Anna Woloszyk - awatar

Anna Woloszyk

Organizator zbiórki

Piotr ma 30 lat i choruje na Glejaka IV stopnia. Jak każdy młody człowiek miał plany i marzenia-rak zabrał mu wszystko w jednej chwili. Zabrał nie tylko to-na Glejaka w 2010 roku zmarła Agnieszka młodsza siostra Piotra. Miała tylko 23 lata. Pomimo wszystkich przeciwności które go spotykają on walczy o życie i zdrowie dla siebie, rodziny i siostry która walke o swoje przegrała. 

Kilka miesięcy temu pojawiło sie światełko nadziei. Lekarze z Kanady zaproponowali lek który daje ogromne efekty, po którym Piotrek dobrze sie czuje. Niestety kuracja jest długotrwała i bardzo kosztowna. Jej miesięczny koszt wynosi 6.000 złotych. Oszczędności rodziny sie kończą a bez nich nie będzie możliwe dalsze leczenie. 

Dzięki poprzedniej zbiórce i tysiącom wspaniałych ludzi Piotr mógł wyjechać na leczenie protonowe do Niemiec. Mamy nadzieje ze i tym razem otworzycie swoje serca i pomożecie mu w tej nie równej walce. Bo przecież dopóki trwa życie dopóty jest nadzieja. 

Dziękujemy wszystkim którzy trzymają kciuki za Piotra, modlą sie i okazują wsparcie. Będziemy wdzięczni za każdą nawet najmniejszą pomoc finansową.


Poniżej historia Piotra


Mam na imię Piotr, choruje na Glejaka IV stopnia i bardzo się tego boje. Znam tę chorobę lepiej niż inni, z najgorszej możliwej strony. Ta straszna choroba, zabiła moją młodsza siostrę Agnieszkę - która zmarła po 3-letniej walce, w jej najlepszym okresie życia. Gdy stałem nad jej Grobem myślałem, że śmierć jest okrutna, że to niesprawiedliwe. Teraz kiedy sam umieram, ból powrócił silniejszy, bo cierpię sam, ale doskonale wiem, co czuje moja rodzina, moja mama. 

Do samego końca patrzyłem, jak cierpi, jak kolejne operacje nie przynoszą rezultatu, chemia nie pomaga, a leki nie są już w stanie ukoić ogromnego bólu. Wiem, jak patrzy się na cierpienie kogoś bliskiego, jak nie można się z nim pogodzić, i jak stokroć bardziej boli bezradność, gdy ta ukochana osoba traci wzrok, czucie, by na koniec odejść na zawsze.

Podnosiliśmy się z kolan po tym, jak choroba zabrała Agę, bo w końcu trzeba było wrócić, stawić czoło życiu. Nie było łatwo nikomu, bo śmierć, zwłaszcza tak bardzo przedwczesna, zostawia rany na zawsze. Tak minęły 4 kolejne lata, podczas których byliśmy z resztą rodzeństwa podporą dla siebie, dla mamy. Zmierzyliśmy się z pierwszymi Świętami bez Agi. Dni mijały i kiedy już się wydawało, że najgorsze minęło, że tragedia należy do przeszłości, okazało się, że ona trwa nadal. Choroba zabiła jedno z nas, dała nam oddech, by po kilku latach przyjść ponownie.

Pojechałem samochodem do banku, ja, zdrowy 27-letni facet. Do domu już nie wróciłem. Atak padaczki, który nadszedł, powalił mnie na ziemię, straciłem przytomność. Obudziłem się w szpitalu, do którego przywiozło mnie pogotowie. Znów przed oczami obraz, który nie zdążył zniknąć z pamięci. Szpitalne jasne światło, zdenerwowani lekarze, nerwowe szepty i decyzje, zapadające jedna po drugiej. Wiedziałem, co oznacza rezonans, bo to wynik tego badania rozpoczął walkę mojej siostry ze śmiercią. Teraz nie mogło być tak samo, to przecież niemożliwe, zbyt okrutne.

Glejak IV stopnia - tak brzmiał mój wyrok, z którym żyję od 2014 roku. Tak brzmiał wyrok dla mojej mamy, która traci drugie dziecko. Ta choroba nie ma dla nas tajemnic i nie ma litości. Śmiertelny guz atakujący mózg, który pojawia się nagle i znikąd. Nie masz czasu się przygotować, bo na śmierć nie można się nastawić. Znaliśmy całą procedurę, znaliśmy szanse i wszystkie możliwości. Nie da się opisać tego, jak czuje się człowiek, który dostaje wyrok śmierci, w wieku 27 lat. Najbardziej żal było mi mamy. To ona cierpiała chyba najmocniej i to jej zawalił się świat, który tak misternie próbowała sobie odbudować po śmierci Agi. Teraz stanęła nad szpitalnym łóżkiem, w którym leżałem ja – jej do niedawna zdrowy, a teraz śmiertelnie chory syn.

W lipcu miałem pierwszą operację, która dała mi nadzieję, usłyszałem to, czego nigdy nie słyszałem od lekarzy Agnieszki. Udało się, panie Piotrze, usunęliśmy wszystko! Teraz tylko chemia, radioterapia i może się uda, może się wymknę jakoś tej potwornej chorobie. Pamiętam, jak się wtedy wspaniale czułem, dostałem taką szansę i czułem, że może się udać, że nie wszystko stracone. Nieśmiało zaczynałem mówić już o cudzie! Wróciłem do normalnego życia, jeździłem samochodem, planowałem wakacje. Przechytrzyłem glejaka - chorobę, która odebrała mi siostrę, poszarpała całą rodzinę! Wielka satysfakcja i jeszcze większe wzruszenie. Odegrałem się na chorobie, która zadała nam tyle krzywdy. Tak mi się wydawało... A wtedy przyszedł ból.

Coraz częstszy, coraz bardziej nienaturalny. 8 grudnia, w tym magicznym i świątecznym miesiącu, pojechałem do szpitala, zrobiono rezonans i usłyszałem - naciek 7 cm po przeciwnej stronie mózgu niż ta zoperowana. Pierwszy raz w życiu poczułem pustkę. Pierwszy raz w życiu wydawało mi się, że nie będzie już nic dalej, że całe moje życie kończy się w tym dniu. Potem wszystko przyspieszyło, lekarze nie mogli się pogodzić z przegraną, mam przecież dopiero 30 lat. Trafiłem do szpitala w Rzeszowie. Po tej operacji na twarzach chirurgów nie było tego entuzjazmu, co poprzednio. Nie klepali mnie po ramieniu, nie uśmiechali się. Usunęliśmy tyle, ile się dało. Reszta musi zostać. To równoznaczne ze słowami: Dostał Pan czas, zanim nowotwór nie odrośnie. Może to będzie miesiąc może pół roku. To wciąż tak strasznie mało czasu, a ja przecież chcę żyć!

Poza tym obrzydliwym rakiem jestem zdrowym facetem, mam tyle pomysłów, tyle planów, tylu rzeczy jeszcze nie widziałem. Mam 30 lat i nie założę rodziny, nie zostanę ojcem, nie pójdę z dziećmi do parku, nigdy. Powiedzieli mi prosto w oczy, tu już nie ma czego szukać, o co walczyć, sprawa jest przesądzona. Nikt nie chce takiego czegoś usłyszeć o sobie.

Dostałem jeszcze jedną szansę, z której bardzo chcę skorzystać. Nawet jeśli przegram, to chcę być z siebie dumny, że spróbowałem, że nigdy się nie poddałem. Muszę zrobić to dla siebie, dla mamy, która dała mi to życie, dla siostry, która walkę o swoje przegrała. 

Nie boję się bólu, który już raz widziałem, nie boję się szpitali ani lekarzy, a nawet śmierci. Jedyne czego się boję to poczucia, że nie spróbowałem, że się poddałem na oczach ludzi, którzy we mnie wierzyli. Dlatego proszę o pomoc bo sam nie dam rady. Wiem ze zrozumiecie bo przecież każdemu z nas mogłaby przytrafić taka historia.

Dziękuję, Piotrek

 

 

Komentarze

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    25.09.17
    25.09.17

    Wracaj do zdrowia

  • E... - awatar

    E...

    03.09.17
    03.09.17

    Dużo zdrówka życzę... ;-)

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    26.08.17
    26.08.17

    Dopóki jest nadzieja trzeba mieć wiarę

  • Helena Świętoń - awatar

    Helena Świętoń

    24.08.17
    24.08.17

    Zdrowia Życzę.

    • Anna Woloszyk - awatar

      Anna Woloszyk - Organizator zbiórki

      24.08.17
      24.08.17

      Bardzo dziekujemy za wszystkie wplacane pieniazki.To tak wiele znaczy dla nas a zwlaszcza dla Piotrka.Dzieki wam moj brat moze dalej walczyc,chcialabym podziekowac kazdemu z osobna za wielkie serce.Bardzo prosze udostepniajcie link ze zbiorka dla Piotra wsrod waszych przyjaciół.Razem mamy wielka moc!❤

  • Sławomir Świętoń - awatar

    Sławomir Świętoń

    23.08.17
    23.08.17

    Piotr Trzymam kciuki. Wierzę że wyjdziesz z tej ciężkiej a zarazem paskudnej choroby. Zdrowia Ci życzę.

Anna Woloszyk - awatar

Anna Woloszyk

Organizator zbiórki

Wpłaty - 101

Anonimowy Darczyńca - awatar
3
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
10
Anonimowy Darczyńca
Jakub Kubicz - awatar
20
Jakub Kubicz
Anonimowy Darczyńca - awatar
30
Anonimowy Darczyńca
Joanna lukasz gucwa - awatar
50
Joanna lukasz gucwa
Wioleta Gocek - awatar
20
Wioleta Gocek
Asia Lis Lenart - awatar
200
Asia Lis Lenart
E... - awatar
200
E...
Anna.K - awatar
100
Anna.K
Anonimowy Darczyńca - awatar
100
Anonimowy Darczyńca

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Jak to działa?

1

Stwórz zbiórkę

Podaj kwotę, uzupełnij opis, gotowe!

2

Udostępnij

Zapraszaj do wsparcia zbiórki.

3

Zbierz pieniądze

Wykorzystaj najlepsze narzędzie w sieci.

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij