Gośka Es - awatar

Gośka Es

Organizator zbiórki

CEL ZBIÓRKI: LECZENIE, TERAPIE I BADANIA GENETYCZNE DZIECI

Jestem mamą 3 dzieci: 15 letniego Jakuba, prawie 10 letniej Liwii i 2.5 letniego Juliuszka. Choruję na padaczkę skroniową. Chorują również moje dzieci.


Kuba urodził się  z wadą nerki. Potem okazało się, że jest ona nieczynna i nie ma swojej struktury i że jest w niej za dużo torbieli i trzeba ją usunąć. Operacja odbyła się jak syn skończył rok. Rutynowo wysłano nerkę do badania histopatologicznego i okazało się, że był tam jeszcze nowotwór złośliwy nefroblastoma.  Syn od razu dostał chemioterapię.
Przez ten cały czas syn otrzymywał wszystkie szczepienia wg kalendarza szczepień. Niestety stan dziecka się nie poprawiał, a wręcz pogarszał. Kuba krzyczał po nocach, uderzał głową w ścianę, wymiotował, lunatykował - wychodził z łóżka i robił różne dziwne rzeczy, których potem nie pamiętał. Ślinił się, napinał, nie było z nim żadnego kontaktu. Jego wzrok był pusty skierowany w jeden punkt. W przedszkolu panie przedszkolanki zasugerowały mi, aby udać się z synem do poradni dla autystów, bo nie nawiązywał kontaktu z nikim, siedział i kiwał się na krześle, zatykał uszy. Siedział odwrócony od kolegów i koleżanek albo wchodził pod stół. W poradni stwierdzono, że to zaburzenia ze spektrum autyzmu, ale nie autyzm w czystej postaci. Wtedy zostaliśmy zostawieni sami sobie i z krzyczącym wiecznie dzieckiem. Dzisiaj Kuba ma podejrzenie Zespołu Aspergera. Czekamy na diagnostykę. Kuba w wieku 12 miesięcy chodził wzorcowo, ale po jakimś czasie zaczęły się problemy z chodzeniem. Często się przewracał, skręcał stopę. Byłam u wielu ortopedów, ale każdy mnie odsyłał twierdząc, że przesadzam. Po 14 latach okazało się, że syn ma wadę rozwojową kości w stopie, na co przez te wszystkie lata nie zwrócił uwagi żaden specjalista odsyłając mnie z gabinetu, jako przewrażliwioną matkę.

Kuba był wielokrotnie hospitalizowany z powodów częstych wymiotów, bólów brzucha oraz problemów ze snem. Przez 4 lata budził się co noc co 20 minut. Żaden neurolog, mimo zmian napadowych w eeg nie chciał go leczyć, a inni specjaliści byli bezsilni. Byliśmy odsyłani do psychologów, którzy zgodnie uważali, że syn powinien otrzymywać leki na padaczkę, bo bez tego nie są w stanie wyrównać jego psychiki. Kilka lat prosiłam lekarzy o leczenie, ale z marnym skutkiem. Za każdym razem lekarze mieli swoje bezsensowne wyjaśnienia - a to lęki nocne, a to bóle brzucha a to zęby...,a to histeria matki itd...W końcu trafiliśmy do psychiatry z oddziału dziecięcego, też po kilku wizytach i bezskutecznym leczeniu u innych psychiatrów,  i ona zapisała zwykły lek p/padaczkowy depakinę. Objawy się cofnęły. Syn zaczął przesypiać noce. Wszystko się uspokoiło. Na jakiś czas odetchnęliśmy z ulgą. Jednak nie na długo.

Wszystko było w porządku do czasu szczepienia przypominającego z komponentem krztuścowym, który syn dostał ok dwóch lat temu, kiedy skończył 13 lat temu. Zaczęły się u niego problemy z tarczycą, choć przez wiele lat tarczyce syn miał badaną z powodu nowotworu i nic się z nią nigdy nie działo. Syn był zdrowy. Po szczepieniu przypominającym syn zaczął nagle dostawać duszności, cały rok szkolny w 60% przesiedział w domu. Kilka razy zasłabł, co nigdy mu się nie zdarzało. Wywalczyłam wtedy badania tarczycy oraz usg. Pan doktor uznał, że tarczyca wygląda, jakby ktoś do niej strzelał z wiatrówki - cała podziurawiona. Okresowo podnoszą się mu enzymy tarczycowe. Ok dwa lata temu u syna wykryto dodatkowo ciężką hipertriglicerydemię oporną na dietę. Odesłano mnie do poradni chorób metabolicznych, gdzie jest prowadzony do teraz. Obraz wątroby odkąd był małym chłopcem sugeruje jej duże stłuszczenie, co wg lekarzy u dziecka nie powinno mieć miejsca. 

W ostatnich dwóch latach Kuba zaczął słabnąć, pojawiły się ciężkie zaburzenia snu, ale tym razem w odwrotnym kierunku - Kuba potrafi zasnąć w trakcie wykonywania jakiejś czynności nie mogąc pohamować senności.  Dzisiaj potrafi spać prawie dwa dni ciągiem. Znowu rozpoczęliśmy wędrówki od Annasza do Kajfasza. Wielu lekarzy znowu uważało, że w wieku dojrzewania to normalne, ale mi to jakoś nie dawało spokoju. Skonsultowałam się z diabetologami i endokrynologami i ustaliliśmy termin przyjęcia na oddział diabetologii po wykonaniu indeksu glikemii. Na oddziale padła diagnoza-zaburzenia przemian węglowodanów, ciężka insulinooporność - stan przedcukrzycowy. Rozpoczęto leczenie. Syn musi przestrzegać bezwzględnej diety dla cukrzyków. W Centrum Zdrowia Dziecka Jakub został odesłany na ponowną diagnostykę w kierunku Zespołu Aspergera. Genetyk wykonała badania w kierunku polimorfizmów MTHFR i są u syna one obecne, co wg metabolika, biorąc pod uwagę jego objawy oraz wyniki badań, sugeruje uszkodzenie mózgu przez toksyny i metale ciężkie. 

W ostatnich dniach u syna zaczęła powracać padaczka. Niestety nie odpuściła. 

Liwia lat ok 10 urodziła się w 2009 roku zupełnie zdrowa. Dostała 10 punktów w skali apgar. Krótko po porodzie u córki zauważono wybroczyny na ciele, szczególnie na nogach. Lekarze podejrzewali małopłytkowość, więc była non stop badana. Również długo utrzymywała się żółtaczka fizjologiczna, co też niepokoiło pediatrę z oddziału położniczego. Po 9 latach okazało się, że córka może mieć początki zakrzepicy - wskazują na to wyniki badań krzepliwości, przebyty udar oraz polimorfizmy MTHFR i liczne pojawiające się na jej ciele zasinienia rozlewające się wszędzie. 

Po powrocie z oddziału położniczego, po pierwszym szczepieniu u pediatry córka kompletnie odrzuciła pierś. Miała nieustanne biegunki - dzień i noc z dziecka leciało. Była kilka razy hospitalizowana na oddziale gastroenterologii. Bałam się, że umrze z odwodnienia. W szpitalu wdrożono dietę bezglutenową i bezbiałkową, na której stan córki się znacznie poprawił. Biegunki ustały. Niestety bóle brzucha ma do dzisiaj. Kiedy córka doszła do siebie została zaszczepiona żywym szczepieniem Priorix - odra świnka różyczka. Po kilku godzinach przestała chodzić tak jak wcześniej, zaczęła tracić równowagę, wchodziła w futryny, przewracała się z pozycji siedzącej na głowę, utykała, wyłączała się, wywracała oczami, wpadała w nieuzasadnione furie. Została wtedy skierowana na oddział szpitalny na badania w kierunku padaczki. Po wielu badaniach eeg uznano, że są zmiany napadowe i eeg jest brzydkie. Stwierdzono też prawostronny niedowład i Mózgowe porażenie dziecięce w stopniu lekkim i odesłali do domu bez leków z zaleceniami wykonania rezonansu mózgu, gdyby stan się pogarszał. Rezonans został wykonany szybko, gdyż stan córki się nie poprawiał a pojawiły się 3 ataki padaczkowe. W wykonanym rezonansie mózgu wyszła zmiana poudarowa. Przyczyna wtedy pozostawała nieznana. Dziś wiadomo już, że córka ma aktywne destrukcyjne polimorfizmy MTHFR. Nadal jednak córka była pozostawiana bez jakichkolwiek leków. Liwia dość szybko zaczęła też chorować przewlekle na oskrzela i płuca, miewała bóle brzucha, wymioty, więc ponownie trafiła na gastroenterologię, gdzie lekarz stażysta neurologii uznał, że ma padaczkę typu absence i zapisał depakinę - lek przeciwpadaczkowy. Niestety inny neurolog podważył tą opinię i kazał odstawić lek. Liwia co dwa tygodnie chorowała na zapalenie obustronne płuc i oskrzeli. Po dwóch latach bezowocnego leczenia antybiotykami, lekami wziewnymi, nebulizacjami, Liwia została przyjęta na oddział immunologii i pulmonologii, gdzie wykryto przyczynę ciągłych infekcji, a były nią złośliwe pneumokoki. 

Wtedy wg opinii psychologów jej rozwój nie odbiegał od innych dzieci w jej wieku, ale niestety nie na długo. Niestety potem było już tylko gorzej. Córka zaczęła mieć napady padaczki, stała się bardzo agresywna. Pojawiły się urojenia, zaburzenia postrzegania. Niestety z każdego miejsca byłyśmy odsyłane do psychologa i psychiatry. Robili z córki chorą psychicznie. Dzisiaj wiadomo już, że Liwia choruje na rzadką postać padaczki skroniowej objawiającej się ciężkimi psychozami i zaburzeniami psychicznymi. W końcu się poddałam i przestałam chodzić po lekarzach, a pediatra rozkładała ręce. W końcu, kiedy córka trafiła do zerówki szkolnej, od razu nauczyciele zauważyli, że dziecko ma problemy i kwalifikuje się do poradni psychologiczno-pedagogicznej na badania. W poradni stwierdzono opóźnienie rozwoju psychoruchowego oraz społecznego o 3 lata w stosunku do rówieśników, silne zaburzenia integracji sensorycznej oraz opóźnienie mowy. Rozwój intelektualny ocenili na poniżej najniższej normy dla wieku. Dostała orzeczenie o niepełnosprawności, kształcenie specjalne, indywidualne oraz pomoc dodatkowego nauczyciela, psychologa i pedagoga szkolnego. Do dzisiaj korzysta z tej pomocy w szkole. Z powodu padaczki i jej skutków neurologicznych Liwia nie skończyła 2 klasy SP i dwukrotnie przechodziła tą samą klasę. Niestety problemów nie było widać końca, gdyż u córki zaczęły się też problemy z żywieniem, bóle brzucha, przewlekłe bóle głowy, stawów, kości, mięśni, agresja, omamy i stany psychotyczne. Dopiero po 8 latach psychiatra stwierdził całościowe zaburzenia rozwoju, zaburzenia percepcji i postrzegania oraz podejrzenie zespołu landau kleffnera (padaczka upośledzająca mowę i rozumienie tego, co się do niej mówi). Córka traciła wcześniej wyuczone umiejętności, a pomoc szkolna nie przynosiła oczekiwanych efektów. Postępy były mizerne w stosunku do tych oczekiwanych. W lipcu tego roku na oddziale stwierdzono do tego hipertriglicerydemię oraz zapalenie żołądka i dwunastnicy. Odesłano mnie z dziećmi do poradni chorób metabolicznych uznając, że to coś z metabolizmem. Obecnie stan córki się pogarsza. Ma przewlekłe infekcje paciorkowcowe, rezygnuje ze sportu, który uwielbia, płacze na bóle stawów, męczą ją uciążliwe wysypki i zmiany skórne. Ma też powiększone węzły w pachwinach, wysokie ASO oraz ciężkie niedobory witaminy D3, które zagrażają jej zdrowiu. Pojawiają się również wybroczyny oraz masywne siniaki na całym ciele. Wyniki krzepliwości krwi odbiegają od normy, ale nie są w stanie stwierdzić przyczyny. Docent immunologii wysunęła teorię mikroudarów nie wykrywalnych w rezonansie mózgu tym bardziej, że u nas udary to problem rodzinny (dziadek i mama przewlekłe udary i zakrzepica). Liwia w wieku 9 lat ma już powiększającego się żylaczka i jest pod kontrolą. Na razie nie ma tam cech zakrzepicy, ale w każdym momencie może się pojawić. Trzeba trzymać rękę na pulsie. Wyniki krwi Liwii były też konsultowane z profesor hematologii i niestety podejrzewają u niej również skazę krwotoczną hipodyfibrynogenemię. Musimy wykonać bardzo drogie badanie, aby ostatecznie potwierdzić diagnozę.

11.12.2017 przyszły pierwsze wyniki badań metabolicznych Liwii, które wykazały za wysoki poziom homocysteiny oraz niedobory acetylkarnityny. W styczniu kolejne badania genetyczne, a w lutym wizyta w poradni chorób metabolicznych i dalsze szukanie przyczyn.

18.12 Liwia trafiła do szpitala z ciężką infekcją paciorkowcową. Przeszła aż 3 miesiące leczenia dwoma antybiotykami. Paciorkowiec zaatakował stawy i był w natarciu na układ nerwowy. Do tego poczynił zmiany rozedmowe w płucach. Pojawiła się też małopłytkowość na zmianę z nadpłytkowością... Pani genetyk uważa, że u Liwii mutacja Mthfr czyni największe szkody i że pojawienie się zakrzepów i kolejnego udaru niedokrwiennego to tylko kwesti czasu. Ważna jest profilaktyka. Liwia ma również zmiany astmatyczne i aktualnie dostaje również leki p/astmatyczne. Córka ma obniżone białko s, które przyczynia się do rozwijania się zakrzepicy. Obecnie Liwia ma również zapalenie jelit i czeka ją kolonoskopia. Liwia leczona jest w Centrum Zdrowia Dziecka w poradni gastroenterologicznej.  Neurolodzy dołączają kolejne leki p/padaczkowe. Testy językowe TRJ wykazały dużą afazję rozwojową. Obecnie Liwia uczęszcza na terapię do Centrum Stymulacji Rozwoju Dziecka.

W dniu dzisiejszym pod znakiem zapytania stoi przyszłość szkolna córki. Padaczka tak uszkodziła układ nerwowy, że postępy w nauce są prawie niemożliwe, a jeśli są, to mizerne i powolne. W wieku 10 lat córka potrafi zapomnieć jak się pisze. Obecnie córka korzysta z wielospecjalistycznej pomocy psychiatryczno-neurologicznej oraz psychologiczno-pedagogicznej. Za terapie, leczenie i wizyty muszę płacić duże pieniądze. Większość pomocy nie jest refundowana. Bez specjalistycznej pomocy córka może nie skończyć szkoły.

Juliusz, najmłodszy synek, urodził się w maju 2016 przez cięcie cesarskie. Dostał 4 punkty w skali apgar. Nie oddychał. Był przez 6 minut resuscytowany. Nie miał wcale siły mięśniowej. Za siłę mięśniową w skali apgar miał trzy razy 0. Urodził się z wrodzonym zapaleniem płuc, które towarzyszyło mu nieustannie do 10 miesiąca życia - co 2 tygodnie ciężko chorował i trafiał do szpitala. W takim stanie mój syn został zaszczepiony na wzw i bcg w szpitalu położniczym. Od razu na jego ciele pojawiły się rany - AZS. Po kilku dniach zauważyłam dziwne zachowanie u syna, które zgłosiłam położnikom. Dziecko wpadło w tygodniowy sen. Nie otwierało oczu. Lekarze uznali, że jest zmęczony porodem (cięcie cesarskie!). Na sali było 20 innych dzieci i każde otwierało oczy tylko nie on. Potem wystąpiły silne mioklonie. Też próbowali wytłumaczyć to niedojrzałością układu nerwowego. Uparłam się jednak na konsultacje neurologiczną. Neurolog uznał to za stan patologiczny i odesłał na eeg. W 6 dobie życia na dwóch antybiotykach z zapaleniem płuc syn dostał szczepienie Bcg przeciw gruźlicy. Następnie zauważono u syna tachykardię, więc skonsultowany został z kardiologiem. Juliusz miał wadę serca - VSD. Ponieważ lekarze wmawiali mi przewrażliwienie wypisałam syna na własne żądanie ze szpitala i udałam się prywatnie na eeg, które wykazało duże zmiany ogniskowe w lewej półkuli mózgu. Z wynikami zostałam odesłana do Instytutu Pediatrii, gdzie syn spędził 10 miesięcy z kilkudniowymi przerwami. Wykryto u niego przy okazji gronkowca i pneumokoki w płucach. W między czasie syn był dwukrotnie hospitalizowany na kardiologii, gdyż siniał i miał bezdechy. Kiedy objawy zaczęły się uspokajać syn, za zgodą specjalistów, został zaszczepiony szczepieniem DTiP infarix hexa 6w1 u pediatry. Po tym szczepieniu syn zaczął dzień i noc krzyczeć. Z dzieckiem nie było żadnego logicznego kontaktu. Krzyczał, rzucał się, miał bezdechy, wymiotował. Powtórzył się ten sam scenariusz, co ze starszym synem. Wtedy dopiero zaczęłam wiązać stany dzieci z przebytymi szczepieniami, nie w kontekście szukania przyczyn, ale w kontekście pogarszania się ich stanu. Następnie Juliusz zaczął wykonywać dziwne ruchy rękoma i nogami. Miał różne tiki. Były to automatyzmy ruchowe - autostymulacje charakterystyczne dla dzieci z zaburzeniami rozwojowymi. Dostał też szybko po szczepieniu zapalenia oskrzeli i płuc, a następnie trafił do szpitala, bo przestał siusiać i pić. Diagnoza-Zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych oraz stereotypie ruchowe i mioklonie mięśniowe. Aspirat oskrzelowy ujawnił aż 6 szczepów paciorkowców oraz szczepy występujące w szczepionce, którą został zaszczepiony. Lekarze nie kryli zdziwienia - skąd tyle szczepów w płucach na raz i akurat te, na które syn był szczepiony. Ponieważ syn miał duszności i siniał została też wykonana endoskopia tchawicy, która potwierdziła wiotkość tchawicy. Do tego doszła przepuklina pępkowa i przetoka odbytniczo-skórna. Dzisiaj również Juliusz ma ciężkie zaburzenia snu tak jak starszy syn - wychodzi z łóżka w nocy, robi dziwne rzeczy. Psycholog uznała, że jest szereg zachowań autystycznych do terapii psychologicznej i SI. Ostatnie wyniki również i u niego potwierdziły skłonność do hipertriglicerydemii i odkładania się blaszek miażdżycowych. Juliusz ma dzisiaj odroczone szczepienia, gdyż jego stan pogarsza się za każdym kolejnym szczepieniem. Po ostatnim szczepieniu na pneumokoki, które zostało zlecone, z uwagi na ciągłe infekcje płuc, przez poradnię szczepień, Juliusz po raz kolejny został hospitalizowany na neurologii po 8 atakach padaczki. U syna nastąpił regres mowy. Juliusz do dzisiaj nie mówi, ma poważne problemy rozwojowe. Obecnie Juliusz bierze leki p/padaczkowe i uczęszcza na specjalne terapię dla dzieci zagrożonych autyzmem oraz do logopedy i na SI. Czeka na niego jeszcze jedna terapia, na którą obecnie mnie nie stać. Od roku syn ma rozpoznaną padaczkę z napadami polimorficznymi. Wykryto u niego również przeciwciała przeciwko białkom mieliny mózgu GFAP, które pojawiły się po szczepieniu na krztusiec. 

Ponieważ u najstarszego syna wysunięto teorię zaburzeń metabolicznych przemian węglowodanów, również Juliuszek jest w tym kierunku diagnozowany, bo być może to jest przyczyną padaczki u chłopców. 

Cała trójka dzieci posiada mutacje w obrębie genu MTHFR, który jest odpowiedzialny za m.in zakrzepicę oraz oczyszczanie organizmu z toksyn. Są pod opieką wielu specjalistów, między innymi z Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie jeździmy co 2-3 miesięcy. Cała trójka musi przechodzić rehabilitację oraz terapie 3 razy w tygodniu. Nie są one refundowane, a koszt jednej godziny jednej z terapii to ponad 100zł. Przy trójce dzieci to są koszty nie do przeskoczenia nie mówiąc o lekach i dojazdach do Centrum Zdrowia Dziecka. Dzieci muszą przejść oprócz tego inne badania genetyczne, w tym badanie sekwencjonowanie genomu, którego koszt to 12.000 zł od dziecka. Wiele badań i wizyt musimy odbywać prywatnie z uwagi na zbyt długi czas oczekiwania lub brak kompetencji lekarzy w przychodniach do leczenia takich dzieci. Badania i leczenie dzieci rujnuje nasz budżet doszczętnie i całe życie podporządkowane jest szpitalom, terapiom i badaniom. Lekarze sugerują u dzieci padaczkę lekooporną i odsyłają nas do leczenia medyczną marihuaną. Koszt leczenia na dzień dzisiejszy sięga około 800zł miesięcznie samym olejem CBD plus to wszystko, co opisałam powyżej. Do tego czeka nas kosztowna rehabilitacja. Dlatego postanowiłam zorganizować zrzutkę i prosić o najdrobniejszą pomoc, choćby o udostępnianie tej zrzutki na swoich profilach. Może ktoś pomoże nam zorganizować finanse, by móc leczyć i rehabilitować dzieci u najlepszych specjalistów. 

Dzięki Waszej pomocy udało mi się opłacić miesiąc terapii u Pedagoga Specjalnego dla najmłodszego synka. Dziękujemy. 

W Poradni Chorób Metabolicznych zaproponowano mi proste ich zdaniem rozwiązanie-wykonanie badania sekwencjonowania genomu. Koszt to niestety około 12.000 na jedną osobę. Kwota kosmiczna :( Warto jednak walczyć dla lepszej przyszłości dzieci oraz ich przyszłych dzieci, by nie musiały się tyle lat borykać z diagnostyką choroby. Nie wiem już skąd brać fundusze na dojazdy do lekarzy, prywatne wizyty, a ceny są naprawdę wysokie, kosztowne leki. Dzieci mają średnio dwa razy w miesiącu zmieniane leki p/padaczkowe, a przyjmują ich po 5. Do tego suplementuję dzieci kosztownymi witaminami - C, A+D3, wspomagam układ nerwowy magnezem, który kosztuje aż 60zł za butelkę, bo jest to lepszy dla krzepliwości magnez cytrynian, odporność wspomagam cynkiem i selenem. Oba kosztują ok 120 zł miesięcznie. Czasem nawet nie liczę kosztów, żeby się nie dołować. Jestem zmuszona prosić o pomoc, bo bez niej moje dzieci skazane są na niepełnosprawność. Bardzo wszystkim dziękujemy za wsparcie finansowe, emocjonalne, za dobre rady. 


Wybierz kwotę

Komentarze

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    21.02.18
    21.02.18

    Znam ten strach, kiedy martwisz się o życie i zdrowie dziecka. Życzę sił i przekazałam drobną wpłatę. Pozdrowienia od starszej koleżanki z Pniew.

    • Gośka Es - awatar

      Gośka Es - Organizator zbiórki

      16.08.18
      16.08.18

      Dziękuję :)

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    18.02.18
    18.02.18

    Wszystkiego dobrego!

    • Gośka Es - awatar

      Gośka Es - Organizator zbiórki

      20.02.18
      20.02.18

      Serdecznie dziękujemy za pomoc :)

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    18.02.18
    18.02.18

    Życzę wam jak najwięcej dobrych wyników!

    • Gośka Es - awatar

      Gośka Es - Organizator zbiórki

      20.02.18
      20.02.18

      Dziękujemy serdecznie :)

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    17.02.18
    17.02.18

    Trzymajcie się!

    • Gośka Es - awatar

      Gośka Es - Organizator zbiórki

      20.02.18
      20.02.18

      Dziękujemy serdecznie :)

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    01.12.17
    01.12.17

    Trzymamy za Was kciuki, jestes bardzo dzielna

    • Gośka Es - awatar

      Gośka Es - Organizator zbiórki

      02.12.17
      02.12.17

      Całuski :) Dzięki :)

Gośka Es - awatar

Gośka Es

Organizator zbiórki

Wpłaty - 61

Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Joanna Więcław - awatar
100
Joanna Więcław
Aleksandra - awatar
100
Aleksandra
Ania - awatar
20
Ania
Anonimowy Darczyńca - awatar
50
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
400
Anonimowy Darczyńca
Dagmara Krajewska - awatar
50
Dagmara Krajewska
Anonimowy Darczyńca - awatar
10
Anonimowy Darczyńca

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Jak to działa?

1

Stwórz zbiórkę

Podaj kwotę, uzupełnij opis, gotowe!

2

Udostępnij

Zapraszaj do wsparcia zbiórki.

3

Zbierz pieniądze

Wykorzystaj najlepsze narzędzie w sieci.

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij