SAHARA to jej pierwsze imię. 

Nigdy wcześniej nie miała imienia. Nie miała także szczęścia.  Początek życia standardowy. Wyrzucona na ulicę z powodu cieczki rodziła jeden miot za drugim, szczeniaki marły z zimna i zaniedbania, czasem ktoś litościwy któregoś przygarniał . Aby ograniczyć to rozmnażanie suka została odłowiona i wysterylizowana przez fundację, która jednak odmówiła zabrania jej do siebie. Została odstawiona na miejsce koczowania - okolice szydłowieckiego dworca. Miała tam kolegę z oklapniętym uchem, gzyms pod którym leżał karton i dozorcę z sercem dla zwierząt. Dokarmiał oba psy, bezskutecznie prosząc dyrekcję o zgodę na postawienie im budy. Mijały lata,  wszyscy się przyzwyczaili do widoku dwóch zaniedbanych, obojętnych na wszystko psów przy budynku w okolicy torów. Miejsce to ponure i mało uczęszczane, straszliwie zaśmiecone i oddalone od wsi. 

Od dłuższego czasu obmyślałam, jak je zabrać, ale nasza fundacja pęka w szwach, hotele są pełne, a psy przyzwyczajone do bezdomności i nieadopcyjne z racji wieku to gwarantowani długoletni rezydenci.  Tymczasem suczka drastycznie schudła, ale nie chciała jeść. Przyjrzawszy się jej dokładnie byłam przerażona. Trzęsła się z zimna ( przyszły mrozy), przypominała już szkielet. Sama nie byłam w stanie jej zabrać, bo nie ufała ludziom. Potrzebna była klatka - koszt odłowienia to 250 zł. Następnego dnia Sahara przyjechała w klatce do hotelu Pani Kasi.

Suczka przeraźliwie wychudzona, półdzika, nie chciała tknąć jedzenia. Krew po zbadaniu okazała się w porządku. Ale brzuch wyglądał strasznie, jakby połknęła piłkę, podejrzewaliśmy guz, konieczny był rtg.

Wyprawa do rtg miała miejsce jeszcze tego samego dnia. Obraz był przerażający, widać na nim gigantyczny guz jelita. Prawdopodobnie jakaś kość zablokowała ją od środka i treść pokarmowa gromadziła się wiele dni tworząc twardego, rozpierającego guza, pęcherz wyglądał jak płaski talerz (widać go tam na dole). Wszystko to musiało ją potwornie boleć. Pies niewyobrażalnie cierpiał. Nikt z ludzi przechodzących obok niej codziennie nie zwrócił na to uwagi. A kiedy przyszłam jej pomóc strażnik kazał mi się wynosić i nie dokarmiać bezdomnych psów!!!

OPERACJA odbyła się następnego dnia rano i trwała blisko 4 godziny.  Dziękujemy dr Karolowi Chłopeckiemu z przychodni PANKRACY W Radomiu za kolejnego uratowanego od śmierci psa!!!!

Saharę zabrałam do domu, 72 godziny miała jeszcze głodówkę ale była odżywiana dożylnie. Po dwóch dniach wstała i zjadła pierwszy posiłek.

Teraz jest tydzień po operacji. Je mielone jedzenie i je bardzo dużo.  Codziennie lepiej wygląda. Niestety jest potwornie wystraszona ludźmi, siusia ze strachu kiedy ją biorę na ręce... Nie wiem co dalej, jak się uda ją utrzymać na podwórku, gdzie drzwi się nie zamykają, a rehabilitacja to jeszcze całe tygodnie. I zawsze będzie miała wrażliwe jelita, nie może jeść kości a jeśli takową znajdzie... nie może znaleźć. O spacerze bez smyczy nie ma mowy. A smycz w jej wydaniu to tragedia. Wszystkiego trzeba ją nauczyć. W domu jest 13 psów. W przyszłym tygodniu jest wizyta behawiorysty , od dawna zbieramy na ogrodzenie, bo ona nie chce być w domu, nigdy nie była w domu, to ją przeraża. Obecnie jest od dwóch dni w kojcu, czuje się tam dużo bardziej komfortowo, leży przed budą, obserwuje sytuację i ma cały czas dopiętą smycz, żeby przestała się jej bać. Układ trawienny powoli wraca do sprawności ( przez pierwsze dni nie kontrolowała wypróżniania).  Wypuszczam ją na chwilę raz dziennie, żeby się nie czuła uwięziona,ale zwykle potem muszę ją wnosić z powrotem bo robi kilka kroków a potem stoi sparaliżowana strachem przed nieszczęsną smyczą, która się za nią ciągnie... Wszystko razem jest nader złożone logistycznie, ale przecież jak się powiedziało - ratujemy - to ratujemy.

Mamy nadzieję, że z Państwa pomocą stanie się kolejny cud - i pewnego pięknego dnia, na przekór życiu i otaczającej nas rzeczywistości - SAHARA pojedzie do swojego domu jako Pani Pies. Prosimy o wsparcie - bądźcie z nami sercem i pomóżcie zapłacić faktury...

Wybierz kwotę

Komentarze

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    15.01.19
    15.01.19

    😚😍

  • Aga Tomczyk - awatar

    Aga Tomczyk

    21.12.18
    21.12.18

    Sahara,zdrowiej psinko😍🤕

Wpłaty - 15

Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
10
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
80
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
100
Anonimowy Darczyńca
Ewa S - awatar
20
Ewa S
Aga Tomczyk - awatar
100
Aga Tomczyk
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
10
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
50
Anonimowy Darczyńca

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Jak to działa?

1

Stwórz zbiórkę

Podaj kwotę, uzupełnij opis, gotowe!

2

Udostępnij

Zapraszaj do wsparcia zbiórki.

3

Zbierz pieniądze

Wykorzystaj najlepsze narzędzie w sieci.

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij