Zbiórka Rehabilitacja dla Andrzeja - miniaturka zdjęcia

Rehabilitacja dla Andrzeja

Andrzej Gronczewski - awatar

Andrzej Gronczewski

Organizator zbiórki

Zgłaszam się do WSZYSTKICH z ogromną prośbą w imieniu rodziny chorego oraz za ich prośbą i zgodą o ratunek dla ojca, męża, przyjaciela, a przedewszystkim WODZA. Pochodzeniem nie prawdziwy, lecz duchem i sercem to prawdziwy Indianin. Andrzej Gronczewski dnia 29.10 br. w porannych godzinach dostał drugiego już udaru i niestety tym razem o większym nasileniu. Niestety nie mamy do kogo zwrócić się o pomoc. Potrzebna jest natychmiastowa rehabilitacja. Nasz tata, mąż i przyjaciel potrzebuje jej jak najszybciej, aby mógł do nas wrócić i znów cieszyć się życiem.
Andrzej Gronczewski to naprawdę ciekawy człowiek o wielkim i szlachetnym sercu. Dusza towarzystwa, pełen pozytywnej energii, otwarty na ludzi, oczytany i pełen wiedzy, którą zawsze chciał się dzielić z innymi. Milośnik zwierząt i natury.
Nigdy nie był bogaty, jak wielu innym było mu i rodzinie  ciężko. Jednak pasja, która urodziła się w sercu tego człowieka już za młodych lat - dawała radość i uśmiech wielu ludziom. Jako młody chłopiec, wymyślał zabawy w Indian i kowbojów, lecz jak wiadomo były to czasy, kiedy nie było zbyt wiele. Sam więc tworzył swoje pierwsze dzieła - "zabawki indiańskie". Aby każdy na podwórku miał się czym bawić. Wtedy zaczął już uczyć się rysunku, malarstwa, rzeźbienia. Zakochał się w muzyce Hendrixa, więc zaczął uczyć się grać na gitarze.
Jako dorosły człowiek zamieszkał z rodziną w nadmorskiej miejscowości Rogowo. Aby żyło im się lepiej w okresie wakacyjnym, wynajmowali pokoje wczasowiczom. W tym czasie rozwijał swoją pasję kultura Indiańska i wszystko, co z tym związane. Robił to z miłości. Budował tipi, robił pióropusze, opaski, napierśniki, kije prawdy, łapacze snów, biżuterię, broń np. tomahawki, łuki, strzały, noże, siekierki itp. Malował i rysowal obrazy, portrety. Materializm był mu obcy. Zawsze fascynowała go indiańska kultura, tradycja i ich styl życia. A przede wszystkim ich wolność, która miała miejsce przed inwazją białych.
Nigdy nie chciał zarabiać na swoich dziełach, wolał obdarowywać. Myślę, że znalazłam idealny cytat Zygmunta Baumana, który zgadza się z filozofią życia Andrzeja: "sprowadzając nasze życie do zarabiania pieniędzy i do ich wydawania, czyni nas najbardziej nieszczęśliwymi, samotnymi i absurdalnymi stworzeniami na świecie."
Mieszkając w Rogowie, jak i wiele lat później w małej wiosce w Gosławiu, często latem organizował dla wczasowiczów i sąsiadów indiańskie wieczory. Rozpalał ogromne ognisko, każdy miał na głowie pióropusze, dzieci strzelały z łuków, przy ognisku słuchano różnych historii i opowieści "Wodza Andrzeja" oraz jego śpiewu i gry na gitarze.
Kiedy zamieszkał w Gosławiu przyjmował szkoły i organizował im tak samo takie dni i wieczory przy ognisku, kiełbasie i zabawach. Przyjeżdżali do niego również ludzie, aby móc zatrzymać się i zamieszkać w tipi. Każdy chciał mu bezwzględnie płacić, więc przyjmował symboliczne sumy, aby mieć na podstawowe życie. Węgiel, jedzenie, opłaty, a przede wszystkim na materiały do tworzenia kolejnych cudów.
Wiele lat temu zaczęło robić się o nim głośno i chciano zrobić z nim reportaż. Potem drugi. W końcu ktoś poprosił go o pomoc w budowie Indiańskiej Wioski w Zieleniewie. Przez kolejne ponad 10 lat współpracował z nimi i od postaw budował to przecudowne miejsce. Latem pracował tam, ubrany we własnoręcznie robionych strojach indiańskich, ubierał ludziom pióropusze i oprowadzał dzieci z rodzicami, opowiadał historie o Indianach i dzielił się swoją wiedzą, którą sam nabywał całe życie. Były propozycje otwarcia sklepu z jego dziełami - kategorycznie jednak odmawiał. Jego wizerunek  widniał w  Zieleniewie, Kołobrzegu i okolicach na bilboardach, na autokarach i na pocztówkach, które reklamowały wioskę indiańską. Podpisał umowę, w której zrzekł się zapłaty, twierdząc, że on się nie zna i nie wie ile to kosztuje i że nie chce tych pieniędzy. Twierdził, że jego pasja nie jest na sprzedaż. Wolał dać. Wiadomo, że ludzie mają serca na swoim miejscu i zawsze choć troszkę zarobił na swojej ciężkiej pracy, jaką wkładał, aby stworzyć tak piękne rzeczy. Zawsze chciał otaczać się ludźmi, zwierzętami i naturą. I aby wśród tego całego piękna rozbrzmiewały melodie z gitary.
Dnia 29.10 br o 8:30 rano jeden telefon i bełkotliwy krzyk o pomoc zmienił wszystko... Karetka zjawiła się w przeciągu godziny. Najbliższa rodzina przyjechała zaraz po telefonie. Nie było już z nim żadnego kontaktu.
W tej chwili Andrzej leży w szpitalu. Miał podkorowy udar krwotoczny prawej półkuli mózgu. Kłopoty z pamięcią sprawiają, że nic prawie nie pamięta. Uważa, że nie umie grać na gitarze, już nie wspominając o wszystkich innych jego umiejętnościach. Ma zaburzenia mowy, ogromne trudności z wysławianiem się. Krwiak o wielkości 4cm w tej chwili, wchłania się niestety bardzo powoli. Nieoperacyjny, gdyż jest głęboko usadowiony. Ma paraliż całej prawej strony, nie może chodzić, ma również nadciśnienie tętnicze, które jest dla jego obecnej sytuacji bardzo groźne. Występują również zaburzenia świadomości. Nie poznaje najbliższych, przyjaciół, myślę że sam traci świadomość, kim tak naprawdę jest. Serca nam wszystkim pękają na samą myśl, że miałby już do nas nie powrócić. Każdy chce pomóc, jak może, ale koszta są bardzo wysokie. Potrzebna jest rehabilitacja, której koszt miesięczny wynosi 6 tysięcy złotych. Lekarz zalecił minimum 3 miesiące leczenia. Prosimy o pomoc ludzi dobrej woli. Pomóżcie nam uratować naszego tatę, męża, przyjaciela, wodza. Kazda pomoc się liczy. Każdy grosz jest na wagę złota. Dziękujemy !

English:

I want to apologize that I'm writing on Andrzej Gronczewski facebook - his family gave me permition. That was the only way to get in touch to his many frineds.
For every mistake in english grammar or spelling I'm very sorry. Also I'm truly apologize if I used wrong Indians designations, words, names. I couldn't ask anyone for a proper translation but I hope my research was good enough.

I would like to ASK EVERYONE for help for our ANDRZEJ GRONCZEWSKI. Our father, husband, friend, and 'Indian Chief'. Not the real from where he come from bit his heart and soul for sure is Indian.
On 29th of October this year he got his second stroke and unfortunately this time it was much stronger.
Sadly we have no one around to ask for financial help.
In order from doctor he need rehabilitation. Andrzej need that help very soon, every second count. We want him to come back to us and enjoy life like he always used to.
Andrzej Gronczewski is a very courius man about life with a big and noble heart.
Soul mate with a plenty positive energy, open-minded, open to other people, well-read and with a big knowledge which he always wanted to share with others.
He is an animal and nature lover. He was never rich person if we talking about money but very rich inside of his mind.
However the passion which born in his heart when he was young boy gave him and other people joy and a lot of smile.
As a child he was inventing games, making own toys for himself and other children like weapons from the wood. That was his first works in life.
That time he started to learn more about it. He was learning at home how to draw, paint, sculpturing.
He fell in love with Hendrix music so he learned playing on guitar.
As a grown man he settled down with family in Rogowo - Polish seaside town. For living during the summer they where renting rooms for tourists. Many of them became their best friends and for many years they were visiting them.
Meanwhile he was developing his passion about Indians culture and everything what is included with Native Americans.
He was building a tipi, making bonnets, headbands, breastplates, talking sticks, dream catchers, jewellery, weapons like tomahawks, archers, knifes, axes, arrows etc.
He was painting and drawing portrets of Indians. Materialism was something didn't know and didn't accept. He was always fascinated about Indians culture, tradition, history and their lifestyle. He have so much respect for them and their freedom which white people took from them.
Sometimes I think he born in wrong body and in wrong continent.
He never want to earn money in his knowledge and works. He preferred to to give and share.
I think that I found perfect quote of polish philosoph Zygmunt Bauman (I couldn't find English version and so I translated word by word): 'When we put our life only for earning and spending money, it makes us the most unhappy, lonely and the most absurd creatures in the world.'
Living in Rogowo and in Goslaw he was organising Indians events for guests, vacationers, neighbours and family. Huge campfires, everyone had a bonnets or headbands, children were shooting from an archers. Everyone were sitting around the campfire and listening when Andrzej was sharing his stories, knowledge and paying guitar. When he moved couple years ago to small village Goslaw very close to Rogowo, his hospitality was still extraordinary. Schools visiting him and he was organising the same Indian events. Many tourists was stoping there as well just to stay couple night in tipi. Everyone always want to pay him without any discussion so he was accepting only symbolic amount. For basic living: heating, food and materials for his works.
Many years before he starts to be popular. People start talking about him. There was some interviews. One day someone asked him to for help with a plan of Indian village in Zieleniewo. For the next 10 years he was cooperating with them and building this amazing place.  During the summer he was working there to show around tourists telling all the history about the Indians. There was even an offer for him to open a shop with someone and sell his works and art. Of course he didn't agree with that. His image was visible on the advertisements of he Indian village - on the buses, billboard's and course. Also here he didn't took money for that. His passion was his life. Not for sell. Just for share.
Now looking at his situation we asking why? If he would agree to earn money he could live better, more rich life. Maybe now I wouldn't ask you for help. But I think he always believed in Karma. That the goodness is always coming back. We should respect his philosophy of his lifestyle.
29th of October at 8:30am one phonecall and his mumbling scream for help changed everything. He called his son and wife. Ambulance came after almost one hour. Family came straight after phonecall. There no contact anymore with him.
Now Andrzej Gronczewski is in hospital from more than 2 weeks. He had a subcortical hemorrhagic stroke of the right hemisphere of the brain. He has a big troubles with memory. We were bagging him to come back to us and play guitar again. He barely said: 'I cannot play guitar'. Not mention about all of his abilities. He has a speech dissorders, huge problems with talking. Hematoma is now 4cm size and is very slowly absorbed. Inoperable because it is deeply seated. Right side of his body is totally paralysed. He cannot walk, sit, eat alone. Unfortunatly he has hypertension which is very dangerous for his current situation.
He also has disturbance of consciousness. He is not recognising family, friends and also himself. Our hearts are broken. We are so scared that he will not come back to us. But we believe every minute that the miracle will happen. That some people will try to help him.
Cost of rehabilitation are very expensive for us. He need to start this immediately. Doctor said that there is hope and chances that he will be cured. Monthly rehabilitation cost 6,000 zlotych ($1600 or €1400).
He need minimum 3 months rehabilitation.
People from all over the world, people of good will - please help us help him. Our father, husband, friend and Chief.
EVERY SMALL HELP MATTER.
EVERY PENNY WORTH A LOT!
THANK YOU!
THANK YOU ALSO FOR READING THIS.


Wybierz kwotę

Aktualności

  • Andrzej Gronczewski - awatar

    Andrzej Gronczewski

    16.12.18
    16.12.18

    Dziękuję Wszystkim bardzo. Szczególnie w tym okresie świątecznym. Mamy nadzieję, że Andrzej już będzie z nami tak naprawdę. Zdrowy. Dzięki Wam stało się to możliwe. Każda wpłata, każdy gest był bezcenny. Wesołych i Radosnych Świąt ! Thank you to all of you. A specially in this Christmas time. I hope that Andrzej will be with us for real for Christmas. Healthy. It is all because of you that it will happen. You've made that. Every single paid, every gesture was priceless. I wish you all Merry Christmas !

Komentarze

  • Joanna Smith - awatar

    Joanna Smith

    15.11.18
    15.11.18

    Szybkiego powrotu do zdrowia

  • Alicja Alicja - awatar

    Alicja Alicja

    15.11.18
    15.11.18

    Kochamy Cię wujku i jesteśmy z Tobą razem damy radę!

Andrzej Gronczewski - awatar

Andrzej Gronczewski

Organizator zbiórki

Wpłaty - 51

Anonimowy Darczyńca - awatar
50
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
100
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
50
Anonimowy Darczyńca
Bartek - awatar
10
Bartek
Ewa Z - awatar
100
Ewa Z
Anonimowy Darczyńca - awatar
200
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
100
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
100
Anonimowy Darczyńca
Walter Nannen - awatar
100
Walter Nannen
Kasia Kolorowa - awatar
50
Kasia Kolorowa

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Jak to działa?

1

Stwórz zbiórkę

Podaj kwotę, uzupełnij opis, gotowe!

2

Udostępnij

Zapraszaj do wsparcia zbiórki.

3

Zbierz pieniądze

Wykorzystaj najlepsze narzędzie w sieci.

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij

Pomagam.pl korzysta z plików cookie na zasadach opisanych w polityce prywatności, która uległa zmianie. Dowiedz się więcej.