Łukasz to bardzo silny człowiek — fizycznie i psychicznie. Przez kilkanaście lat trenował Capoeirę, grał w piłkę nożną, biegał maratony, przeżył niejeden Runmageddon, świetnie pływał i potrafił nazwać urlopem moje pomysły w stylu: przejedźmy w dwa tygodnie całe wybrzeże Polski na rowerach.
Wielu zna go też jako świetnego DJ-a, który potrafi stworzyć taki klimat, że człowiek ląduje na parkiecie, choć chwilę wcześniej nawet nie wiedział, że taka muzyka istnieje. A potem okazuje się, że wyjście z klubu jest niemożliwe przez własny uśmiech nie mieszczący się w ościeżnicy.
Ja mam na imię Kasia. Jestem projektantką, reżyserką i realizatorką oświetlenia teatralnego, doktorantką ASP w Krakowie i narzeczoną Łukasza. Jeszcze do niedawna żyliśmy normalnie — pracą, planami, ruchem, muzyką, codziennością.
Potem przyszła choroba.
Pierwsze niepokojące objawy pojawiły się u Łukasza w marcu 2025 roku. Na początku przypominały raczej nasilającą się, dziwną alergię. Z czasem stawały się coraz silniejsze i coraz trudniejsze do zignorowania. Pod koniec lipca było już jasne, że dzieje się coś bardzo niedobrego.
Pod koniec sierpnia, podczas hospitalizacji, okazało się, że Łukasz ma ogromny guz w śródpiersiu. Po biopsji postawiono diagnozę. Dodatkowo w osierdziu gromadził się płyn. Od tamtej chwili nasze życie zmieniło się całkowicie.
Diagnoza brzmiała: PMBCL — pierwotny chłoniak śródpiersia z dużych komórek B. To bardzo agresywny nowotwór układu limfatycznego.
Pod koniec września 2025 roku, po bardzo ciężkim zapaleniu płuc rozwiniętym na tle chłoniaka, Łukasz był w stanie rozpocząć leczenie chemioterapią DA-EPOCH-R. Trwało ono do stycznia. Jego organizm zadziwiająco dobrze podnosił się po kolejnych podaniach chemii, choć już w październiku pojawiły się pierwsze poważne podejrzenia, że choroba może być chemiooporna.
Kontrolne badanie PET wykonane w lutym nie przyniosło potwierdzenia, na które tak bardzo liczyliśmy. Chcąc sprawdzić sytuację do końca i nie stracić czasu, przed Świętami Wielkanocnymi Łukasz podjął kolejne leczenie — chemioterapię R-GDP. Ten krok był też konieczny, żeby otworzyć drogę do dalszych możliwości leczenia możliwych wciąż w Polsce.
Dziś jest koniec kwietnia 2026 roku. Po pierwszym cyklu i kolejnym badaniu PET wiemy już, że choroba jest chemiooporna.
To był dla nas straszny moment.
Po prostu podcięło nam nogi.
Jest jednak dla Łukasza szansa na ratunek — nowoczesna terapia CAR-T. Bardzo w nią wierzymy. To zaawansowana terapia komórkowa, w której własne komórki odpornościowe pacjenta są modyfikowane tak, by mogły rozpoznawać i niszczyć komórki nowotworowe.
Dla nas to ogromna nadzieja...
Ta nadzieja oznacza jednak również ogromną logistykę i ogromne koszty, ponieważ leczenie ma odbywać się w Gliwicach.
Od początku choroby to ja jestem przy Łukaszu na co dzień i ogarniam wszystko, co dzieje się wokół leczenia. Jeżdżę z nim do szpitala kilka razy w tygodniu, odbieram i analizuję wyniki, dzwonię, szukam informacji, pilnuję terminów, organizuję wizyty, dojazdy i dokumentację. Kupuję leki, planuję jedzenie, gotuję, piorę, sprzątam, dźwigam zakupy, nie panikuję, czytam i wciąż szukam kolejnych informacji co do utrzymania Łukasza w jak najlepszej formie i robię absolutnie wszystko, co jest potrzebne, żeby Łukasz mógł przechodzić kolejne etapy leczenia możliwie bezpiecznie i w jak najlepszych warunkach. I teraz – zakładam tę zbiórkę.
Od miesięcy próbuję utrzymać w całości naszą codzienność i ogarnąć chaos, który choroba wniosła w każdą część życia — medyczną, organizacyjną i zwyczajnie ludzką.
Kiedy Łukasz zachorował, byłam na pierwszym roku studiów doktoranckich, a on pracował na pełny etat. Dziś ja utrzymuję się ze stypendium doktoranckiego, a jego dochody są znacznie niższe z powodu długotrwałego zwolnienia lekarskiego i zasiłku.
Dziś kończą nam się jednak środki finansowe. I choć wciąż jestem gotowa wkładać całe swoje siły i całe serce w walkę o zdrowie Łukasza, nie jestem już w stanie samodzielnie udźwignąć finansowej strony tego leczenia.
Dlatego zakładam tę zbiórkę.
Zebrane środki pomogą nam pokryć koszty związane z dalszym leczeniem Łukasza: dojazdami, transportem do Gliwic, pobytem blisko ośrodka, lekami, badaniami, opieką, codziennym funkcjonowaniem w czasie terapii oraz późniejszą rehabilitacją i rekonwalescencją.
Potrzebujemy środków na:
• dojazdy do szpitali, na badania, konsultacje i leczenie,
• transporty Kraków–Gliwice–Kraków związane z kwalifikacją i terapią CAR-T,
• taksówki i transport lokalny w Gliwicach,
• wynajem mieszkania blisko ośrodka leczenia,
• przeprowadzkę do Gliwic i powrót do Krakowa,
• regularne badania krwi i diagnostykę kontrolną,
• leki, leki osłonowe i leczenie wspierające,
• prywatną opiekę medyczną i pilne konsultacje,
• bezpieczne, wysokobiałkowe żywienie w czasie leczenia i rekonwalescencji,
• środki ochrony, higieny i dezynfekcji przy obniżonej odporności,
• rehabilitację po leczeniu,
• codzienne koszty życia w czasie, gdy Łukasz będzie wymagał stałej opieki,
• dokumentację, formalności i organizację leczenia,
• rezerwę na nieprzewidziane sytuacje: powikłania, infekcje, dodatkowe badania lub wydłużony pobyt w Gliwicach,
• rekonwalescencję i powrót do normalnego życia po terapii.
Pierwszy najpilniejszy próg to 30 000 zł — pozwoli nam pokryć najbliższe transporty, badania, leki i część kosztów związanych z Gliwicami.
Pełny cel zbiórki to zabezpieczenie najbliższych miesięcy leczenia, pobytu przy ośrodku, opieki, rehabilitacji i rekonwalescencji.
Dotychczasowe i przyszłe koszty leczenia, dojazdów, badań, leków, opieki, pobytu w Gliwicach i rehabilitacji szacujemy na około 110 000–130 000 zł.
To bardzo dużo pieniędzy. Ale choroba nowotworowa nie kosztuje tylko samego leczenia. Kosztuje też wszystko wokół: transport, mieszkanie blisko szpitala, jedzenie, środki ochrony, badania, leki, czas, opiekę i bezpieczeństwo.
Łukasz jest dla mnie najważniejszą osobą. Chcę zrobić wszystko, żeby miał możliwie najlepsze warunki do leczenia i powrotu do zdrowia. Żebyśmy nie musieli wybierać między dojazdem, lekiem, badaniem, jedzeniem i spokojnym miejscem blisko szpitala.
Jeśli możesz — pomóż nam przejść ten etap.
Jeśli nie możesz wpłacić pieniędzy — bardzo proszę, udostępnij tę zbiórkę dalej.
Każda pomoc ma dla nas ogromne znaczenie.
Dziękuję z całego serca,
Kasia
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Gdy świat się wali, dajemy nadzieję ❤️ Wspieramy chorych w pozyskaniu środków na leczenie, pomagamy zwierzętom i reagujemy natychmiast w pilnych sytuacjach kryzysowych 🚨
Jak odmienić los tysięcy potrzebujących za darmo?
✅ Wybierz Fundacja Pomagam.pl na liście OPP w rozliczeniu PIT.
✅ Wpisz nasz numer KRS 00 00 353 888 w deklaracji PIT.
Dla Ciebie to rubryka. Dla nich szansa, by przetrwać najgorsze.
GVW
Trzymam za Ciebie mocno kciuki NGE 🙌
Aaaaaa
Dużo zdrowia
Anka
Trzymaj się Łukasz, dużo zdrowia Ci życzę.
Iwona
Zdrówka,trzymamy kciuki
Piotr Tuszyński
Dobrze ze pojawiają się takie nowoczesne formy leczenia. Powodzenia :)