


Tak wygląda moje życie - zbieram z ulicy koty, które ktoś potraktował jak zwykłe śmieci.. Robię robotę za właścicieli, za gminy, za ludzi bez mózgów, tylko po to, aby nie cierpiały na tym zwierzęta..
Zakupiłam wczoraj karmę za 2000 zł dla bezdomnych kotów żyjących na ulicach Barczewa i okolic.Chce dotrzeć do wszystkich karmicieli, ale proszę najpierw o kontakt…
Pomagam z głową i zanim przekażę jakąkolwiek karmę, chcę poznać koty, które są dokarmiane:
• ile ich jest,
• w jakim są stanie,
• ile jeszcze wymaga kastracji
• ile potrzeba budek na zimę
Nie ma możliwości, aby karma trafiała tam, gdzie zwierzęta są pozostawiane same sobie i dopuszcza się do ich dalszego rozmnażania. Pomaganie musi mieć sens, bo inaczej to tylko „gaszenie pożarów”, a liczba bezdomnych zwierząt nadal będzie rosnąc..
Listopad i grudzień będą dla nas wyjątkowo ciężkie… Samo opłacenie faktur za kastracje to 10 tysięcy złotych…. Zwierzogranie dofinansowało nam już zabiegi na kwotę 30 tysięcy złotych, ale środki się skończyły, a kotów do odłowienia w celu kastracji nadal pełno.. Dlatego tnę dalej i biorę to wszystkie rachunki za kastrację na siebie, bo jeśli przerwiemy za chwilę znów będziemy w punkcie wyjścia, a dążymy do tego, żeby bezdomność się w końcu skończyła..
I chcę Wam pokazać, dlaczego to robię, bo może wtedy zrozumiecie to co ma sens..
Nasza gmina daje karmę raz w roku
łącznie na kwotę 2000 zł…
Na zabiegi gmina daje około 10 tysięcy zł, co przy skali problemu jest jak kropla w morzu…
A wiecie, gdzie idzie najwięcej pieniędzy?
Na utrzymanie schronisk. Tam wszystko pęka w szwach psy, interwencje, leczenia koszty są gigantyczne. I w tym całym bałaganie koty?
Koty są zawsze „na końcu kolejki”.
Dla gmin koty to temat, którego najłatwiej się pozbyć jednym podpisem. Wystarczy nazwać kota „wolno żyjącym” i problem z głowy. Nie trzeba szukać domu, nie trzeba płacić za leczenie, nie trzeba się nimi zajmować, bo przecież jest wolnozyjący..
Tylko że wolno żyjące to często po prostu porzucone. Oswojone, chore, wyziębione, bez szans na przeżycie bez ludzkiej pomocy…
I teraz ważne, bo też mi to zarzucono:
To nie jest hejt na gminę.
Ja nie walczę z urzędami, nie walczę z ludźmi za biurkiem.Ja walczę o zwierzęta, pomagam im od lat i tylko z nimi chcę współpracować, a nie z osobami, które siedzą przed laptopem i obsługują tabelki, „przydzielając” zwierzęta jak numery ewidencyjne… Z prawdziwą pomocą kotom nie ma to nic wspólnego.
Dlatego kastruję, leczę, łapię, dokarmiam i walczę o każdy grosz, bo gdyby nie ludzie tacy jak my, te koty po prostu by nie istniały, albo leżałaby na ulicy jak zwykły papierek… 
Pieniądze rozchodzą się momentalnie : weterynarze, zabiegi, leki, karma, suplementy, a pod opieką 60 kotów, którego każdego dnia muszą jeść..
Pomóż proszę nam pomagać, każdego dnia zbieramy środki na ratowanie właśnie takich zwierząt o których świat zapomina, które są skrzywdzone przez ludzi, porzucone, bez szans na życie..Twoje 5 zł jest dla nas ważne !!
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
AnDyX
Wspaniala prace wykonujecie 🥹
Blazej
❤️
Ania i Tolek
💛Duzo Zdrowia dla Pani i Kotulkow 😽❤
Jagoda Chet
Na pomoc kotom z ulicy
Jaro G.
Wszędzie na każdym kroku widać jacy jesteśmy słabi i podli dla samych siebie, ludzi i zwierząt .... Obojętność niechęć brak konkretnych działań niepotrzebnych urzędników których utrzymujemy musi się końcu zmienić ! Oni trwonią pieniądze które powinny być przeznaczone na rozsądny social i pomoc, a nie na głupoty i prywatne cele W takich regionach jak Warmia i Mazury jest to najbardziej odczuwalne i widoczne gdzie bracia mniejsi cierpią najbardziej Patrząc na to co nas otacza i się dzieje lepiej o tym nie myśleć tylko myśleć działać i robić swoje bo inaczej nas zadepczą ..... Trzymajcie się pozdrawiam ✌️