
Jeszcze chwilę temu nie miała zupełnie nic. Bezdomna, tułając się mogła liczyć na miseczkę od karmicielki, lecz nie miała się gdzie podziać. Potem, gdy okazało się, że jest "zakaźna" dowiedziała się, że nie ma już nic...
Ciabatka jest nosicielką kociej białaczki. Nie mogła więc wrócić do stada, nie miała się gdzie podziać bo takie koty się usypia. Dostała klatkę w piwnicy u dobrej osoby, która nie chcąc odbierać życia szukała ratunku. I tak Ciabatka trafiła do nas. 
Wiedzieliśmy o niej tyle, że ma potwierdzone FelV i katar koci, który nie reaguje na leki. Na miejscu okazało się, że malutka ma jeszcze mięsaka na plecach. Nie mogliśmy czekać i natychmiast trafiła na stół operacyjny.
Mięsak został usunięty, a koteczka wkrótce trafiła na stół drugi raz z powodu przepukliny na brzuszku ( I tutaj wielki ukłon dla lekarzy, którzy ten zabieg zrobili za darmo).


Niespodziewane koszty mocno obciążyły nasz budżet, a musimy się jeszcze skupić na pierwotnym problemie. Koty z FelV mogą żyć naprawdę długo, jednak by tak było konieczna jest kuracja kocim interferonem. Leczenie to rozłożone jest na 65dni (3 serie po 5 zastrzyków) a każda jest bardzo kosztowna. 
Bez tego leku Ciabatka nie ma szans na długie i szczęśliwe życie. Nie zwalczy kataru, nie "wyciszy" tej białaczki, która będzie ją wyniszczać od środka.
Dajemy kotom zakaźnym jedyną szansę na życie tworząc dla nich prawdziwy dom. Bez Waszej pomocy jestem jednak bezradny w obliczu tak wielkich kosztów.
Dlatego proszę, jeśli możesz wesprzyj nas w walce o Ciabatkę.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Z
Dla kotków, oby ktoś je zaadoptował i kochał.