„Mamusiu… kiedy tata wróci?”
To pytanie rozdziera mi serce każdego dnia…
Bo nie potrafię już odpowiedzieć.
Jeszcze chwilę temu byliśmy zwyczajną rodziną.
Był śmiech naszej córeczki, były plany, wspólne życie… było bezpieczeństwo.
Był ON – mój mąż, jej ukochany tata.
5 maja 2026 roku wszystko się zatrzymało.
Podczas pracy na terenie zakładu w Oświęcimiu mój mąż, Jakub Polak, uległ tragicznemu wypadkowi. Zwyżka, na której pracował, runęła razem z nim na twardą kostkę brukową.
Jedna chwila.
I nasze życie rozpadło się na kawałki.
Zabrano go śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do Szpitala Specjalistycznego im. św. Barbary w Sosnowcu.
Ja zostałam z ciszą, telefonem w ręku i strachem, którego nie da się opisać…
Dziś mój mąż leży na Oddziale Intensywnej Terapii.
W śpiączce farmakologicznej.
Nie reaguje. Nie mówi. Nie mogę usłyszeć jego głosu…
Mogę tylko trzymać go za rękę i szeptać, że czekamy. Że musi wrócić.
Jego ciało jest potwornie zniszczone – liczne złamania rąk i nóg, poważne urazy twarzy.
Przeszedł już trzy operacje. Kolejne są przed nim.
Każdy dzień to walka o życie… a potem o sprawność, o każdy ruch, o powrót do Nas.
Najtrudniejsze są chwile z naszą córeczką…
Kiedy patrzy na mnie i pyta:
„Mamusiu, dlaczego tata nie wraca?”
Albo kiedy wieczorem mówi:
„Powiedz tacie dobranoc…”
A ja nie wiem… czy on to słyszy.
Ci, którzy znają mojego męża, wiedzą, jakim jest człowiekiem.
Zawsze lubił wyzwania. Zawsze ciężko pracował.
To typ pracusia – nigdy nie odmawiał pomocy, zawsze był dla innych.
Dziś to on walczy… i potrzebuje nas wszystkich.
Mąż prowadził działalność gospodarczą.
Z dnia na dzień wszystko stanęło.
A ja zostałam sama…
z dzieckiem, strachem i ciężarem, który mnie przerasta.
Nigdy nie myślałam, że sama będę musiała prosić o pomoc…
Dziś robię to dla niego.
Dla naszej córeczki.
Dla naszej rodziny.
Każda złotówka to dla nas nadzieja.
Każda wpłata to krok bliżej do tego, żeby znów wrócił do domu.
Jeśli nie możesz pomóc finansowo – proszę, pomódl się za mojego męża.
Ja nie proszę o wiele…
Proszę tylko o to, żeby moja córeczka znów mogła przytulić swojego tatę.
Żeby znów mógł usłyszeć jedno słowo: „Tato…”
Dziękuję z całego serca za każdą pomoc ❤️
Ewelina 💔
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Justyna Targosz
Ewelinka jesteśmy z Wami Calum sercem 🍀🙏🙏🙏❤️❤️❤️🍀🍀🍀
Anonimowy Darczyńca
Wracaj do zdrowia✊️