
Witajcie!
chciałam przedstawić Wam Melisę - nasze pierwsze, tzw. "testowe" dziecko. Przygarnęliśmy ją 9 lat temu, niedługo po jej urodzeniu. Była maleńką, słodką kulką tulącą się do nas stale i szukającą ciepła i miłości po stracie swojej mamy. Dziś ma dwójkę ludzkiego rodzeństwa oraz młodszego kociego brata, co sprawia, że potrzebuje czasem się schować - jak widać na zdjęciach poniżej - sztukę kamuflażu opanowała do perfekcji (jej kocim zdaniem) :)


Niestety przez ostatnie tygodnie bardzo się zmieniła. Stała się bardzo osowiała, straciła mocno na wadze, spała w bardzo dziwnych miejscach i załatwiała się poza kuwetą. Najmocniej zaniepokoił nas jednak powiększający się brzuch. Dlatego nie było już na co czekać i udać się na badania. W zeszłym tygodniu usłyszeliśmy diagnozę: zapalenie otrzewnej wywołane przez zmutowany koci koronawirus. Przyznam szczerze, że na początku nie mówiło mi to kompletnie nic, Melisa przez pełne 9 lat NIGDY nie chorowała, więc i kocie choroby nie były nam szczególnie znane. Pomyślałam sobie, no dobra dostaniemy jakiś lek do domu i po sprawie. To co usłyszałam od pani doktor zwaliło mnie jednak mocno z nóg. Brak dostępnego leku w Polsce, gdyż choroba uznana jest u nas za śmiertelną - pozostaje uśpienie kota lub patrzenie na to jak w przeciągu paru tygodniu odchodzi :(
Jedyna opcja leczenia to ściąganie leków na własną rękę z zagranicy (w naszym przypadku będzie to CUREFIP z www.curefip.com), gdzie są one dopuszczone do użytku, za kwoty rzędu ok. 800zł za tydzień kuracji (a absolutnie wymagane minimum leczenia to 84 dni czyli 12 tygodni!!!) Nie wspominam tu już o dodatkowych kosztach wizyt i badań kontrolnych w tym okresie.
Teraz zgłębiając stale temat nie mogę się nadziwić jak wiele kotów i ich właścicieli walczy z tą okropną choroba i wszystkimi przeciwnościami z nią związanymi. Nie spodziewałam się, że i mnie przyjdzie prosić o pomoc, ale rzeczywistość jest brutalna, koszty całkowite leczenia zwalają z nóg, a ja i moja rodzina nie jesteśmy gotowi pożegnać się z Melisą - musimy zawalczyć i spróbować ją uratować! Nie potrafię tym pięknym oczom powiedzieć wybacz, ale nie damy radę.... :(

Dlatego jeśli ktoś z Was jest gotowy dorzucić się do zbiórki, nawet symboliczną kwotą, będzie nam bardzo miło. Z góry dziękujemy bardzo za każdą, najmniejszą nawet wpłatę! Wierzę, że w kupie jest siła :)
Poniżej załączam wyniki badan Melisy sprzed tygodnia:




Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas


Gdy świat się wali, dajemy nadzieję ❤️ Pomagamy chorym i bezdomnym zwierzętom, ratujemy je w sytuacjach kryzysowych np. w czasie mrozów lub powodzi oraz wspieramy schroniska 🏠🐾
Jak odmienić los tysięcy potrzebujących za darmo?
✅ Wybierz Fundacja Pomagam.pl na liście OPP w rozliczeniu PIT.
✅ Wpisz nasz numer KRS 00 00 353 888 w deklaracji PIT.
Dla Ciebie to rubryka. Dla nich szansa, by przetrwać najgorsze.