
Poznajcie Lambadę - która od wczoraj jest z nami. Jej historia jest bardzo smutna, a mogła skończyć się o wiele gorzej.
Przez lata trzymana w zamknięciu w starej stodole bez możliwości wyjścia na pastwisko, i gdy tylko zaznała odrobiny wolności instynkt wziął gòre.. od Handlarza do handlarza - pròbujac uciec tak uszkodziła nogę.. potem droga była już tylko jedna.
Życie za życie... Musiałam ją zabrać.
Tutaj nie chodzi o to czy się uda uzbierać czy nie - bo ona jest już ze mną i zostanie. Nie można było czekać. Ale muszę myślec o 100 zwierzakach które są pod moimi skrzydłami, one muszą jeść i być zaopiekowane, stąd moja prośba o pomoc.
Poznajcie Lambadę - przepiękna przerażona klacz mająca zaledwie 5lat.prawdopodobnie źrebna ... I niewidoma na jedno oko, nie wie co to miły dotyk , nie zna smaku jabłek ani marchewki...
Zdiecia są drastyczne - ale już na szczęście jest u Nas i dzięki wielkiemu sercu, zaangażowanie Dr Eugeniusza Aparty zabezpieczona lekami i zszyta oraz zaszczepiona. Nigdy nie będzie koniem użytkowym doszło do bardzo poważnego uszkodzenia mieśnia prostownika(brakuje sporej jego części). Bardzo trudny przypadek, bo kładąc się czy nawet samym ruchem może zerwać szwy...
Jeśli tak się stanie konieczny będzie wyjazd do kliniki.
Co jej chcemy dać ?- spokój ! Opiekę,poczucie bezpieczeństwa, pokazać że nie wszyscy ludzie to potwory. I zapewnić jej opiekę do końca jej dni.
Znacie mnie i wiecie że nawet z pod ziemi wytargałabym zasoby żeby jej pomóc, nie mogła przecież skończyć w rzeźni. Nie mogła! Dlatego zanim została wywieziona udało mi się ją zabrać.
Trwa walka o to czy z tego wyjdzie, czy szwy wytrzymają, czy się nie poloży, czy nie wda się zakażenie.. 3majcie za nią kciuki - może jeszcze pokocha człowieka .. może jeszcze zaufa
Czas pokaże czy dojdzie do siebie, czy rana się zagoi czy źrebak w jej brzuchu przeżył, bo potrzebne były silne leki żeby ją uratować
Jeśli będziecie mieli ochotę wspomóc mnie, dorzucić swój przysłowiowy grosik - pomożcie .. Bo cała gotówka na nią poszła z naszych rezerw na zimę...
Przed nami długie leczenie, oby tylko była silna i dała radę.
Ja zrobiłam to co mogłam i póki starczy mi sił nie przestanę. A Wy mnie znacie i zapewne wiecie że to nie dla mnie tylko dla nich ..- moich podopiecznych, którzy są częścią wielkiej rodziny do końca będę walczyć o lepsze życie dla zwierząt -wszystkich! Gatunek nie ma znaczenia -bo wszystkie czują tak samo !
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!