
Stowarzyszenie Bezdomne z Szydłowca, które działa prawie dwa lata, w którym jest nas w sumie kilka osób, ale pomaga nam jeszcze kilkanaście pomogło do tej pory prawie 300 zwierzętom bezdomnym z okolic powiatu szydłowieckiego.
Pomoc to przede wszystkim zapobieganie bezdomności - sterylizacje, kastracje, leczenie, adopcje, dokarmianie kotów bezdomnych, pomoc osobom prowadzącym domy tymczasowe. Każdy z nas pracuje i ma swoje zwierzęta. Zajmujemy się tym zupełnie charytatywnie, w swoim wolnym czasie. Biegamy łapiąc zwierzaki, lecząc, sterylizując, szukając domów, opiekując się nimi na tymczasach, a to mnóstwo czasu i energii, jednak jak widzimy zdjęcia ich szczęśliwych mordek, to wiemy, że warto. Dzięki nam większość z tych zwierząt ma dziś domy. Działanie nasze niestety nie może odbyć się bez środków finansowych, to bardzo kosztowne pomaganie, zwierzęta są często w złym stanie, wiele z nich przed adopcją wymagają leczenia. Wszystkie dorosłe zwierzęta są sterylizowane lub kastrowane, przed tym oczywiście musimy je odrobaczyć, zabezpieczyć od ektopasożytów, zaszczepić. W trakcie leczenia, zwierzęta przebywają w naszych domach, lub u zaprzyjaźnionych osób, wtedy dochodzą koszty karmy, a w przypadku kotów również żwirku. Koszty transportu to zupełnie inna historia, na to zawsze po prostu sami się zrzucamy lub wozimy zwierzaki we własnym zakresie. Czasem angażujemy znajomych i znajomych znajomych.
Z pozyskanych środków, głównie z organizacji pikniku Psy i Kot, bali karnawałowych dla dzieci, imprez organizowanych przez Szydłowieckie Centrum Kultury - Zamek, bazarków ale również z darowizn jakie czsem zasilają konto stowarzyszenia, oraz z organizacji pikniku w Skarżysku przez naszych przyjaciół.
Roczne koszty to ok 40 tys. Dwa lata to 80 tys. My całe zebrane środki przekazujemy na zwierzęta bezdomne. Każdy z nas robi to charytatywnie, niejednokrotnie dokładając swoje własne pieniądze. Nie mówiąc o czasie, stresie, niepokoju o zwierzęta, o adopcie. Każde uratowane zwierzę to ogromna radość dla nas. Czasem zdarzają się przypadki nie do uratowania, wtedy tylko my wiemy jak to przeżywamy, ile to dla nas smutku i żalu, że się nie udało.
Teraz mamy dług w lecznicy na ponad 10 tys zł.
Jeśli tego nie zapłacimy nie będziemy mogli dalej pomagać, a to oznacza nasz koniec.
Już nie prosimy, a raczej błagamy o wsparcie. Agnieszka, Agata, Justyna, Adam.
Za każdą dotychczasową pomoc bardzo dziękujemy.
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!