Angie Julia
W naszym domu hospicyjnym ostatnio dużo się dzieje, i niestety nie są to radosne rzeczy.
Kaziu pewnego dnia zwymiotował i poczuł się gorzej, po czym na wizycie u weterynarza okazało się, że wymaga natychmiastowej operacji ratującej życie - był o chwilę od peknięcia jelita. Przez ostatnie dwa tygodnie dochodzi do siebie, ale musi mieć wykonane badanie serca oraz powtórne USG.
U Hani zdiagnozowano nadciśnienie, jest leczona, ale niestety wciąż chudnie, więc wymaga dalszej diagnostyki.
Pola przeszła zabieg stomatologiczny, po którym niestety objawiła się alergia na jeden z leków i teraz wymaga podawania sterydu.
Malin trzyma się dzielnie mimo, że jego guz na trzustce nie zmniejsza się, jednak jego miesięczne leczenie pochłania około 1500 zł z moich prywatnych środków. Obejmuje to głównie leki (w tym Palladię - dostaje 1 tabletkę co drugi dzień, a 1 tabletka kosztuje 33 zł).
Lucjan także musi dostawać codziennie leki na serce i tarczycę, których miesieczny koszt to kilkaset złotych.
Obecnie każdego dnia Koty zjadają około 8 puszek 400g, co daje średni miesięczny koszt grubo ponad 2000 zł.
Mój domowy czynsz wraz z opłatami to 1400 zł.
Te wydatki nie obejmują jeszcze karmy specjalistycznej, smaczków, żwirku, paliwa i niespodziewanych wizyt u weterynarza.
Łatwo policzyć, że moja wypłata na to wszystko nie wystarcza...
Zdaję sobie sprawę, że opieka nad tyloma kotami, w dodatku tak wymagającymi, to tylko i wyłącznie moja decyzja i odpowiedzialność. Będę jednak bardzo wdzięczna za wsparcie mnie nawet najmniejszą kwotą, jaką jesteście chętni na to przeznaczyć.
Wasza kociara.





MiSZCZe z Warszaffki
My, ludzie po 40 tce, musimy się trzymać razem xD a tak serio to zdrówka dla kocin i pozdrowienia :)
Angie Julia - Organizator zbiórki
Bardzo serdecznie dziękuję, choć nie wiem komu, a przeczuwam że się znamy....? ;)