Zbiórka

Dziś Bostona mało kto pamięta, nie wspominając już o jego historii. Jednak ponieważ czeka go operacja usunięcia sarkoidu (niezłośliwy nowotwór skóry), postanowiliśmy przybliżyć Wam postać tego wyjątkowego konia.

Kiedy zadzwonił weterynarz powiatowy z zapytaniem, czy przyjmiemy konia, którym właściciel nie może się nim dłużej zajmować, spakowaliśmy do samochodu siano i pojechaliśmy pod wskazany adres. Chociaż spodziewaliśmy się, że sytuacja nie będzie różowa, to mimo wszystko zastany obraz nas zaskoczył...

Liczne rany na całym ciele, opuchnięte nogi, zaniedbane kopyta i oczy, w których nie było życia... Dowiedzieliśmy się, że Boston poranił się podczas próby transportu. Miał wyjechać dwa tygodnie wcześniej, lecz nie udało się go zapakować do przyczepy. Dlatego następnego dnia rano - wyposażeni w pastę uspokajającą i w asyście doświadczonego przewoźnika - pojawiliśmy się ponownie. Od razu umówiliśmy też wizytę weterynarza. Pani Doktor przyjechała dosłownie kilka minut po wprowadzeniu konia do boksu w gospodarstwie fundacji.

Rozpoczęła się walka nie tylko o zdrowie, lecz właściwie o życie Bostona... Jak już się domyśliliście - wygraliśmy! Z tygodnia na tydzień rany goiły się coraz lepiej, a Boston odzyskiwał nie tylko kilogramy, ale przede wszystkim błysk radości w spojrzeniu. W końcu znalazł nawet dom adopcyjny.

Niestety nie wszystkie rany w przypadku Bostona się zagoiły. Pomimo upływu lat nie zapomniał, że kiedyś człowiek zrobił mu krzywdę. Na ciele natomiast pozostał sarkoid, który pomimo leczenia wciąż odrastał. Duży guz umiejscowiony pod brzuchem niestety często krwawi, ponieważ narażony jest na różne urazy - zarazem podrażnienie przez kopyto, kiedy koń wstaje, jak również otarcia od podłoża. A koniowi nie da się wytłumaczyć, że nie może się kłaść albo musi to robić bardzo, bardzo ostrożnie...

W końcu ze względów zdrowotnych adoptująca zdecydowała się zwrócić konia do fundacji i Boston ponownie zasilił stado Naszej Szkapy. Z doświadczenia wiemy, że najpewniejszą metodą leczenia sarkoidów jest ich wycięcie. W 2015 roku taką operację przeszła nasza Gabi i do dziś ma spokój, a sytuacja w pewnym momencie była dramatyczna!

Dlatego chcemy spróbować wycięcia również sarkoidu Bostona. Niestety wiąże się to z wyjazdem do kliniki, ponieważ w terenie takich zabiegów się nie wykonuje. A transport, operacja i opieka weterynaryjna po zabiegu to ogromne koszta... Prosimy, pomóżcie Bostonowi odzyskać pełnię zdrowia i pogrzebać wspomnienia z dawnych lat!

Komentarze

  • Marta

    28.10.16
    28.10.16

    Szkoda, że pojawienie się choroby od razu decyduje o oddaniu zwierzecia. Smutne.

Wpłaty - 56

  • Avatar Anita
    20
    Anita
  • Avatar Barbara Józefiak
    10
    Barbara Józefiak
  • Avatar Patrycja
    24
    Patrycja
  • Avatar Anonimowy Darczyńca
    25
    Anonimowy Darczyńca
  • Avatar Bogusława Deja
    50
    Bogusława Deja
  • Avatar Anonimowy Darczyńca
    20
    Anonimowy Darczyńca
  • Avatar Anonimowy Darczyńca
    100
    Anonimowy Darczyńca
  • Avatar Anonimowy Darczyńca
    20
    Anonimowy Darczyńca
  • Avatar Agnieszka Rękas
    10
    Agnieszka Rękas
  • Avatar Anonimowy Darczyńca
    5
    Anonimowy Darczyńca

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Jak to działa?

1

Stwórz zbiórkę

Podaj kwotę, uzupełnij opis, gotowe !

2

Udostępnij

Zapraszaj do wsparcia zbiórki.

3

Zbierz pieniądze

Wykorzystaj najlepsze narzędzie w sieci.

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Obróc, aby zobaczyć stronę