Zbiórka Pies niewolnik - terapeuta ... - miniaturka zdjęcia

Pies niewolnik - terapeuta ...

PIES NIEWOLNIK - TERAPEUTA …

Dziś poznaliśmy inne znaczenie słów „PIES TERAPEUTA”! Zaledwie 5-miesięczne szczenię „kupione za 20 zł dla ciężko chorego brata”, który sam o sobie nie może stanowić z powodu poważnego stanu zdrowia. Człowiek całkowicie ubezwłasnowolniony, przebywający w domu sam, BEZ STAŁEJ OPIEKI, otrzymał w prezencie od opiekuna prawnego do towarzystwa żywą istotę. Mężczyzna ten wg oświadczenia członków rodziny, w tym jego prawnego opiekuna, mieszka sam i jest przez nich odwiedzany 2 – 3 razy dziennie. Nie znamy szczegółów choroby mężczyzny, jednak oczywiste jest, że osoba całkowicie ubezwłasnowolniona w żadnej mierze nie jest w stanie kierować swym postępowaniem. Inaczej uważała rodzina chorego, powierzając mu psa, który był pozostawiony pod jego opieką przez większość doby.

Na pytanie o książeczkę zdrowia psa, otrzymaliśmy odpowiedź, że książeczki zdrowia tu nie ma, ponieważ dokumentów choremu zostawiać nie wolno, bo mógłby je zniszczyć, gdyż nie rozumie, co robi. Zapytaliśmy więc, czy takiej osobie można zostawić pod opieką żywą istotę, na co padła odpowiedź „TAK”. Wynika z tego niestety, że wciąż są wśród nas ludzie, którzy traktują zwierzęta, jak przedmioty, a w tym przypadku nawet gorzej, bo przedmiot był chroniony przed ewentualnym niewłaściwym zachowaniem chorego, a żywe zwierzę nie.

Pozostawienie zwierzęcia z osobą, która nie jest w stanie racjonalnie myśleć i zadbać o siebie samego, to sytuacja, która nie powinna mieć miejsca, ale to, w jakich warunkach przebywał pies, zszokowało nas całkowicie. W czystej, ogrzanej części domu, wyposażonej w sprzęty niezbędne do normalnego funkcjonowania ludziom, przebywał chory człowiek, zaś pies trafił do niewielkiego pomieszczenia, na poziomie piwnicy, które aż trudno opisać. Nie miało ono podłogi, a zwierzę nie mogło z niego wyjść ani też wyskoczyć czy wspiąć się w górę, ponieważ stojąc na tylnych łapach na ziemi, piachu i śmieciach, pies mógł zaledwie wystawić nos nad poziom podłogi, po której chodzili ludzie i to też pod warunkiem, że ktoś otworzył mu drzwi

Otwarcie drzwi, to dla tego biednego szczenięcia momenty, gdy mogło ono zaczerpnąć powietrza, ponieważ przebywało bez wentylacji, w unoszącym się fetorze własnych odchodów i kłębowiskach krążącego w powietrzu gęstego pyłu. W pomieszczeniu było jedno brudne okno, przez które z trudem wpadała odrobina światła dziennego, co skutkowało półmrokiem. Jego sierść wyglądała, jak sierść starego, schorowanego psa – brudna, matowa, pełna kurzu, nastroszona we wszystkie strony. Pod sierścią wychudzone ciało ze zbyt mocno wyczuwalną linią kręgosłupa, żebrami oraz wystającymi kościami miednicy. Wolontariusz Fundacji z trudem łapał oddech po wejściu do pomieszczenia, a fetor, brud i stale unoszący się kurz spowodowały silne zaczerwienienie oczu psa.

Rodzina chorego mężczyzny, w domu którego przebywał pies przez długi czas starała się nas przekonać, że pies ma dobre warunki, a my jesteśmy „tymi złymi, bez serca”, bo chcemy odebrać choremu człowiekowi psa – przyjaciela. Oczywiście szanujemy i popieramy przyjaźń między ludźmi, a zwierzętami, ale apelujemy, aby pamiętać o tym, że ZWIERZĘ NIE JEST RZECZĄ, NIE MOŻE PRZEBYWAĆ W WARUNKACH RAŻĄCEGO ZANIEDBANIA I NIECHLUJSTWA i z zakazu tego, wynikającego z polskiego prawa nie mogą zwolnić opiekunów zwierzęcia żadne okoliczności. Pies ten otrzymał do spełnienia rolę terapeuty i opiekuna oraz miał być lekiem na samotność bardzo chorego człowieka, który w chwilach bezradności i braku możliwości uzyskania wsparcia od ludzi, mógł sobie otworzyć drzwi niewykończonego pomieszczenia i popatrzeć na uwięzionego tam, równie bezradnego zwierzaka. Straszna to pomoc choremu, który sam nie jest w stanie ocenić, co jest dobre, a co złe, ale z pewnością cierpi w zaistniałej sytuacji i czuje, że nie ma właściwego wsparcia w cierpieniu.

WAŻNE – dokumentacja fotograficzna została sporządzona przez naszych wolontariuszy podczas czynności wykonywanych już po „poprawieniu” warunków bytowych zwierzęcia wynikających z przeprowadzonej kilka dni wcześniej interwencji miejscowej policji i powołanego przez policję biegłego lekarza weterynarii, którzy jednogłośnie stwierdzili, że warunki bytowe psa są odpowiednie (!).

Oczywistym jest, że nie zostawiliśmy psiaka w tym miejscu. Kajtek wrócił z nami do Lublina i obecnie przebywa w domu tymczasowym Fundacji. W sprawie Kajtka obecnie toczy się dochodzenie, w którym reprezentujemy jego prawa.

Będziemy wdzięczni za wsparcie finansowe z przeznaczeniem na diagnostykę, pełną profilaktykę, suplementy diety, środki higieniczne, trwałe oznakowanie oraz karmę wysokiej jakości dla szczeniąt.

Wybierz kwotę

20
50
100
200
1 000
Inna

Wpłaty - 4

Ina B - awatar
20
Ina B
Agata - awatar
10
Agata
Magdalena Morawska - awatar
50
Magdalena Morawska
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Jak to działa?

1

Stwórz zbiórkę

Podaj kwotę, uzupełnij opis, gotowe!

2

Udostępnij

Zapraszaj do wsparcia zbiórki.

3

Zbierz pieniądze

Wykorzystaj najlepsze narzędzie w sieci.

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij