Żelka uratowana przed rzeźnią

Zbiórka

Photo

Historia Żelki

O Żeli dowiedzieliśmy się przypadkiem od znajomej, która pojechała do małej wsi odkupić swoje konie (sprzedane bez jej zgody i wiedzy) od rolnika, który okazał się handlarzem sprzedającym konie na mięso do Włoch.

Podejrzewamy, że gdyby nie ten przypadek losowy, nikt by o istnieniu Żelki nawet nie wiedział…
Po cichu umarłaby w czasie transportu albo skończyła tak, jak inne zwierzęta w rzeźni. Tak, Żelka miała niebawem został przerobiona na mięso we Włoszech!

O klaczce nie wiedziałyśmy zbyt wiele – tylko tyle, że jest ślepa, bez żadnych szczegółów, nawet płeć na początku podana była inna. Wstępnie miał być to ogierek. "Rolnik" nie chciał ani go pokazać ani za wiele o nim mówić naszej znajomej – po prostu machnął ręką. Wiedziałyśmy tylko, że jest bardzo młody...

Dziewczyna, która była na miejscu zrobiła kilka słabej jakości zdjęcie, które dotarły między innymi do Magdy, z którą się lubimy i wspieramy, a która poinformowała nas o sytuacji i poprosiła o wsparcie... i tak to się wszystko zaczęło.

Zaczęła się walka o czas i prośba o przetrzymanie konia, chociaż jeszcze przez chwilę, bo jego dni już powoli się kończyły… Musieliśmy zorganizować transport, miejsce dla niego i przede wszystkim zebrać prywatnie pieniądze na jego wykup.

Po źrebaka pojechaliśmy tak naprawdę w ciemno, nie byliśmy pewni, czy nadal tam jest i jak faktycznie wygląda. Pod budynkiem stał już tir (wtedy zrozumieliśmy, że nie mamy do czynienia ze zwykłym rolnikiem, tylko handlarzem), do połowy wypełniony przestraszonymi zwierzakami. Takiego widoku nigdy już się nie zapomina... Strasznie jest to, że nie jesteśmy w stanie pomóc wszystkim... tylko trzeba wybierać... Dziś los miał uśmiechnąć się do źrebaka ze zdjęcia...

Na miejscu okazało się, że źrebak wygląda makabrycznie – jest wychudzony, brudny i śmierdzący... do tego faktycznie całkowicie niewidomy... Jego ciało pokryte było zaklejkami z odchodów a kopyta już dawno nie widziały kowala... Po wyprowadzeniu źrebaka na korytarz – ogierek kazał się być klaczką…

Do przyczepy weszła jakby wiedziała, że przyjechaliśmy jej na ratunek... Była grzeczna i tak samo grzecznie jechała całą drogę.

Photo

Jaka jest Żelka?

Żela jest niesamowicie ufna, grzeczna. Daje przy sobie zrobić prawie wszystko. To jest niesamowite, że mimo ogromnej krzywdy i cierpienia, które ją spotkała, ufa człowiekowi... Na swoje imię reaguje miłym rżeniem :) Od niedawna zaczęła chętniej zaczepiać nosem i domagać się pieszczot.

Klacz ma 1,5 roku, jest rasy śląskiej –  rówieśnicy w jej wieku ważą przeciętnie 450-500 kg, a ona niecałe 300 kg... Jej los nadal jej niepewny z racji skrajnego zagłodzenia. Niestety klaczka jest niedożywiona, ma problemy z pobieraniem paszy. Wyniki krwi są skrajnie poniżej normy, niestety doszło już do nieodwracalnych zmian w postaci wykorzystania rezerw tłuszczowych i masy mięśniowej co niestety ma drastyczny wpływ na funkcjonowanie organów, m.in. wątroby, która została uszkodzona.

Photo

Na co zbieramy pieniądze...

Przed nami jeszcze długa droga w walce o Żelkę. Z racji skrajnego zaniedbania, braku jakichkolwiek badań weterynaryjnych oraz niedożywienia musimy uzbierać potrzebne pieniądze na:

  • opłata za wykupienie – wyrwanie Żelki kosztowało nas 1850 zł, musieliśmy zapożyczyć się dodatkowo u rodziny i znajomych, ale nie mogliśmy jej nie pomóc. Mamy nadzieję, że nas zrozumiecie...
  • opłata za transport – kosztował 400 zł. Sam więc wykup i transport wyniósł 2250 zł!
  • leczenie – m.in. leki wpierające min uszkodzoną wątrobę, leki na odporność itd. Żela ma m.in. wszoły, grzybicę i inne problemy skórne, dlatego musieliśmy obciąć jej grzywę i jej sierść pokryć specjalnym preparatem. Niebawem zostanie też ogolona i porządnie umyta w specjalnym preparacie. Koszt opieki weterynaryjnej wciągu ostatnich dwóch tygodni wyniósł już 800 zł, a to koszty początkowe.
  • konsultacje okulistyczną Żela straciła prawe oko, nikt nie wie dokładnie jak to się stało, ale prawdopodobnie zostało one wybite – to typowe oko pourazowe. Lewe oko natomiast posiada liczne zmiany, która mogą wskazywać na przejście choroby, która nieleczona doprowadziła do utraty i w tym oku wzroku. Dlatego koniecznie musi obejrzeć ją okulista! Oczy są narażone na działanie czynników  zewnętrznych – w sezonie letnim mocno uciążliwe są niestety owady.
  • wizyta specjalisty od zębów – Żela ma prawdopodobnie krzywy zgryz, dolna szczęka wygląda na nieco cofniętą od górnej. Dlatego ma zapewne problem ze złapaniem trawy czy siana i dalszym procesem trawiennym jakim jest żucie. Przy gryzieniu siana mocno się ślini – co jest dość niepokojącym zjawiskiem.
  • kowal – klaczka chyba jeszcze nigdy w swoim krótkim życiu nie miała werkowanych kopyt. Trzeba powtarzać to co 6 tygodni, koszt za kowala to 50-60 zł, roczny koszt wynosi więc 400-480 zł.
  • badania – szczegółowe krwi (morfologia, która powinna być robiona regularnie z racji skrajnego niedożywienia), badania kału inne dodatkowe badania, a w dalszej kolejności szczepienia i odrobaczenia.
  • stajnia – pieniądze potrzebne są również na pokrycie comiesięcznych stałych kosztów związanych z jej utrzymaniem oraz dodatkowymi suplementami diety, jak i wysokiej jakości paszami, które Żela musi jeść, aby przede wszystkim zwiększyć swoją masę! Koszt stajni to 500 zł/miesięcznie, dobrej jakości pasza ok. 200 zł, suplementy ok. 400 zł. Co daje obecnie stałe koszty w wysokości 1100 zł.

BŁAGAMY O POMOC!!!

PhotoPhoto

Aktualności

  • Kocia Łapka

    Aktualizacja: 5.09.2016

    05.09.16
    05.09.16

    Zdjęcia nie oddają faktycznego stanu naszej klaczki. Na filmiku możecie zobaczyć, z jakim trudem porusza się, jak bardzo jest wychudzona, jak odstają jej kości i są widoczne żebra. Jak matową, wypłowiałą i wciąż jeszcze brudną ma sierść (usuwanie zlepek kału jest bardzo powolne, ponieważ pod nimi tworzą się rany, które bolą, dodatkowo żeby je wyciąć, trzeba bardzo uważać, by nie skaleczyć konia). Na filmie zauważyć można tragiczny stan oczu klaczy (prawe oko jest uszkodzone mechanicznie, na lewym jest ogromne bielmo) i to, z jakąś jeszcze niepewnością i nieporadnością próbuje poznać otoczenie, którego nigdy nie zobaczy. Za każdym razem można dostrzec więcej... A to wszystko zgotował jej człowiek...

Komentarze

  • Dagmara

    14.09.16
    14.09.16

    Piękny koń, okropny los. Mam nadzieję, że nasza pomoc sprawi, że będzie szczęśliwy !

  • K.

    13.09.16
    13.09.16

    Wszystkiego dobrego koninko!

  • Iwona

    13.09.16
    13.09.16

    Trzymaj się mała :)

  • Damiano

    13.09.16
    13.09.16

    Trzymaj się! Zamiast na kawę dla Ryśka.

  • Sylw

    09.09.16
    09.09.16

    20,00

Wpłaty - 175

  • Avatar Malgorzata Chrupczalska
    50
    Malgorzata Chrupczalska
  • Avatar Kasia
    1 870
    Kasia
  • Avatar Dorota
    10
    Dorota
  • Avatar Eliza
    20
    Eliza
  • Avatar Aneta
    40
    Aneta
  • Avatar Monika
    10
    Monika
  • Avatar ewa
    50
    ewa
  • Avatar Magda
    113
    Magda
  • Avatar Dagmara
    20
    Dagmara
  • Avatar Monika
    50
    Monika

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Jak to działa?

1

Stwórz zbiórkę

Podaj kwotę, uzupełnij opis, gotowe !

2

Udostępnij

Zapraszaj do wsparcia zbiórki.

3

Zbierz pieniądze

Wykorzystaj najlepsze narzędzie w sieci.

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Obróc, aby zobaczyć stronę