Wojciech Jachimowicz
Kochani,
Na wstępie chciałbym przeprosić, że tak długo nie było żadnej aktualizacji dotyczącej stanu Justynki. Ta cisza nie wynikała z braku chęci ani z obojętności. Wręcz przeciwnie, w tym czasie wszystko bardzo dynamicznie się zmieniało i trudno było przekazać jedną, spójną informację, która za chwilę okazałaby się nieaktualna.
Od kilku tygodni prowadzę wiele rozmów z lekarzami różnych specjalizacji, analizuję wyniki badań i staram się zrozumieć to, co dzieje się z Justynką na każdym etapie. Zależało mi na tym, aby nie przekazywać Wam szczątkowych, niepewnych lub sprzecznych informacji, tylko rzetelny obraz jej stanu - taki, który naprawdę coś wyjaśnia, a nie wprowadza jeszcze więcej pytań i niepokoju.
Jest też dużo medycznych sformułowań, które same w sobie niewiele mówią osobom spoza świata medycyny. Dlatego potrzebowałem czasu, żeby je zrozumieć, „przetłumaczyć” na bardziej ludzki język i przekazać Wam informacje w sposób uczciwy i zrozumiały.
Piszę to wszystko właśnie dla Was - ze względu na ogromną pomoc, wsparcie i dobre serca, które Justynka od Was otrzymuje. Uważam, że przy tak wielkim zaangażowaniu z Waszej strony należy się Wam szczera i możliwie najrzetelniejsza informacja o stanie Justynki. To jest też forma podziękowania i szacunku za to, co dla niej robicie.
Najważniejsze jednak było i jest dobro Justynki. Cała energia, czas i uwaga skupione są na niej, na rozmowach z lekarzami, na podejmowaniu kolejnych decyzji i na szukaniu najlepszych możliwych rozwiązań. Dlatego ta cisza nie była brakiem informacji, ale świadomym wyborem - żeby powiedzieć wszystko wtedy, gdy będę mogł powiedzieć to odpowiedzialnie i z pełnym obrazem sytuacji.
Minęły już ponad trzy miesiące od dnia, który całkowicie zmienił nasze życie. Justynka przeszła rozległy wylew krwotoczny prawej półkuli mózgu - jeden z najcięższych możliwych udarów. Był to stan bezpośredniego zagrożenia życia, wymagający pilnej operacji neurochirurgicznej i długiej hospitalizacji.
Obecnie Justynka przebywa na rehabilitacji neurologicznej w Wałbrzychu. Jej stan jest stabilny, co w tym przypadku ma ogromne znaczenie. Najnowsze badanie tomografii komputerowej (TK) potwierdza, że nie ma nowych krwawień ani pogorszenia neurologicznego. W dokumentacji pojawia się określenie „obraz bez dynamiki”, co oznacza, że proces chorobowy się zatrzymał.
Jednocześnie badania potwierdzają rozległe, trwałe uszkodzenie prawego płata czołowego oraz części płata ciemieniowego. W opisie TK pojawiają się sformułowania takie jak:
„rozległe strefy malacyjne” - czyli miejsca, gdzie tkanka mózgowa została trwale zniszczona,
„ubytki ciągłości kory mózgowej” - oznaczające, że część kory mózgu nie jest w stanie się odbudować,
„zmiany ex vacuo”- wskazujące na ubytek objętości mózgu.
To właśnie uszkodzenie płata czołowego tłumaczy wiele z obecnych trudności, odpowiada m.in. za świadomość własnego stanu, inicjatywę, planowanie, kontrolę emocji i naturalną komunikację. Dlatego Justynka ma kontakt i pamięć, odpowiada na pytania i rozpoznaje osoby, ale jednocześnie nie ma pełnego wglądu w swój stan, nie inicjuje rozmów i zmaga się z zaburzeniami regulacji emocji oraz zaburzeniami funkcji poznawczych i wykonawczych. To nie jest kwestia psychiki ani nastawienia, tylko bezpośrednia konsekwencja uszkodzenia mózgu.
Dodatkowym, bardzo trudnym objawem są nocne epizody płaczu i krzyku, często bez łez i bez wyraźnej przyczyny. Zapytana o powód, Justynka mówi, że nie wie albo że coś jej się przyśniło. Lekarze wiążą to z neurologiczną dysregulacją emocji po uszkodzeniu prawej półkuli i płata czołowego. Obecnie trwa dobieranie leczenia farmakologicznego, aby te nocne epizody stopniowo wyciszyć.
Jeśli chodzi o sprawność fizyczną, Justynka ma niedowład lewej ręki i lewej nogi. W ręce zaczynają pojawiać się pierwsze, bardzo subtelne oznaki poprawy - to małe sygnały, ale dla nas ogromnie ważne. Noga wymaga dalszej obserwacji i intensywnej pracy, natomiast czucie jest zachowane, co daje podstawy do dalszej rehabilitacji. Pojawiają się również pierwsze próby siedzenia na wózku inwalidzkim, co jest kolejnym krokiem do przodu.
Chce też podkreślić coś pozytywnego: widzimy poprawę. Jest ona powolna i często bardzo delikatna, ale konsekwentnie idzie do przodu. Fizycznie Justynka funkcjonuje dziś lepiej niż kilka tygodni temu. Coraz wyraźniej widać też, że w kolejnych etapach leczenia największym wyzwaniem będą konsekwencje neurologiczne i psychiczne, a nie tylko sprawność ruchowa.
To długi i trudny proces, najprawdopodobniej kilku letni, wymagający czasu, cierpliwości i specjalistycznej opieki. Przed nami kolejne decyzje dotyczące dalszej rehabilitacji, ale nie tracimy nadziei i skupiamy się na każdym, nawet najmniejszym kroku do przodu. Najważniejsze są pierwsze 6 miesięcy od zdarzenia i jest to niezmiernie ważne, aby Justynka miała wszystko czego potrzebuje na tu i teraz. Z mojej strony robię wszystko, żeby tak było mimo przeciwności jakie nam stawia życie.





Marta
Justyna jesteśmy z Toba duchem i myslami kazdego dnia ! ❤️
Justyna
Życzę powodzenia i wytrwałości - mimo, że się nie znamy pani sytuacja bardzo mnie poruszyła, sama niedawno zostałam mamą.
Anna
Życzę zdrowia i wytrwałości🙏🙏🙏
Kamil Palonek
Życzę dużo zdrówka
Agata Naumowicz
Życzę powrotu do zdrowia ♥️