
Cześć,
jestem Lusi, mam 4 latka i potrzebuję waszej pomocy.
Zostałam odebrana człowiekowi, który o mnie nie dbał, nie zauważył, że wymiotuję i nie jestem tą samą Lusią co jeszcze niedawno.
Bardzo źle się czułam i chciałam odejść z tego świata.
W końcu zjawiła się ona - moja nowa właścicielka, która zabrała mnie z tego miejsca i natychmiast przywiozła do weterynarza.
Pierwsza klinika weterynaryjna po tym jak mnie zobaczyli doradzili aby poddać mnie eutanazji, ale moja nowa Pani się nie zgodziła.
Przyprowadziła mnie do innej kliniki weterynaryjnej ELWET( cała dokumentacja poniżej), a tu okazało się, że mój organizm jest bardzo mocno zainfekowany, mam zaawansowaną żółtaczkę, jestem cała żółta, mam zaawansowane poszerzenie dróg żółciowych zewnętrzno wątrobowych i w mniejszym stopniu wewnętrznowątrobowych, niedrożność, ciężkie i wieloogniskowe zmiany wątroby.
Z uwagi na niemożność udrożnienia przewodu żółciowego, przeprowadzono cholecystoduodentostomie, pobrano mi również wycinek wątroby i zaszyto brzuszek.
Wciąż moje rokowania nie były dobre..niestety moja Pani się załamała, dodatkowo okazało się, że mam nowotrów złośliwy ..
Moja Pani bardzo dużo płacze, tak bardzo chce mi pomóc, tak bardzo mnie pokochała..
Mimo ogromnych kosztów, które poniosła leczenia mnie i jeszcze tego co ją czeka nie godzi się, abym została poddana eutanazji.
Obecnie ogromne koszty mojego leczenia, które poniosła moja nowa Pani to ok 13.000 zł ( paragony są poniżej)kroplówki, leki, zabieg, badania onkologiczne, dojazdy, karma zgodnie z zaleceniami.
Pani wydała na moje leczenie wszystkie swoje oszczędności.
Dalej czekają mnie kroplówki, leki, witaminy, badania, być może sterydy lub chemia, karma, wizyty w klinice itd. Poniższe paragony pokazują, ile co nas do tej pory koskosztowało
Kiedy w końcu dzięki leczeniu troszkę odżyłam, to mojej Pani skończyły się pieniądze i chodzi bardzo smutna, bo martwi się o dalsze moje życie..ale mówi, że choćbym miała z nią być, krótko, bo moja choroba jest nieprzwidywalna, to chce zrobić dla mnie wszystko, aby to nasze życie było razem w tym czasie najpiękniejsze...
Przedemną dalsze leczenie, a ja chce żyć.
Teraz, kiedy tak mi dobrze z człowiekiem i w końcu zaznałam miłości, choroba i brak środków finansowych chce mnie pozbawić tego życia.
Jestem ja i moja Pani gotowa podjąć tę walkę, proszę wesprzyjcie nas, chce być dalej leczona i codziennie miauczeć z radości na tym świecie.
Wasza Lusia, która kocha i zaufała człowiekowi.












Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!