Cece potrzebuje badań, by żyć

owner

Kamila

Organizator zbiórki

Zbiórka

Photo

O Cece

Cece jest trzyletnim, najsłodszym labradorem pod słońcem. Ma trzy lata, ale zachowuje się i wygląda jak szczeniak. Gdy ma ochotę na czułości - łasi się jak kot, robi wszystkie komendy jakie zna i oczekuje głaskania. Jest bardzo mądrym psem i szybko uczy się nowych komend. Za smakołyka nauczyłaby się pewnie nawet chodzić na dwóch łapach. 
Ma tylko jedną wadę, przez którą może stracić życie: jest agresywna. Agresja pojawiła się nagle, bez konkretnego powodu, pies nie przeżył żadnej traumy, człowiek nie zrobił mu krzywdy. Nigdy nie została uderzona. Zaczęło się od wbijania głęboko zębów i mocnego zaciskania - nie były to rany szarpane ale kłute, zazwyczaj brak krwi ale ręka bolała i była sparaliżowana parę dni. Później było coraz gorzej - wbijanie zębów i szarpanie, wyrywanie skóry. Nie było mnie stać na behawiorystę mimo największych starań, więc próbowałam walczyć sama. Do pewnego dnia. 

Photo

Pierwszy dużo poważniejszy atak

Cece ukradła papierek ze śmietnika i pilnowała go w przedpokoju (w miejscu przez które trzeba przejść chcąc się dostać gdziekolwiek. Z/do łazienki lub kuchni/domu/pokoju/salonu. Gdy tylko otwierałam drzwi, warczała i pokazywała zęby. Musiałam wyjść do pracy, a nie mogłam. Kombinowałam na wiele sposobów, ale nagle z pokoju wyszła moja mama. Nie do końca świadoma, że pies coś ma, czegoś pilnuje i że ma ochotę ugryźć każdego kto wejdzie na jego teren. Została pogryziona strasznie. Około dziesięcio centrymetrowa rana szarpana na przedramieniu, widoczne mięso i kości. Ponadto brzuch, udo i stopa - rany kłute. Psu odbiło. Cała rodzina chciała ją uspać. Ja nie. Skontaktowałam się z behawiorystą, z którym kiedyś próbowaliśmy coś zdziałać ale ze względów finansowych nie mogliśmy tego kontynuować. Dwie godziny przed terminem uspienia psa, facet wziął ją do siebie na pobyt szkoleniowy. Każdy w domu bał się iść nawet do toalety w obawie że pies tam jest i czegoś pilnuje, więc dla nas to było idealne rozwiązanie żeby odpocząć od strachu, a dla niej dobry czas żeby załapać jakieś podstawy szkoleniowe które my będziemy kontynuować. 

Photo

Rezultaty

Specjalnie dla niej, z narzeczonym wyprowadziliśmy się do nowego mieszkania, z odpowiednią ilością pokoi, żeby mogła być izolowana według zaleceń behawiorysty. Wróciła do nowego domu, trochę potrwało aż się zaklimatyzowała. Trenowaliśmy dużo, nie wysypiałam się ale poświęcałam jej tak dużo czasu, jak tylko mogłam. Zauważyłam ogromną poprawę po jej pobycie u trenera - starałam się tę poprawę zachować. Podczas treningu z moim facetem, rzuciła się. Dzięki Bogu suka była na smyczy - obronił się, psa uspokoił bardzo szybko. W moich oczach to był objaw poprawy - kiedyś tak szybko by się nie uspokoiła. Od tej pory, gdy byłam sama z Cece w domu, narzeczony dzwonił do mnie co pięć minut, bał się że psu odbije. Gdy nie odbierałam trochę dłużej - chciał wracać szybko do domu. To była paranoja, ale każdy facet bałby się o swoją kobietę w takiej sytuacji. Jego strach pogłębił się, gdy mnie ponownie ugryzła. Bez powodu, po powrocie do domu ze spaceru. Powiedział jej komendę - puściła moją noge, ale w pysku została jej moja skóra. W moich oczach znów był to element poprawy, w końcu zostawiła mnie na komendę. Dla niego jednak nie, bał się o mnie jeszcze bardziej i nie chciał psa w domu. Ja byłam już wyniszczona psychicznie, bałam się ją wziąć nawet na spacer. Kiedyś rzucała się mając jakiś tam powód (pilnowanie czegoś, głaskanie jej gdy nie ma na to ochoty, zabieranie jej czegoś itd) teraz rzuca się jeszcze bardziej nieprzewidywalnie. Psa zabrali moi rodzice. Pierwszy tydzień było idealnie, ona patrzyła na moją mamę jak na wyrocznie, wzrokiem pytającym "mogę usiąść?" lub "Mogę zjeść ten serek z podłogi, który Ci spadł?" Po tygodniu pierwszy atak na mojego ojca.  Bez wchodzenia w szczegóły, niedopatrzenie mojej mamy, pies znów bronił czegoś. Rana szarpana, nie taka jak ta dziesięcio centrymetrowa ale jednak głęboka i dosyć poważna. Kolejny tydzień był jeszcze bardziej poświęcony pracy nad psem. Po równo czterech dnia, rzuciła się na moją mamę, gdy ta chciała wziąć ją na spacer. Tym razem gorzej, niż kiedykolwiek. Widoczne żyły i inne nieprzyjemne rzeczy. Wielka dziura w ręce. Cece po ataku została zamknięta w pokoju, do którego nie dało się później wejść - po otwarciu drzwi rzucała się. Przez dwa dni siedziała tam zamknięta, warcząc na każdego kto uchylił choć lekko drzwi. 
Podjęliśmy decyzję, że trzeba psa uśpić albo znaleźć jej nowy dom, przy kimś kto zna się na agresji. 
Szukając jej domu, dowiedziałam się że agresja może być spowodowanajakąś chorobą lub guzem, co jest prawdopodobne. Potrzebne badania: morfologia, biochemia, profil tarczycowy, EEG, usg i rezonans magnetyczny. Wszystko jest bardzo drogie - dlatego z całego serca prosimy o wsparcie. 
Cece obecnie jest u nas w domu, żyje w kagańcu fizjologicznym. Może jeść i pić, a my czujemy się choć trochę bezpieczniej. Do czasu renozansu tak musi pozostać, nie możemy narazić się na kolejny atak, który mógłby być już dużo gorszy - co jeśli tym razem rozszarpie także żyły? 
Niestety, kaganiec znosi ciężko i próbuje się go ciągle pozbyć, przez co zraniła sobie okolice pyska. W ramach buntu nie chce pić wody (wie jak i pije, ale bardzo rzadko) dlatego sprawa jest dość pilna.

PhotoPhotoPhotoPhotoPhotoPhotoPhoto

Aktualności

  • Kamila

    Hej, tu Cece!

    08.08.16
    08.08.16

    Mama z tatą cały dzień sprzątali i szukali miejsca na moją nową suuper dużą klatkę (znaleźli! ale na razie trochę się jej boję i omijam), a ja tu sobie leżałam Dinusiem i obserwowałam co się dzieje. ;) Starałam się bardzo, żeby nie pogryźć szczotki (nienawidzę ich, bardzo mnie denerwują i czasem wpadam w szał), no i się udało! Spisałam się na medal, nawet nie musiałam być przywiązana, bo olałam szczotki i mopy zupełnie, leżałam sobie grzecznie. Mama jest dumna! Dziś się przytuliłam do mamy i ją zadrapałam na plecach. Jakoś nie wyraziłam skruchy, ale w środku serca mi naprawdę przykro, bo podobno bardzo piecze. Mama mówi, że tak mogę jej robić codziennie, o ile to będą najgorsze rany jakie zrobię (czyt. nie będę gryźć). Ja też jej nie chcę gryźć, bo bardzo ją kocham, ale sama nie wiem czemu tak jest.. Mam nadzieję, że w środę się dowiem wszystkiego na rezonansie! To już tylko trzy dni!

    Photo

Komentarze

  • Marzena

    01.08.16
    01.08.16

    Może wreszcie się wyjaśni ......

    • Kamila

      Kamila - Organizator zbiórki

      04.08.16
      04.08.16

      Nie wiem, jak Ci się odwdzięczyć ..:**

  • Dobra

    28.07.16
    28.07.16

    Kocham zwierzęta i pomagam im

    • Kamila

      Kamila - Organizator zbiórki

      29.07.16
      29.07.16

      Dziękuję!!!!!!!!!!!!

  • Marzena

    25.07.16
    25.07.16

    Kochana Cece abyś mogła wreszcie cieszyć się życiem wraz ze swoją Panią która mogła by zrobić wszystkie badania Tobie byśmy wszyscy wiedzieli co Tobie jest.

    • Kamila

      Kamila - Organizator zbiórki

      29.07.16
      29.07.16

      Dziękuję!<3

  • Ania

    23.07.16
    23.07.16

    Oby się udało

    • Kamila

      Kamila - Organizator zbiórki

      25.07.16
      25.07.16

      UDA SIĘ!

  • ag.

    22.07.16
    22.07.16

    Trzymam kciuki!

    • Kamila

      Kamila - Organizator zbiórki

      25.07.16
      25.07.16

      Dziękuję!! Będzie dobrze!

owner

Kamila

Organizator zbiórki

Wpłaty - 13

  • Avatar Marzena
    215
    Marzena
  • Avatar Marzena
    215
    Marzena
  • Avatar Marzena
    215
    Marzena
  • Avatar Marzena
    215
    Marzena
  • Avatar Dobra
    500
    Dobra
  • Avatar Marzena
    350
    Marzena
  • Avatar Agnieszka
    15
    Agnieszka
  • Avatar Ania
    50
    Ania
  • Avatar ag.
    20
    ag.
  • Avatar sylwka
    10
    sylwka

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Jak to działa?

1

Stwórz zbiórkę

Podaj kwotę, uzupełnij opis, gotowe !

2

Udostępnij

Zapraszaj do wsparcia zbiórki.

3

Zbierz pieniądze

Wykorzystaj najlepsze narzędzie w sieci.

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Obróc, aby zobaczyć stronę