Zbiórka Pomożesz mi... ? - miniaturka zdjęcia

Pomożesz mi... ?

Zbiórka Pomożesz mi... ? - zdjęcie główne

Pomożesz mi... ?

29 040 zł z 45 000 zł (Cel)
Wpłaciło 396 osób
Wpłać teraz
 
Justyna Górzna - awatar

Justyna Górzna

Organizator zbiórki

Witajcie kochani. 

Ta śliczna dziewczynka to Zosia a ja jestem jej mamą i mam na imię Justyna. Zosia jest wyjątkowa,  jak nikt na świecie kocha życie a z chwilą przyjścia na świat musiała zacięcie o nie walczyć... i to nie jeden raz.  Ale od początku :  

Zosia urodziła się w 31 października 2007 roku w Poznaniu. W pierwszej dobie jej życia zdiagnozowano ciężką i złożoną wadę serca, moje dziecko w każdej chwili mogło umrzeć...  Gdybym chciała opisać całą walkę o życie Zosi powstała by książka... Pierwszą operację na otwartym sercu Zosia miała w 21 dobie życia w Szpitalu Klinicznym im Karola Jonschera w Poznaniu.  Operacja trwała 8 godzin, jej życie zaledwie się tliło, miała niezamkniętą klatkę piersiową, nie można było ustabilizować jej ciśnienia... Zosia umierała... Mnie mamie nie pozostawiono złudzeń, lekarze jasno powiedzieli, że Zosia może nie przeżyć kolejnej godziny.... Gdy pozwolono mi ją zobaczyć i wpuszczono na OIOM byłam przerażona... chciało mi się wyć, krzyczeć, łzy spływały po moich policzkach... Moja kruszynka, wymarzona i wyczekana córeczka... może na zawsze odejść... NIE !!! Przysięgłam sobie w tamtej chwili, że nie dopuszczę tej myśli do siebie, nie !!! Ona będzie żyła ! Przecież bez niej moje życie nie ma sensu...   Wyszeptałam nad jej główką : walcz maleńka, walcz ze wszystkich sił, mama tutaj jest i zawsze będzie, damy radę, Ty dasz radę, tylko się nie poddawaj.  I Zosia usłyszała, podjęła walkę, tę najtrudniejszą, trwającą tygodniami, które zamieniały się w miesiące... Jednak Zosia miała w sobie niezwykłą siłę, taką o której nie wiedzieli lekarze... gdy pojawiały się kolejne komplikacje zbierał siły i walczyła z podwójną mocą. I choć lekarze każdego nie, dziesiątki razy, setki razy powtarzali mi, że ona nie da rady, to jakby na przekór Zosia żyła, każdego kolejnego dnia walczyła zażarcie, wydzierała to życie... Gronkowiec, dziesiątki zapaleń płuc, tracheostomia, zdewastowana i powiększona wątroba, nie działający układ pokarmowy, sepsa, komplikację pojawiały się jakby znikąd... Tam, na tym OIOM poznałyśmy  jak wygląda jedno z oblicz piekła na ziemi... Mijały miesiące i w końcu lekarze podjęli decyzję, że wypisują Zosię do domu !  Zosia miała 5 miesięcy, ważyła tyle co w dniu narodzin, nie jadła, oddychała dzięki rurce tracheostomijnej co jakiś czas potrzebując podłączenia do tlenu... bez rokowań na przyszłość została wypisana, bo na ten moment jej serce nie wymagało kolejnej naprawy a inny odział w tym szpitalu jej nie chciał, inny Szpital w Polsce jej nie chciał.  Zosia była pacjentem nie rokującym...  została więc wypisana do domu. Jeżeli dożyje do pierwszych urodzin czekać ją będzie kolejna operacja na otwartym sercu.  I tak po prawie pół roku od narodzin pierwszy raz Zosia zobaczyła swój dom...Mijały dni, tygodnie a ona w domowym zaciszu walczyła zawzięcie by oddychać,  o każdy gram wagi, znosiła dzielnie odsysanie, wymiany rurki, oklepywanie... A przy tym miała w sobie tyle radości, tyle chęci do życia... Nieustannie zaskakiwała lekarzy,  byli zdumieni, nie wierzyli, że ona to przetrzymała. I tak gdy Zosia miała roku lekarze mieli wyznaczyć termin kolejnej operacji, jednak ociągali się, miesiące mijały a oni kazali czekać, Zosia tym czasem słabła z dnia na dzień, siniała coraz bardziej, oddychanie było dla niej dużym wysiłkiem, bardzo się pociła i męczyła... w końcu gdy miała 20 miesięcy, po konsultacjach w Poznaniu, Warszawie, Krakowie, Łodzi wszyscy kardiochirurdzy jednomyślnie odmówili operacji serca Zosi i jej ratowania. Ich zdaniem Zosia nie przeżyje, nie da rady, po tym jakie komplikacje były po pierwszej operacji, drugiej nie wytrzyma,  więc mamy się cieszyć czasem który nam pozostał.  Nie poddałam się, tyle cierpienia Zosi, tyle jej walki po to by teraz czekać na śmierć... ! Zaczęłam szukać ratunku za granicą i tak w tempie błyskawicy na moje błaganie odpowiedział Pan prof Edward Malec, który jako jedyny zechciał podjąć się ratowania Zosi ! Pomogła nam cała armia cudownych ludzi, zebraliśmy potrzebne pieniądze, by umożliwić Zosi tę walkę ! Udało się !!! I tak we wrześniu 2009 roku pojechałyśmy z Zosią do Monachium uratować jej serce, jej życie... ! I to był kolejny cud ! Pan profesor Edward Malec razem z Panią docent Katarzyną Januszewską ocalili serce Zosi ! Podarowali jej życie ! Moja córeczka kolejny raz walczyła ze wszystkich sił by móc oddychać, walczyła i zwyciężyła !!! Po miesiąc prosto z OIOM wróciłyśmy do domu. Na jakiś czas serce Zosi było bezpieczne, teraz przyszła walka z oddychaniem, walka z jedzeniem, walka by moja córeczka w końcu mogła samodzielnie chodzić, bo wcześniej jej serce było tak słabe, że i siedzenie było wyzwaniem.  Powolutku zaczynałyśmy od nauki trzymania głowy, obracania się z boku na bok, siadania, wstawania aż w końcu po 3 miesiącach intensywnej rehabilitacji Zosia zrobiła swoje pierwsze samodzielne kroki !!! Miała wtedy 27 miesięcy ! Co za radość !!! Moje dziecko chodzi ! Teraz rozpoczęła się kolejna walka o oddychanie.  Codzienne ćwiczenia by pozbyć się rurki z gardła Zosi, by móc ją w końcu usłyszeć, bu mogła oddychać przez nos... mozolna i trudna rehabilitacja, którą Zosia znosiła bardzo dzielnie została zakłócona chorobą taty Zosi. Niestety u Waldka zdiagnozowana nowotwór.... On walczył z rakiem a Zosia o oddychanie i tak w maju 2010 roku udało się rurkę usunąć pozostawiając otwór stomijny otwarty, który służył Zosi do wspomagania oddychania. Teraz nauka mówienia, kolejne badania z tym związane i specjaliści do konsultacji...Nadszedł rok 2011, był marzec, rak okazał się zbyt silnym przeciwnikiem,  Waldek zmarł 18 marca... Zosia miała zaledwie 3 latka... Myślałam, że nie podołam, nie dam rady, skąd brać siłę na to wszystko, na walkę o Zosię, na codzienne życie z chorym dzieckiem... jakby tego było mało w tym samym czasie otrzymałam wyniki badań Zosi, moje dziecko NIE SŁYSZY ! Zosia jest głucha, całkowita utrata słuchu...  

Nie jestem w stanie opisać Wam co wtedy czułam, byłam na skraju załamania... ale gdy po pogrzebie Waldka przyszłam do domu szlochając i nie mogą powstrzymać łez a Zosia rzuciła się w moje ramiona ocierając poliki tetrową pieluchą postawiła mnie do pionu ! Patrząc jej w oczy wyszeptałam - kocham Cię Zosiu nad życie, teraz mamy tylko siebie i przysięgam Ci, że dopóki Ty walczysz mama dzielnie będzie walczyła u twego boku. Będę przy Tobie i choćby nie wiem co się nie poddam ! Zosia spojrzała na mnie a ja wiem, że doskonale rozumiała co wtedy do niej powiedziałam.  I tak rozpoczęłyśmy kolejną walkę o mowę Zosi ! Aparaty słuchowe, neurologopeda, logopeda, rehabilitacja, mnóstwo ćwiczeń trudnych dla Zosi, mozolnych... Mijały miesiące, dwa lata i niestety decyzja o nauce języka migowego. To było najlepsze rozwiązania by Zosia mogła komunikować się ze mną i ze światem. Rozpoczęłam naukę, przygotowywałam karty do nauki dla Zosi i tak weszłyśmy w świat języka rąk i dłoni, który  dał nam możliwość rozmawiania ! Czas płynął, Zosia rosła i niestety jej serce słabło... Nieuchronnie zbliżał się czas w którym moja córeczka kolejny raz będzie musiała stanąć do walki o swoje życie.  Nadszedł niespodziewanie, po tym jak Zosia przeszła zapalenie oskrzeli... Serce wołało ratunku a życie Zosi było bardzo zagrożone... Kontakt do profesora Malca i szybka decyzja o operacji ! Kolejny raz błagałam ludzi o pomoc w ratowaniu Zosi, prosiłam gdzie mogłam, by jak najszybciej zebrać potrzebną kwotę pieniędzy, by moja jedyna córeczka mogła żyć. I ona sama prosiła...  I tak we wrześniu 2017 roku wybrałyśmy się w kolejną podróż po życie dla Zosi, po ratunek dla jej serca do Munster, bo tam ratował dzieci nasz kochany Pan profesor Edward Malec  z Panią docent Kasią Januszewską !  Po dotarciu do UKM i wstępnych badaniach okazało się, że jest bardzo źle, serce Zosi w każdej chwili może przestać bić... potrzebuje znacznie większej naprawy niż  przewidywały to badania w Polsce... Szok, przerażenie i niedowierzanie...  26 września 2017 roku  odbyła się 3 operacja Zosi. Udało się kolejny raz ocalić jej serce i życie ! To było dwa lata temu ! Czas biegnie, Zosia rośnie, dziś to już nastolatka, za moment skończy 12 lat. Jest pod stałą opieką wielu specjalistów, leki, badania, rehabilitacja, to jej codzienność. To niezwykła dziewczynką kochająca życie, ludzi, zwierzęta, przyrodę... najszczęśliwsza jest gdy może spacerować, cieszyć się słońcem, przytulać do drzew... jednak  chore serce narzuca jej ograniczenia. Na dłuższe spacery potrzebny jest wózek, Zosia szybko się męczy, bardzo poci i już zaczyna do niej docierać fakt, że jest ,,inna,, ! Jednak mimo tych ograniczeń spowodowanych wadą serca, powikłaniami po operacjach, to bardzo radosna i uśmiechnięta dziewczynka. To moje słońce, sens mojego życia, powietrze, którym oddycham. Nauczyłyśmy się żyć i doceniać czas pomiędzy sekundami... To co przeżyła Zosia, to jaka jest, jej wrażliwość, to jak postrzega świat i ludzi zmieniło mnie na zawsze... Nasza miłość daje nam siłę ale dziś już wiem, że bez Waszej pomocy nie podołam. Bo jak się okazuje miłość nie wszystko może... Kochani walczę ale bez Waszej pomocy nie podołam. Jestem już bardzo zmęczona... Prawda jest taka, że odkąd urodziła się Zosia ja ciągle się boję... To taki potworny strach, który sprawia, że oddychanie boli, taki, który jak Zasnę budzi mnie po kilku minutach z przerażeniem w sercu czy z Zosią nic złego się nie dzieje. Ten rodzaj strachu znak każdy, komu zachorował ktoś najbliższy, strach, który męczy, wysysa siły, sprawia, że jesteśmy przerażeni i boimy się każdej nocy i dnia. Ja już nie pamiętam jak to jet żyć i nie bać się... Boję się już nie tylko o Zosię ale od jakiegoś czasu o naszą codzienność, o to czy uda nam się przetrwać.  Zosia rośnie, chorych dzieci przybywa i coraz trudniej w tym ogromnym oceanie rąk tylu innych chorych dzieci dostrzec wołanie Zosi i moje o pomoc.  Brakuje nam środków już na wszystko:  badania, leki, środki dezynfekcyjne, rehabilitacja... wszystko to jedna niewiadoma... nie wiem czy przy kolejnej chorobie będę miała za co kupić leki.  Ograniczyłam wydatki do tego co Zosi niezbędne, by jej organizm funkcjonował a i tak paniczny strach i bezsilność ściskają mnie za gardło, bo sytuacja z dnia na dzień jest coraz gorsza...

Dlatego błagam Was o pomoc i wsparcie, marzę o tym, by na chwilę móc przestać się bać o Zosię, by mieć pewność, że gdy zachoruje czy będzie musiała jechać na kolejne badania będę mogła ją tam zabrać. Marzę by choć na chwilę móc przestać się bać...by Zosia była zabezpieczona w to co jej niezbędne, najbardziej potrzebne jej sercu, jej zdrowiu. Błagam Was kochani o wsparcie nie na wakacje, samochód czy budowę domu... Błagam o wsparcie w przetrwaniu codzienności Zosi i mojej.  To dla mnie bardzo trudne, jest mi wstyd, że kolejny raz muszę prosić o pomoc zupełnie obcych ludzi, by moja córeczka była bezpieczna... Jednak dla niej gotowa jestem błagać Was na kolanach, bo kocham ją niezmierzenie... Jednak moja miłość, to za mało. Potrzebujemy Waszego wsparcia, Waszej dobroci i wyrozumiałości. Potrzebujemy Was, bo bez was nie będzie nas... I proszę Was nie oceniajcie mnie zbyt surowo, ta decyzja o otwarciu tej zbiórki i poproszeniu Was o pomoc była jedną z najtrudniejszych...

Rozłożyłam swoje marzenia pod Twoimi stopami;

stąpaj delikatnie

ponieważ chodzisz

po moich marzeniach.


Za każde wsparcie i ratunek dla Zosi z głębi serca dziękuję, niech wróci do Was ze zdwojoną mocą !

mama Justyna

PS.   O Zosi możecie poczytać na facebook wystarczy wpisać : zosianowak.com  i wyskoczy strona.  Zapraszamy do odwiedzin.  Zosia jest też podopieczną Fundacji ,,Kawałek Nieba,, !


Wybierz kwotę


20 
50 
100 
200 
1 000 
Inna
Wpłać teraz
 Bezpieczne płatności online

Aktualności


  • Justyna Górzna - awatar

    Justyna Górzna

    04.05.20
    04.05.20

    Kochani pilnie potrzebujemy Waszego wsparcia. Wczoraj po ponad 10 latach pracy zepsuł się nasz pulsoksymetr, który monitoruje parametry Zosi. To urządzenie, które pokazuje poziom tlenu we krwi ( saturację ) i tętno Zosi ! Jako dziewczynka z ciężką wadą serca Zosia wielokrotnie w ciągu dnia ma mierzone te parametry i zapisywane. Nocą, gdy Zosia śpi robię to ja. Pulsoksymetr jest Zosi niezbędny, pokazuje czy jej serce jest bezpieczne, czy pracuje prawidłowo i alarmuje gdy tak nie jest ! W trakcie infekcji urządzenie jest warunkiem leczenia w domu, pozwala mi na ustawienie poziomu tlenu podawanego Zosi. Proszę pomóżcie.... Każda wpłata jest bezcenna i każda przybliży nas do zakupu pulsoksymetru ! Zosia musi być monitorowana, to jedyna opcja na to by wiedzieć, że nic złego się nie dzieje lub by wezwać ratunek na czas.... Błagam pomóżcie...

    Zdjęcie aktualności 48 878

Komentarze


  • Agnes, Just Agnes - awatar

    Agnes, Just Agnes

    28.05.20
    28.05.20

    Dużo zdrówka i trzymam kciuki za pomyślność zbiórki!

  • studentka - awatar

    studentka

    27.05.20
    27.05.20

    Życzę Pani najpyszniejszej kawy w życiu! A Zosi dużo zdrowia i dziecięcej radości w sercu na zawsze<3

  • Monika Gardiańczyk - awatar

    Monika Gardiańczyk

    20.05.20
    20.05.20

    licytacja - Givenchy

    • Justyna Górzna - awatar

      Justyna Górzna - Organizator zbiórki

      21.05.20
      21.05.20

      Pięknie dziękujemy za udział w licytacji !

  • Ania Nazimek - awatar

    Ania Nazimek

    18.05.20
    18.05.20

    Licytacja nr 14

  • Jasmina Margarita - awatar

    Jasmina Margarita

    18.05.20
    18.05.20

    Zycze duzo zdrowka, sily i uporu.

29 040 zł z 45 000 zł (Cel)
Wpłaciło 396 osób
Wpłać teraz
 
Justyna Górzna - awatar

Justyna Górzna

Organizator zbiórki

Zadaj pytanie

Wpłaty: 396

Ania S. - awatar
Ania S.
100
Ania D - awatar
Ania D
20
wiola li za opaski do wlosow licytacia 11 - awatar
wiola li za opaski do wlosow licytacia 11
20
Danka - awatar
Danka
66
Karolina K. - awatar
Karolina K.
10
Mariola Porożyńska - awatar
Mariola Porożyńska
203
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
113
Anna Książek-Pięta - awatar
Anna Książek-Pięta
64
Agnieszka Prymak-Sawic - awatar
Agnieszka Prymak-Sawic
110
Katarzyna Pałka, licytacje 63 i 64 - awatar
Katarzyna Pałka, licytacje 63 i 64
100

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Stwórz swoją
pierwszą zbiórkę

Nie czekaj, weź sprawy w
swoje ręce teraz!

Jak założyć zbiórkę na Pomagam.pl

Pomagam.pl to największy i najpopularniejszy w Polsce serwis do tworzenia internetowych zbiórek pieniężnych. Dzięki Pomagam. pl w łatwy i bezpieczny sposób zbierzesz pieniądze na dowolny cel, np. pokrycie kosztów leczenia, wsparcie znajomych i rodziny w ciężkich chwilach, realizację projektów społecznych, kulturalnych i biznesowych albo spełnianie marzeń.

Krok 1:Obejrzyj krótki film poniżej, który tłumaczy, jak działa Pomagam.pl.

Krok 2:Zbiórkę na Pomagam.pl przygotowujesz i publikujesz samodzielnie. Nie przejmuj się - założenie zbiórki trwa dosłownie kilka chwil i jest prostsze, niż myślisz (zobacz krótki film poniżej).

Krok 3:Dla swojej zbiórki wybierasz adres internetowy, pod którym będzie ona dostępna dla każdego, np. pomagam.pl/nazwazbiorki. Zbieranie pieniędzy polega na zapraszaniu jak największej liczby osób do odwiedzenia tej strony. Pomagam.pl pozwala automatycznie rozesłać zaproszenia e-mailowe, udostępnić zbiórkę na Facebooku, Twitterze itd. Od razu możesz przyjmować wpłaty. Konto do wypłat wskażesz później.

Krok 4:Wszystkie osoby odwiedzające Twoją zbiórkę mogą szybko i bezpiecznie wpłacać na nią pieniądze, np. przy użyciu przelewów internetowych, kart kredytowych, tradycyjnych przelewów bankowych, a nawet na poczcie! Wpłaty księgują się natychmiast. Wszyscy widzą, jaką kwotę udało się już zebrać, i mogą zapraszać do zbiórki kolejne osoby. Dzięki Pomagam.pl udostępnianie zbiórki na Facebooku, Twitterze lub e-mailowo jest niezwykle proste. Zbiórkę odwiedzają i udostępniają kolejne osoby i tak tworzy się efekt kuli śnieżnej.

Krok 5:Pieniądze ze zbiórki możesz wypłacać na konto bankowe w każdej chwili i tak często, jak chcesz. Wypłata pieniędzy trwa na ogół 1 dzień roboczy. Wypłata nie spowoduje zmiany stanu licznika wpłat na stronie Twojej zbiórki. Możesz dalej zbierać pieniądze, a zbiórka będzie trwać aż do momentu, gdy zdecydujesz się ją zamknąć.

Za darmo:Zbiórki opublikowane w dniach 15 kwietnia - 15 czerwca zwolnione są z wszelkich opłat! Pomagam.pl pokrywa wszelkie koszty prowadzenia Twojej zbiórki (w tym także opłaty naliczane przez operatorów płatności). 100% zebranej kwoty trafia do Ciebie. #zostanwdomu

Prawda, że proste? To właśnie dlatego dziesiątki tysięcy osób prowadzi już swoje zbiórki na Pomagam.pl. Nie czekaj. Dołącz do nich teraz! Aby założyć zbiórkę, kliknij tutaj lub w przycisk poniżej:

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij