Agata Głąb - awatar

Agata Głąb

Organizator zbiórki

Zbieram na leczenie mojego ukochanego kota, Coco.

          Poznałyśmy się z Coco w lipcu 2016r, gdy była już dorosłym kotem. Pierwszy raz zobaczyłam ją na stronie fundacji, gdy szukała domu tymczasowego - wtedy jeszcze wynajmowałam mieszkanie, w którym nie mogłam trzymać zwierząt. Ale dobrych kilka dni myślałam o niej... Kilka tygodni później trafiłam na post informujący, że Coco szuka domu na cito - jej tymczasowi opiekunowie wyjeżdżali za granicę i nie mogli jej zabrać ze sobą. Decyzja zapadła w ciągu kilkudziesięciu godzin i była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu :)
          Coco ma naprawdę bogatą kartę medyczną... gdy przejmowałam ją z fundacji, miała "tylko" wadę serca i zamputowaną w niewiadomych okolicznościach jedną łapkę. Nie ma dobrych doświadczeń z ludźmi, jest domniemanie, że tę łapkę straciła właśnie w kontakcie z człowiekiem. Spodziewałam się kota wystraszonego, żyjącego gdzieś 'obok', niekoniecznie ufnego. Byłam gotowa na to, że może się mnie bać, że długo zajmie mi zdobywanie jej zaufania, że będzie przemykać po domu gdzieś kątem. Budowanie więzi trwało długo, Coco na początku faktycznie bała się prawie wszystkiego - obcych, dźwięku klucza w zamku, otwierania drzwi, gwałtownych ruchów, gestu podnoszenia ręki do góry... ale po kilku miesiącach pierwszy raz weszła mi na kolana, i teraz mam największego przytulasa pod słońcem :) Z dawnych czasów pozostało to, że Koko nadal jest kotem bardzo podatnym na stres i lękowym. Jest pod opieką bahawiorysty, w gorszych momentach stosujemy feromony do kontaktu i/albo obroże feromonowe. To jednak są drobnostki w jej radosnym kocim życiu, w tym jak jest wdzięczna i jak cieszy się wszystkim mimo swoich chorób.
          Zeszłej jesieni zaczęła się równia pochyła. Kita zaczęła miewać dziwne epizody wyłączania się. Leżała osowiała, z otwartym pyszczkiem, bezwładnie zwisającym językiem, śliniła się. Przy próbach podnoszenia się traciła równowagę, ciężko jej było korzystać z kuwety - również przez brak równowagi. Nie chciała wtedy w ogóle jeść, a gdy udawało się przekonać ją do jedzenia, nie trafiała pyszczkiem do miski i brudziła sobie jedzeniem nawet oczy. Weterynarze bezradnie rozkładali ręce i mówili że jedyne co mogą zrobić to podać kroplówkę, żeby poczuła się lepiej. Podejrzewano już padaczkę, porażenie nerwów czaszkowych, schorzenia neurologiczne. Kilka tygodni zajęło nam postawienie prawidłowej diagnozy (niedotlenienie pnia mózgu na skutek nieodpowiednio dobranej dawki leku na nadciśnienie). Aaa! Bo zapomniałam napisać, że wada serca pociągnęła za sobą nadciśnienie. Pochłonęło to wtedy ogromną część moich funduszy, kilka tys. złotych.
          "Przy okazji" zdiagnozowano niewydolność nerek, nie wiadomo było, czy z tego wyjdzie. Przez kilkanaście dni jeździłyśmy na kroplówki dożylne, czasem 2 razy na dobę. Na szczęście udało się oczyścić te nerki i póki co sytuacja jest opanowana. Kita ma stwierdzoną przewlekłą niewydolność nerek, stadium II. Jest kroplówkowana podskórnie co 5 dni, regularnie diagnozowana przez specjalistę nefrologa. Przyjmuje leki i suplementy, co w podsumowaniu pozwala jej żyć dalej na znośnym poziomie - i ona z tego życia czerpie garściami, yyy łapkami! :)
Niestety, od jakiegoś czasu stałe koszta związane z chorobą Coco zaczęły przerastać mój budżet. Co miesiąc, jeśli nic nie wypadnie po drodze (a wypada często, jak np. ostatnio zapalenie pęcherza, które kosztowało mnie z badaniami i lekami ponad 1000zł) muszę liczyć na jej leczenie ok 500zł, bez kosztów karmy i żwirku.  Są też miesiące, gdy 1000zł nie wystarcza - ciągle mówię o kosztach leczenia, bez standardowych zobowiązań posiadacza kota, czyli bez karmy i żwirku. A karma w wypadku problemów nerkowych jest bardzo ważna, i kosztuje znacznie więcej niż niezła jakościowo dla zdrowego kota. Coco jest na prostej, dzięki pomocy lekarzy, moim staraniom i odpowiednio dobranej diecie właśnie, jej wyniki są w miarę stabilne i radzimy sobie bez podawania wyłapywaczy fosforu czy bardziej skomplikowanego leczenia. I co najważniejsze - je CHĘTNIE, a to dla mnie bardzo istotne, bo wiele kotów z problemami nerkowymi nie ma apetytu i trzeba 'wciskać' w nie jedzenie.
          To wszystko jednak generuje znaczne koszty, dlatego właśnie postanowiłam zwrócić się do Was o pomoc. Dobrzy ludzie, kocioluby, zwierzoluby, karma wraca! Dla Coco ważny jest każdy dzień i widzę, jak ona cieszy się swoim kocim życiem. Potrafi bez opamiętania ganiać za piłeczką czy piórkiem, gdy wracam z pracy wita mnie przy drzwiach, jak piesek, a wieczorami ugniata zapamiętale moje kolana - i chcę, żeby tak było jak najdłużej. Będę Wam niezmiernie wdzięczna za każdą pomoc, i z góry za nią dziękuję!


PODSUMOWANIE:

* Coco ma:
- HCM, czyli kardiomiopatię przerostową
- wtórnie do niej nadciśnienie tętnicze
- prawdopodobnie również wtórnie do wady serca PNN, czyli przewlekłą niewydolność nerek w II stadium
- obciążenie kręgosłupa przez brak 1 łapki (chodząc przechyla się na jedną stronę), jest kontrolowana przez ortopedę
- obecnie również śródmiąższowe zapalenie pęcherza, które będziemy leczyć przez 8-12 tygodni antybiotykami dobranymi tak, by nie obciążały nerek


* Aktualnie Coco przez zapalenie pęcherza ma podawanych 7 różnych leków dziennie, standardowo to 'tylko' 4 :) plus kroplówki, które robię sama w domu by oszczędzić jej stresu i podróży do weterynarzy


* Stałe koszty leczenia Coco:
- kontrole nefrologiczne:
wizyta +/- 160 zł, komplet badań (krew, morfologia +jonogram, mocz) +/- 150 zł // raz w miesiącu
- kontrole kardiologiczne:
z regularnym monitorowaniem ciśnienia i badaniem echa serca: ok. 300zł /raz na 3 miesiące
- Amodip, lek na serce i nadciśnienie:
1 op. 30 szt. kosztuje ok 100zł, wystarcza nam na ok 2miesiące (tabletki muszę dzielić, a dawka musi być mocno precyzyjna, krzywo podzielone albo pokruszone części odrzucam)
- osłona na żołądek ok 10zł/ mies
- Flora Balance, probiotyk który chroni przewód pokarmowy i zmniejsza poziom mocznika, op. 60 kaps kosztuje ok 66zł i wystarcza na 2 miesiące
- Urinomet, preparat na zakwaszenie moczu, 10zł/mies
- kroplówki, w zależności od jakie są wyniki i jak często musze je podawać, 50-100zł miesięcznie
- feromony ok 80zł/mies i/lub obroża ok 50zł/mies

Łącznie to daje 563-743 zł na miesiąc.

* Karma:
z powodu choroby nerek dostaje karmę o obniżonej zawartości fosforu. Koszt 6 puszek na Zooplus to 39.80, zjada średnio 1 dziennie, więc w miesiącu to 199zł.

Dodając to do kosztów leczenia i dorzucając żwirek (25zł), miesięcznie wychodzi 787-967zł.


Wybierz kwotę

Agata Głąb - awatar

Agata Głąb

Organizator zbiórki

Wpłaty - 10

Anonimowy Darczyńca - awatar
25
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
50
Anonimowy Darczyńca
Venea Aure - awatar
20
Venea Aure
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
30
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
1
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Marta - awatar
50
Marta
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Jak to działa?

1

Stwórz zbiórkę

Podaj kwotę, uzupełnij opis, gotowe!

2

Udostępnij

Zapraszaj do wsparcia zbiórki.

3

Zbierz pieniądze

Wykorzystaj najlepsze narzędzie w sieci.

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij

Pomagam.pl korzysta z plików cookie na zasadach opisanych w polityce prywatności, która uległa zmianie. Dowiedz się więcej.