Niestety, wpłata na tę zbiórkę nie jest już możliwa.

W piątek 22 listopada ok godziny 22 zawieźliśmy Tatę na SOR z bólami brzucha, gdy lekarze się nim zajeli miał bardzo mocne bóle brzucha (skala Bólu 1-10 to conajmniej 9 a nawet i 10). Po badaniu krwii i zrobieniu zdjęcia stwierdzono ostre zapalenie trzustki i zabrano go na oddział chirurgii. Niestety leki przeciwbólowe nic nie pomagały a on w ciągu dalszym strasznie cierpiał z bólu. Uspokajano nas, że dostał leki i będzie wszystko dobrze, nic mylnego.
W sobotę z samego rana z nadzieją na lepszy dzień pojawiliśmy się z Mamą u Taty lecz niestety ból nie ustąpił. Miał bardzo płytki oddech ponieważ trzustka spuchła blokując jelito grube które było zablokowane. Każdy oddech sprawiał mu straszny ból pomimo podania leków przeciwbólowych. Tato był cały czas swiadomy rozmawiał z nami kontaktował. Kiedy odwiedziliśmy go w godzinach wieczornych oddech był głębszy - nadzieja wróciła- można było zamienić z nim kilka słów, nawet momentami się uśmiechał co było u niego norma dzienną. Z nadzieją ,która wróciła udaliśmy się do domu odpocząć. Niespodziewanie o 20 zadzwonił Tata z obawą że będą go ciąć. Natychmiast pojechałem tam i czekając ponad godzinę za lekarzem udało mi się dowiedzieć więcej. Lekarz powiedział że jest źle ale zastosowali leczenie a na efekty poczekamy do poniedziałku, więc nie ma sensu jutro pytać ponownie lekarza czy coś się zmieniło. Nadeszła niedziela, aby dodać Tacie siły udaliśmy się do niego z moją półtorej roczna córeczką aby dodać mu sily. Mała zawsze dawała dziadkowi dużo radości zarówno jak i pozostałi wnuczkowie. Lecz zanim weszliśmy do sali gdzie leży lekarz zawolal mamę do gabinetu, aż ciarki przeszły mi po całym ciele. W chwili gdy Mama rozmawiała z lekarze ja z Olą udaliśmy się do sali gdzie leżał Tata-juz podłączony do aparatury z tlenem kilkoma kroplówkami czekającymi na podłączenie gdy poprzednia się skończy. Było widać w jego oczach strach i wycieńczenie. Lecz mimo to przywitał się z wnuczką przybił piątkę i się uśmiechał. Lecz na przywitaniu i pożegnaniu się skończyło. Gdy Ola pożegnała się z dziadkiem na jej twarzy pojawił się smutek i kamienne spojrzenie w moim kierunku. Ledwo utrzymałem emocje i powiedziałem mu że jadę zawieść Ole do domu bo pielęgniarki prosiły aby za długu tu nie była. Wróciłem i dowiedziałem się od mamy że nerki przestały pracować. Zaczęło się najgorsze, woda znajdowała się poza komórkami. Byliśmy przy nim do 15 kiedy kazali nam wrócić po godzinie 17- w międzyczasie podłączyli mu mechaniczne wspomaganie podniesienie ciśnienia w celu uruchomienia nerek. Gdy zjawiliśmy się z bratem i Mamą zakazali nam wchodzić na salę, rzuciłem okiem przez uchylone drzwi że ciśnienie wzrosło ale 3 pielęgniarki w środku coś robiły przy Ojcu. Po chwili drzwi się otworzyły i weszliśmy na salę a tam jakaś inna pielęgniarka w ciemnym stroju oraz z jakimś sprzętem, walizkami i aparatura do oddychania leżącymi na łóżku obok. Ciśnienie spadło z 124/92 na 60/15. Zanotowało nas lekarz od pół godziny wydzwaniał i szukam wolnego miejsca na OIOM w pobliskich szpitalach. Po godzinie czekania i obecności przy Tacie znaleźli miejsce w Chodzieży. Zastosowali śpiączkę farmakologiczna po tym jak się z nim żegnaliśmy, podłączyli maszynę do wspomagania oddychania i zabrali go. Ostatnie słowa lekarza brzmiały w stylu "nie chce dawać nadzieji ale i nie chce wam jej odbierac". Cała noc nie spaliśmy wyczekując aby z rana jechać do niego. Z samego rana lekarz z Trzcianki powiadomił Mamę żebyśmy natychmiast jechali do Taty aby się pożegnać bo jest bardzo źle. Wraz z Braćmi i Mamą udaliśmy się w drogę lecz stało się najgorsze. Kiedy byliśmy w ujsciu dostaliśmy najgorszą informację jaka mogliśmy dostać. Gdy dotarliśmy na miejsce leżał nieruchomo. Serce przepełnila pustka. Straszy ból.
Ta tragedia trwała 2 i pół dnia. Najgorsze że przy tak słabej rencie i tej tragedii będzie ciężko Mamie zarowno duchowo jak i finansowo. Dlatego też kieruje się do was z tą wielką prośbą aby wesprzeć ją ile możemy. Aby nie miała tyle tego na głowie. Wierzę w dobre serca i każda złotówka od serca się liczy. Z góry wszystkim dziękuję w imieniu rodziny.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Wpłata nie jest możliwa po końcu zbiórki.
Zrób jeszcze jeden mały krok.
Nawet 1 zł może pomóc!

Kuba i Natalia
Jesteśmy z Wami!!
Anonimowy Darczyńca
3mam kciuki
Aga i Tomek
Jesteśmy z Wami!
Anonimowy Darczyńca
Trzymajcie się!