Małgorzata Wołosiuk - awatar

Małgorzata Wołosiuk

Organizator zbiórki

Czasem trzeba się ugiąć, schować dumę do kieszeni i poprosić o pomoc. I proszę, błagam o pomoc dla mojego męża. O pomoc w zakupie leków. Bo dla niego leki to życie.

Depresja – choć jej nie widać i ktoś obcy jej nie zauważy, to w naszym życiu jest obecna na co dzień, czasem aż za bardzo obecna. 

Wiem, że teraz depresja stała się„modna”. Ale tu nie chodzi o „depresję” czyli chwilowy smutek czy przygnębienie z powodu jakiś kłopotów. To choroba, ciężka, mające podłoże biologiczne, lekoodporna. 

W życiu Jaśka depresja była „od zawsze”. Spychana głęboko, w pewnym momencie wypłynęła z wielką siłą. Wtedy nie dało się jej już zignorować, udawać,że tego nie ma.  Było źle, bardzo źle. 

Pomógł długi pobyt w szpitalu, pomogły leki. Od kilku lat żyjemy w stałym cyklu: regularne wizyty u lekarza, raz lub dwa razy w roku szpital. Długie pobyty w szpitalu, po dwa – trzy miesiące.  Szpital, bo leki przestają działać, trzeba dobrać nową kombinację. A że Jaś przyjmuje graniczne wartości leków, do tego jest w poważnym wieku, to lekarz boi się dobierać nowe leki poza szpitalem. 

Depresja to poważna, śmiertelna choroba. Z naszych „szpitalnych” znajomych parę osób już nie żyje. Walczę o mojego męża, ale czasem już sama nie daję rady :(  Faktem jest, że mieliśmy w tym wszystkim dużo szczęścia. Leki, szpital, to, że trafiliśmy na naprawdę cudownego lekarza - dzięki temu Jasiek żyje. 

W tej chwili Jaś jest na rencie, ma też orzeczenie o niepełnosprawności. Ale wcześniej pracował, i to dużo. Pracował już jako student, malował statki w stoczni, był studniarzem, meteorologiem, handlowcem, księgowym. Ostatnia stała praca to główny księgowy, pracę stracił wraz z wybuchem choroby. Pracował stale, przez ponad 40 lat. Po tym jak zachorował próbował jeszcze dwa razy wrócić do pracy księgowego, nie udało się. Choroba była silniejsza. 

Teraz Jasiek ma 1520 zł renty. I miesięcznie wydajemy średnio 500 zł na leki. Co dwa – trzy miesiące wizyta kontrolna u lekarza – to 150 zł. Na stałą pracę nie ma szans. Nikt nie przyjmie na etat pana w wieku 63 lat. I do tego faceta, który co roku znika w szpitalu na długie miesiące.  Zostaje praca dorywcza, sezonowa.  A sezon właśnie się kończy... 

Nie wiem co jeszcze napisać.... Leki są bardzo drogie, gdyż akurat te, które Jaśkowi pomagają, nie są refundowane przy depresji. Jest nam ciężko, ale staramy się wyjść na prostą, jest całkiem spora szansa, ze nam się uda. Może jeszcze pół roku, może odrobinę dłużej, ale uda się na pewno. 

A do tego czasu muszę utrzymać Jasia przy życiu. I nie jest to eufemizm. Bez leków to się nie uda.  

To ciepły, dobry, mądry facet. Pomóżcie mi proszę,  nie chcę go stracić. 


Parę ostatnich faktur z apteki, ostatnia recepta:

Wybierz kwotę

Małgorzata Wołosiuk - awatar

Małgorzata Wołosiuk

Organizator zbiórki

Wpłaty - 42

Krzysztof Ziemacki - awatar
200
Krzysztof Ziemacki
Anonimowy Darczyńca - awatar
50
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
200
Anonimowy Darczyńca
Izabela De Vellis - awatar
100
Izabela De Vellis
Maria Golucki - awatar
200
Maria Golucki
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
100
Anonimowy Darczyńca
Andrzej Wyszyński - awatar
1 000
Andrzej Wyszyński
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Michal Miecznikowski - awatar
30
Michal Miecznikowski

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Jak to działa?

1

Stwórz zbiórkę

Podaj kwotę, uzupełnij opis, gotowe!

2

Udostępnij

Zapraszaj do wsparcia zbiórki.

3

Zbierz pieniądze

Wykorzystaj najlepsze narzędzie w sieci.

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij

Pomagam.pl korzysta z plików cookie na zasadach opisanych w polityce prywatności, która uległa zmianie. Dowiedz się więcej.