Zbiórka Po pożarze-remont i 'Nowe Życie' - miniaturka zdjęcia

Po pożarze-remont i 'Nowe Życie'

Magdalena Kaniecka - awatar

Magdalena Kaniecka

Organizator zbiórki

Zwykle, opisując jakąś tragedię, zaczyna się od konkretów. My zaczniemy od przedstawienia się- Witajcie; z tej strony Magda i Piotr. Piotr to młody, dopiero zaczynający działalność w branży adwokat, prowadzący własną kancelarię. Magda (czyli ja ;) )- studentka weterynarii kochająca zwierzęta ponad wszystko, ze sporym doświadczeniem w branży handlowej zdobytym w pracy podczas studiów. Jesteśmy ze sobą.... długo :D Nigdy nie miałam pamięci do dat, więc zwykle przyjmujemy, że 'znamy się od roku' ;D

Praktycznie od razu zamieszkaliśmy razem- Piotr od razu pokochał moje 'dziecko'- czyli piesa, przepięknego przedstawiciela rasy golden retriever, Kracego :)

Po jakimś czasie pomyśleliśmy o powiększeniu naszej 'rodzinki'. Za kotami raczej nigdy szczególnie nie przepadałam, ale to na przygarnięcie kota z fundacji właśnie się zdecydowaliśmy. Dowiedzieliśmy się tam, że koty najlepiej brać w 'dwupaku'- więc do pierwszego, czarnego kocurka Murzynka niedługo potem dołączył całkiem biały- jego oryginalne imię brzmiało 'Kokos'-ale dla mnie był najukochańszym "Białeczkiem"- kotem, który przekonał mnie do kociego gatunku przez swoje cudowne usposobienie i charakter. "Murzynek" był zaś ulubieńcem Piotra- razem oglądali mecze piłki nożnej ;) Jak na tę sytuację zareagował Kracy? Oczywiście, w jego stylu- wyjątkowo entuzjastycznie. Zwierzęta bawiły się razem, wylizywały sobie uszka i ganiały po domu :) I tak sobie żyliśmy. Raz lepiej, raz gorzej- jak normalna rodzina ;)))


Do tej pory pisało mi się lekko, wspominając te fajne czasy.  To, co opiszę teraz będzie moją subiektywną relacją.

Budzę się w płomieniach. Ogień zajął już praktycznie całe łóżko. Pierwsza myśl? Czy to sen? Przecież przed momentem umawiałam się przez internet ze znajomymi na 'zabicie bossa' w grze Pokemon Go, co łączyło się z koniecznością wyjścia na dwór. Nie, to się dzieje naprawdę. Gdzie jest telefon?? Zawsze trzymałam go pod poduszką, nie mogę go znaleźć, trzeba zadzwonić po straż pożarną.... wybiegam na klatkę schodową; w szlafroku, na boso- pukam do drzwi, krzyczę 'pożar!'.... Zwierzęta- gdzie są moje zwierzęta?? Wołam psa- przychodzi przerażony, praktycznie wyciągam go za nogi, żeby zszedł na niższe piętro po korytarzu. Wołam koty... w tym czasie sąsiad z dołu, mieszkający bezpośrednio pod nami, dzwoni po straż pożarną. Daje mi jakieś buty i sprowadza na dół razem z psem. Cały czas towarzyszy mi jedna myśl "moje koty, moje koty..." Sąsiad ewakuuje mnie i resztę bloku na dół. Dalej pamiętam wszystko przez mgłę. Pamiętam, jak strażacy podali mi do ręki uratowanego z płomieni Murzynka, jak ściskałam go w rękach próbując ogrzać, jak strażacy zadawali jakieś pytania, jak pomogło nam przekochane rodzeństwo z bloku obok opiekując się mną i Kracym, jak strażacy krzyczeli coś o nielegalnie posadzonym krzaku utrudniającym interwencję, jak przybiegł przerażony Piotr- który w tym czasie był na treningu piłki nożnej z kolegami, jak kazali nam czekać; a ja czekałam na jeszcze jednego kota... i się nie doczekałam. Po paru godzinach dali nam wejść do mieszkania. Totalne zgliszcza. Nic się nie uratowało. Wyglądało to jak w jakimś horrorze. Wszystko jak w jakimś transie. Jeden ze strażaków pomógł nam razem z psem (kot w międzyczasie został odwieziony do najbliższej kliniki 24h) dostać się do kancelarii Piotra, gdzie 'przezimowaliśmy' przerwę świąteczną i sylwestra. Pożar miał miejsce 29.12.2018 r.



Jak jest teraz?


Nadal jest ciężko, "kot, który przeżył, niespalony" miał swoją zrzutkę (https://zrzutka.pl/bm8pgr- serdecznie dziękujemy organizatorom, darczyńcom i Pani Weterynarz zajmującej się Murzynkiem za nieocenioną pomoc....) dalej wymaga leczenia, prawdopodobnie walcząc o życie przeskakiwał płomienie. Polecam zajrzeć w link do zrzutki, która dalej istnieje, żeby zobaczyć, jak wygląda kot po pożarze. Cały czas musi chodzić w kołnierzu i opatrunkach, miał również nie do końca udaną operację powieki, która mu się ściągnęła w procesie gojenia martwicy na główce. My wynajęliśmy kawalerkę i jakoś egzystujemy z kotem na 17m2 ;) Kracy tymczasowo wyjechał na wakacje do mojej rodziny <bo by się nie zmieścił> ;) Ciężko było (i jest) nam wrócić do siebie, straciliśmy wszak dobytek całego życia (mieszkanie było własnościowe, niestety nieubezpieczone....), ja straciłam pracę (aktualnie szukam-we Wrocławiu- podejmę się każdej, najchętniej takiej związanej ze zwierzętami- w razie chęci zatrudnienia mnie mogę podesłać CV- proszę pisać na manifesto.gr@gmail.com), Piotr stara się jak może. Ale trzeba opłacać dwa czynsze (jeden za najem, drugi za spalone mieszkanie), leczyć kota, realizować roszczenia sąsiadów i jeszcze jakoś przeżyć. Rodzina pomaga nam jak może, ale możliwości też są ograniczone.


Chcielibyśmy odbudować zgliszcza; wyremontować mieszkanie.  Na pewno chcemy wrócić do 'poprzedniego życia'- mieć własny zakątek. Tak jak było kiedyś. Na razie udało nam się wspólnie z rodziną i przyjaciółmi opróżnić pogorzelisko i wysprzątać mieszkanko.  Gdy Murzynek wydobrzeje na pewno będzie potrzebował nowego przyjaciela- widzimy, że też strasznie to przeżył, posiwiał mu pyszczek- a to młody kot.

EDIT z dnia 1 kwietnia (chciałabym, żeby to było 'prima aprilis'...) - naszemu goldenkowi Kracemu, który od czasu pożaru ze względu na nasze warunki mieszkaniowe przebywa w Poznaniu u mojej rodziny w ciągu paru tygodni w okolicy jąder wyrósł guz wielkości pięści. Nie chciałam się przedwcześnie denerwować, ale dzisiaj miał operację- po wycięciu wet stwierdził, że wygląda to na coś złośliwego. Czekamy jeszcze z resztkami nadziei na dokładne wyniki badań histopatologicznych- mają przyjść za 2 tygodnie. Trzymajcie kciuki, proszę. Poniżej zdjęcie z ostatnich wakacji- Kracunia po kąpieli w jeziorze i zaskoczony Piotr ;)

Z góry dziękujemy za jakiekolwiek wsparcie.

Wybierz kwotę

20
50
100
200
1 000
Inna

Aktualności

  • Magdalena Kaniecka - awatar

    Magdalena Kaniecka

    14.06.19
    14.06.19

    Hej wszystkim. Przepraszam, że tak długo tutaj nic nie pisałam- ale, jak mówią, człowiek dostaje od życia tyle, ile jest w stanie znieść. Ja ostatnimi czasy jestem na granicy. Kracy nie żyje, po udanej operacji odrodziła się w nas nadzieja, jednak szybko zgasła. Na szczęście nie cierpiał długo- pogorszyło mu się z dnia na dzień. I tak z trzech zwierząt zostało nam jedno. Oboje z Piotrem pracujemy ciężko. Ze względu na zalany przez kota laptop nie spędzam również tyle czasu w internecie. Plusem jest fakt, że przeprowadzamy się spowrotem do naszego mieszkania, w którym trwa remont. Jeszcze raz dziękujemy wszystkim wspierającym akcję.

    Zdjęcie aktualności 32 890

Komentarze

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    14.06.19
    14.06.19

    Bedzie dobrze! Pozdrawiam

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    14.06.19
    14.06.19

    Złotówka do złotówki i bedziecie miec szanse na nowe jutro! Powodzenia!

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    14.06.19
    14.06.19

    Powodzenia Madzia

  • Katarzyna Matysiak - awatar

    Katarzyna Matysiak

    18.05.19
    18.05.19

    Wpłata mała, ale niestety tylko tyle mogę przeznaczyć na ten moment. Trzymam za was kciuki i mam nadzieję, że niedługo wszystko wróci do normy

  • Mysza z Oskiem pozdrawiają :) trzymajcie się - awatar

    Mysza z Oskiem pozdrawiają :) trzymajcie się

    09.04.19
    09.04.19

    jesteśmy z Wami od początku :)

    • Magdalena Kaniecka - awatar

      Magdalena Kaniecka - Organizator zbiórki

      09.04.19
      09.04.19

      Dziękujemy :) Pokemoniarze zawsze razem <3

Magdalena Kaniecka - awatar

Magdalena Kaniecka

Organizator zbiórki

Wpłaty - 193

Anonimowy Darczyńca - awatar
2
Anonimowy Darczyńca
Zuza S. - awatar
10
Zuza S.
Daria U. - awatar
20
Daria U.
Anonimowy Darczyńca - awatar
50
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
5
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
50
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
50
Anonimowy Darczyńca
Justyna Ambroży-Woźniak - awatar
50
Justyna Ambroży-Woźniak

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Jak to działa?

1

Stwórz zbiórkę

Podaj kwotę, uzupełnij opis, gotowe!

2

Udostępnij

Zapraszaj do wsparcia zbiórki.

3

Zbierz pieniądze

Wykorzystaj najlepsze narzędzie w sieci.

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij