Grzegorz Jastrzebski - awatar

Grzegorz Jastrzebski

Organizator zbiórki

Witam

Nazywam się Grzegorz Jastrzębski zwracam się do Państwa z prośbą o pilną pomoc, gdyż moja obecna sytuacja życiowa stała się dramatyczna. W kilku punktach ujmę poszczególne zdarzenia z mojego życia, które mają związek z obecną sytuacją życiową.

1. W dzieciństwie doznawałem agresji fizycznej i psychicznej przez rodziców. W życiu dorosłym rozszerzyło się to na stalking przez rodzinę. Bardzo szybko usamodzielniłem się  i zacząłem pracować. Ponieważ rodzice nie dawali mi środków pienionych na podstawowe potrzeby. Podjąłem studia na Uniwersytecie Wyszyńskiego o kierunku Pedagogika społeczna. W trakcie studiów poznałem swoją żonę, z która się ożeniłem w 2004 r.  Zaraz po ślubie emigrowałem z żoną do Anglii, gdzie założyłem rodzinę. W 2005r po urodzeniu pierwszego dziecka Antka pojawiły się pierwsze symptomy mojej choroby psychicznej Schizofrenii. W ( przeciągu 3 lat próbowałem z objawami choroby walczyć poprzez stabilizacje nastroju stosując ( bieganie, pływanie oraz pracoholizm. Unikając kontaktów z ludźmi) Jednak choroba w przeciągu trzech lat przybrała na sile i pojawiły się takie symptomy jak;  utrata pamięci, zaburzenia pamięci chwilowej, brak skupienia uwagi, myśli wytwórcze takie jak czytanie rejestracji samochodowych i układanie historii z numeracją rejestracji i wiązanie jej z traumą rodzinną. W trakcje rozwoju choroby żona podejrzewała czytając w Internecie, ze może być to schizofrenia. Jednak pomimo podejrzeń żony nie udzieliła mi wsparcia ani pomocy takiej jak konsultacji u psychiatry, psychologa, lekarza. 2008r z sześciomiesięczną córką i 3 letnim synem  uciekła do rodziców zostawiając mnie bez środków do życia. Za pieniądze z urzędu pracy wróciłem za żoną do Polski lecz spotkałem się z agresją ze strony rodziny żony i odrzuceniem. Zamieszkałem w mieszkaniu na saskiej kępie, z którego Jej rodzice wyrzucili mnie i moje rzeczy na korytarz i zmienili zamki. Do domu rodzinnego bałem się wracać ponieważ rodzice moi wyzywali mnie od skurwysynów i debili. Oskarżali, że krzywdzę dzieci i moją żonę i, że jestem chodzącą porażką. Mając trzy mieszkania stałem się osobą bezdomną i spałem w samochodzie. Pojawiły się lęki, że mnie śledzą i bałem się wyjść na ulicę. Zadzwoniłem do znajomej do znajomej, która miała męża schizofrenika. Koleżanka natychmiast kazała się udać do szpitala psychiatrycznego. Przez 6 miesięcy w szpitalu psychiatrycznym nikt mnie nie odwiedzał. Byłem w jednych dresach. Żona sprzedała mieszkanie na Żoliborzu wyciągając mnie ze szpitala psychiatrycznego na podpisanie aktu notarialnego. Żona wynajęła drugie mieszkanie czerpiąc dla siebie środki finansowe z wynajmu. W szpitalu biuro socjalne nie poinformowało mnie, że mogę mieć rentę międzynarodową i zostałem bez środków do życia. Po wyjściu ze szpitala nikt mnie nie chciał znać chodź mój stan zdrowia psychicznego bardzo się poprawił. Sprzedałem samochód i wróciłem do Anglii. Na lekach psychotropowych wróciłem do pracy i kierowania ciężarówkami. Przez 2 lata spłacałem kredyty, wysyłałem pieniądze żonie, prezenty i ubrania dzieciom. Kupiłem żonie samochód lecz żona nie pozwoliła mi widzieć się z dziećmi i  utrzymywać ze mną kontaktów. W obecności dzieci żona bardzo często krytykowała, wyzywała moją osobę, podkreślała wielokrotnie, że mój stan na lekach psychotropowych budzi w niej odrazę. W roku 2012 lekarz rodzinny uznał, że jestem zdrowy i wycofał mi leczenia leki psychotropowe, co spowodowało nawrót choroby i objawów z Nią związanych. W niedługim czasie po odstawieniu leków przez lekarza straciłem prace i stałem się osobą bezdomną w Anglii. Na koszt ambasady Polskiej wróciłem do kraju i odbierając mieszkanie żonie, które było zadłużone na 10tys. Zamieszkałem w nim. Bez środków do życia żebrałem na ulicy na jedzenie i stołując się w jadłodajniach dla bezdomnych. Wszystkie bliskie osoby odmówiły mi pomocy chociaż byli świadomi mojej choroby. Żona wzięła ze mną rozwód zażądała 2600zł alimentów na dzieci. W sądzie sąd zarządzi na prośbę żony ograniczenie kontaktów z dziećmi, które miały polegać na widzeniach raz w miesiącu po 2h w miejscu publicznym, w Sali zabaw w Pułtusku. W trakcie świąt Bożego Narodzenie w roku 2013r pojechałem do rodziców. Przebywając u nich zaczęli stosować agresje słowną co spowodowało, że wybiłem szybę w kuchni na znak mojego protestu. Zadzwonili na policje po czym ojciec złożył zeznania nie zgodne z prawdą, w których określi, że chciałem go zabić. Policjanci przeprowadzając wywiad z rodziną odkryli, że choruje na schizofrenie i wezwali pogotowie ratunkowe, która zawiozła mnie do szpitala psychiatrycznego. Po 3 miesiącach hospitalizacji doszedłem do siebie. Złożyłem wniosek o rentę międzynarodową. Spłaciłem długi w spółdzielni mieszkaniowej, zacząłem płacić alimenty. Po powrocie do warszawy zapisałem się w fundacjach i poradniach dla osób psychicznych, które bardzo mi pomogły w dojściu do zdrowia i znalezienia pracy. Moja żona wszczęła proces o podział majątku i próbowała pozbawić mnie mieszkania. Postanowiłem sprzedać mieszkanie dzieląc na połowę pieniądze. Przeprowadziłem się do pułtuska by być bliżej dzieci i sądu rodzinnego w pułtusku, w którym wszcząłem proces o zwiększenie kontaktów z dziećmi. Sąd przyznał mi racje i zwiększył kontakty do widzeń z dziećmi, do których żona nie stosuje się do dnia dzisiejszego. Argumentem żony był brak odpowiednich warunków mieszkaniowych. Związku z tym kupiłem dom 15 km od dzieci i postanowiłem wyremontować dom, lecz żona wszczęła proces o spłatę zaległych alimentów. W kwocie 26 tyś, które były zapłacone a nieudokumentowane. W związku z tym komornik zajął, samochód, pensje i dom. W dniu 14.05.20018r otrzymałem pismo od komornika, z którego wynika, że zajmuje zakupioną przeze mnie nieruchomość i w terminie 14 dni rozpocznie się egzekucja komornicza, w której komornik zlicytuje dom. W związku z ta sytuacją pozostanę osobą bezdomna z kredytem 100tyś, który był wzięty z myślą na remont domu. Prawnik odmówił mi udzielenia pomocy stwierdzają fakt, że sprawa jest nie do wygrania. Chciałem podkreślić, że od dwóch lat udzielam się intensywnie w fundacji dla bezdomnych u Ojców Kapucynów w warszawie przy ulicy miodowej.  Przebiegłem dwa maratony dla fundacji dzieci nie czyje, z koszulką STOP AGRESJII DZIECIOM. Od czterech lat utrzymuje zadawalające relacje społeczne w pracy i środowisku codziennym z sąsiadami. Pomimo tego rodzice i moi byli teściowie stosują stalking.  W marcu tego roku brat mojej żony groził mi siekierą uderzają mnie w ramie. Po zaistniałej sytuacji zgłosiłem sporawe na policje, gdzie żona złożyła fałszywe zeznania w postaci świadka zdarzenia. Opisując sytuacje słowami iż jestem chory na schizofrenie i są to moje wymysły. Policja umorzyła sprawę. Syn często przy rozmowie telefonicznej ze mną powtarza, że matka świadomie odmawia przywożenia syna pomimo chęci dziecka. Proszę o pomoc w zaistniałej sytuacji, gdyż nie jestem już w stanie WALCZYĆ. Pracuje w zakładzie pracy chronionej i pozostaje na recie mam orzeczenia o stopniu niepełnosprawności oraz długi związane z wzięciem kredytu na cel remontowy mieszkania. Mój telefon kontaktowy; 662 947 334 email; corton7908@gmail.com

Z poważaniem Grzegorz jastrzębski

Aktualności

  • Grzegorz Jastrzebski - awatar

    Grzegorz Jastrzebski

    13.06.18
    13.06.18

    Wczoraj rozmawiałem z Komornikiem. Moja żona nie chce przystać na ugodę i będę musiał łącznie za prowadzenie sprawy 7000zł. Tak to jest jego prowizja. Komornicy to najwięksi złodzieje w tym kraju naszych ciężko zapracowanych dobytków bo łączna kwota to 24000zł. Jeśli nie zapłacę do końca czerwca suma wzrośnie o wycenę domu jakie jest 2500zł. I jeśli nie wpłacę 10 000 do sądu depozytu to dalej będzie pobierał 60% pensji. Piszę bo już mam dość. Sram do wiaderka. Łużko mam z drzwi i jem tylko to co jest niezbędne. Chleb, paprykarz i piwo. Boję się choroby alkoholowej. Mam ostatnio coraz większe pragnienie uciec od tego wszystkiego. Do końca czerwca 35000tyś a moja pensja wynosi 1490zł Tak nawet moją rentę za którą kupuje leki i opłacam psychiatrę i psychologa podzielił na pół a było tego 345zł. Polskie prawo

    Zdjęcie aktualności 16 267

Komentarze

  • Piotr - awatar

    Piotr

    21.05.18
    21.05.18

    Mam nadzieje Grzegorz ze sobie poradzisz w tym barzo trudnym okresie! Nie znam Cię dobrze, spotkalismy sie parę razy. Pozdrawiam! Piotr

Grzegorz Jastrzebski - awatar

Grzegorz Jastrzebski

Organizator zbiórki

Wpłaty - 16

Anonimowy Darczyńca - awatar
100
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
100
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
100
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
10
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
100
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
100
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
100
Anonimowy Darczyńca
Zibi - awatar
200
Zibi
Marta - awatar
100
Marta
Piotr - awatar
20
Piotr

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Jak to działa?

1

Stwórz zbiórkę

Podaj kwotę, uzupełnij opis, gotowe!

2

Udostępnij

Zapraszaj do wsparcia zbiórki.

3

Zbierz pieniądze

Wykorzystaj najlepsze narzędzie w sieci.

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij

Pomagam.pl korzysta z plików cookie na zasadach opisanych w polityce prywatności, która uległa zmianie. Dowiedz się więcej.