
Niełatwo jest być bezpańskim psem w Grecji.
Błąkałem się na parkingu pod Mykenami. Byłem bardzo chudy i tak słaby, że przewracałem się co kilka kroków, a w oczach nie było już woli walki o życie. Tylna łapa była zmiażdżona a stan zapalny tak długotrwały, że zniszczył końcówki kości w stawie.
Pozostałe rany nawet nie wiadomo skąd się wzięły.
Przez 3 tygodnie pobytu w małej klatce w klinice w Argos schudłem jeszcze bardziej, stan łapy się nie zmienił. Zapadła decyzja o amputacji łapy a potem o odwiezieniu mnie do miejsca skąd mnie zabrano. Taka procedura mówili…. Tylko jak ja miałem tam sobie poradzić sam na 3 łapach…
I chociaż mówili, że nie warto, że chory i stary, to od niecałego miesiąca jestem w Polsce. Nie jestem już głodny. Grzecznie biorę lekarstwa i cierpliwie znoszę wszystkie zabiegi. Stan zapalny w łapie powoli ustępuje. A ja odzyskuję radość i poznaję co to znaczy mieć swoje miejsce w życiu. Chętnie się przytulam i biegam…na 3 łapach.
Czeka mnie jeszcze co najmniej jedna operacja i oby to nie była amputacja łapy.
I cóż…nie jestem stary. Mam około 5 lat i po kąpieli siwy zrezygnowany pyszczek nabrał pięknego, jasnobeżowego koloru.
Pomóż mi proszę być szczęśliwym psem na 4 łapach. Liczy się każda złotówka, ponieważ mój przylot do Polski i dotychczasowe leczenie już pochłonęły znaczne kwoty. Ale gdybym tam został nie miałbym szans na życie.
Babis
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Anonimowy Darczyńca
nie przepadam za psami, ale skoro to Aga zbiera... :)