
Wyrzucony jak śmieć, malutki 3-4 tygodniowy kociak cudnym zbiegiem okoliczności trafił w nasze ręce. Ktoś porzucił ją samą, bez matki, gdy nie miała jeszcze dwóch miesięcy.
Na początku wszystko wglądało ok, biegała i bawiła się z innymi kotkami, ale po kilku dniach malutka Kiki zaczęła bardzo poważnie chorować. Przestała przybierać na wadze a przez wycieńczające biegunki zaczęła słabnąć z godziny na godzinę. Aby ustalić co, tak naprawdę, dolega Kiki musiała przejść szereg badań i długie leczenie. Ponieważ nie wiedzieliśmy co się dzieje konieczna była izolacja od innych kotów, więc malutka na długo trafiła do szpitala.

Udało się uratować jej życie ale pozostały do zapłaty koszty leczenia. Prosimy o pomoc w uregulowaniu, dzięki temu będziemy mogli pomagać kolejnym potrzebującym stworzeniom.
Historia Kiki ma szczęśliwe zakończenie dzięki działaniom naszych wolontariuszy oraz Państwa wsparciu finansowemu. Od kilku dni Kiki - wraz z przybranym bratem Leonem - cieszą się nowym, wspaniałym domkiem u dobrych ludzi.
Prosimy pomóż nam pomagać - aby zakończenie zawsze było szczęśliwe!


Niestety koty, które do nas trafiają bardzo rzadko są całkiem zdrowe - większość wymaga kompleksowych badań i specjalistycznego leczenia. Prawie zawsze musimy leczyć pasożyty, pchły i świerzb, czasem są poważniejsze problemy: wirusy, bakterie, białaczki, złamania czy nowotwory. Każdy właściciel psa czy kota zdaje sobie sprawę jako ogromne są to koszty.

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!