańców. Psy przebywały w warunkach zagrażających ich życie. Dodatkowo od kilku lat terroryzowały całą okolicę, w poszukiwaniu pożywienia. 

     Zanim udało się zorganizować ich odbiór,  jeździliśmy tam 3 razy w tygodniu, aby dokarmiać te psy - ok 60 km w jedną stronę.

    Teraz dzięki nam ludzie, mieszkający w okolicy i psy są już bezpieczne. 8 psów mieszka tymczasowo w Psikątku, są dowodem w sprawie. Właściciel od października przebywa w areszcie.

Nero

          Nero to pies nad którym publicznie znęcał się hycel z Białogardu. W schronisku uznany za agresywnego, według behawiorysty za psa dużego ryzyka.

        Po pół roku codziennej pracy, socjalizacji z ludźmi i psami, Nero mógł trafić do domu. I taki dom się znalazł, świadomy przeszłości i teraźniejszości Nera. To też nasza praca.

 Na pierwszym zdjęciu Nero w schronisku, na drugim u nas.

Norbik

Kiedy zamknięto schronisko hycla z Białogardu, wszyscy gromko odtrąbili sukces i zapomnieli.....

Te psy wtedy miały już tylko nas. Kolejno zabieraliśmy do Psikątka i  szukaliśmy domów. Tak też było w przypadku Norbika.

Na pierwszym zdjęciu Norbik u nas, na drugim w schronisku.

       Dziadeczek z Białogardu

       Mały, za to agresywny. Kompletnie nieobsługiwalny. W Lecznicy do badań musiał być premedykowany, nie szło inaczej. Miał otwarte guzy przy szyi, na głowie i według schroniskowego weterynarza, to miał być nowotwór i Dziadeczek już właściwie umierał. 

      Nikt go nie chciał, był tylko "twarzą" zbiórek różnych org, ale my nie dostaliśmy  żadnych pieniędzy na nic. 

     Zabraliśmy do Psikątka, aby nie umierał samotnie w schronisku. Po serii antybiotyków wszystko się zagoiło i Dziadeczek był z nami jeszcze rok i 8 miesięcy.

 A umarł ze starości.......

Mopsia Klusia


        Królowa  Ferajny o przydomku Matylda I


        Klusię kochają wszystkie psy, bez wyjątku, małe duże, wszystkie.  Panowie wiadomo czemu, ale też wszystkie sunie się z nią przyjaźnią. 

        I tak została królową, bo to jedyny taki psiak  u nas.

           To jest tylko mały wycinek pracy Psikątka Tośkowej Ferajny. Uratowaliśmy setki psów, znaleźliśmy nowe domy, a tym nieadopcyjnym zapewniliśmy i zapewniamy godne życie do końca. Całe nasze życie to pomaganie psom, bo na tym terenie one maja tylko nas.


Słowa wsparcia

Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲


  • James Bond - awatar

    James Bond

    16.05.2026
    16.05.2026

    My name is Ferajna, Psia Ferajna.

    • Maria Danuta Kadela - awatar

      Maria Danuta Kadela - Organizator zbiórki

      17.05.2026
      17.05.2026

      Bardzo dziękujemy

  • Jolanta Büssing - awatar

    Jolanta Büssing

    16.05.2026
    16.05.2026

    Dziekuje pani za ratowanie ❤️

  • Adriana - awatar

    Adriana

    16.05.2026
    16.05.2026

    Dobro wraca, jeszcze będzie pięknie ❤️

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    15.05.2026
    15.05.2026

    Powodzenia 🍀

  • AGNIESZKA - awatar

    AGNIESZKA

    15.05.2026
    15.05.2026

    Jest pani cudowną osobą. Życzę, żeby wszystko sie ułożyło. Proszę pogłaskać ode mnie wszystkie sierściuszki ❤️

12 585 zł  z 500 000 zł (Cel)
Wpłaciły 232 osoby w ciągu 2 dni.
Wpłać teraz Udostępnij
 
Maria Danuta Kadela - awatar

Maria Danuta Kadela

Organizator zbiórki

Zadaj pytanie

Wpłaty: 232

Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
150
Beata - awatar
Beata
100
Add alt here
Dołącz do listy
Dorota S - awatar
Dorota S
50
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
10
aghina - awatar
aghina
200
Emilia - awatar
Emilia
5
Elżbieta F. - awatar
Elżbieta F.
200
Karolina - awatar
Karolina
20
Add alt here
Dołącz do listy
Psiara i kociara - awatar
Psiara i kociara
100

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

fundraiser thumbnail
Załóż swoją zbiórkę

Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!

fundraiser thumbnail