Wiem, że zabrzmi to nieprawdopodobnie, ale w ciągu kilku lat istnienia Pleszewskiego Stowarzyszenia Kocia Łapka nigdy nie założyliśmy żadnej zbiórki na żadnym portalu! Teraz jednak jesteśmy zrozpaczone i zdesperowane, dlatego prosimy Was o pomoc.
Nie wiemy skąd przyplątał się do nas ten wirus panleukopenii. Niestety, znamy go już jego z przeszłości.


Dwie kocie mamy, każda z czterema 6 tygodniowymi maleństwami, były już u nas miesiąc. Byłyśmy bardzo ostrożne, nawet odrobaczenie robiłyśmy w Kociarni aby zminimalizować ryzyko wizyty w Klinice. Jednak się stało. Straszna, śmiertelna choroba dopadła nasze maleństwa i ich mamy. Miałyśmy surowicę Feliserin i z miejsca ją podałyśmy, ale walka była nierówna. W sumie zmarły 4 kocięta, przeżyły również 4 i ich matki, które na szczęście były już po szczepieniu. Kiedy jednak okazało się, że zachorowała następna matka i jej 6 maleńkich, czterotygodniowych dzieci, surowica już się skończyła. Feliserin jest bardzo drogi i praktycznie w Polsce nie do dostania. Zamówiliśmy z zagranicy, ale potrzeba było czasu, którego nie mieliśmy.


Panleukopenia bez surowicy zabija w trzy dni! Śmierć jest straszna i bolesna. Zdesperowane oddałyśmy rodzinkę do znanej, całodobowej kliniki w Poznaniu. Wiedziałyśmy, że będzie drogo, ale zapewniono nas, że mają duże ilości surowicy. Niestety, okłamano nas, surowicy starczyło na trzy dni i to nie dla wszystkich kotków. Oburzone, odebrałyśmy kotki, a do zapłaty została ogromna faktura. Od soboty wieczór do wtorku popołudniu 8.500zł!!! Leczenie kontynuowaliśmy w naszej miejscowej Klinice Balvet, gdzie mimo ich dobrego serca i preferencyjnych cen dla nas, koszty leczenia za maj tych i poprzednich oraz innych kotów, również mamy do zapłacenia kilka tysięcy złotych . Łącznie to kwota około 15 .000zł

Do tej pory zawsze jakoś sobie radziłyśmy, urządzałyśmy Bazarki, wpłacano nam 1.5 %, raz po raz dobrzy ludzie wpłacili coś na nasze konto. Miasto pokrywało koszty sterylizacji. Teraz jednak jesteśmy przyparci do muru. Do końca roku daleko, a my ratujemy mnóstwo kotów. W ubiegłym roku mieliśmy 162 adopcje! W poprzednim 160! A prawie każdy kot, który do nas trafia, wymaga leczenia, odrobaczenia, szczepień, testów, sterylizacji. Obawiamy się, że zostaniemy bez środków dla naszych podopiecznych . Ale jakie mieliśmy wyjście?? Czy mogliśmy skazać te maleństwa na śmierć w męczarniach? Nasza walka trwa kotki, nadal nie są bezpieczne. Dziś w nocy odszedł drugi z sześciu, ich matka też jest bardzo słaba, niestety nie była jeszcze zaszczepiona jak poprzednie matki.
Błagamy, pomóżcie nam! Musimy zakupić następne dawki surowicy.




Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!