
Pomoc dla naszej rodziny po tragicznym wypadku Pawła
Nikt nigdy nie przygotowuje się na moment, w którym całe życie rozpadnie się w jednej sekundzie.
A jednak właśnie tak stało się u nas 17 lutego. Mój mąż - mój najlepszy przyjaciel, człowiek, który dla każdego miał dobre słowo - uległ nagłemu, ciężkiemu wypadkowi.
Jeszcze chwilę wcześniej rozmawialiśmy, śmialiśmy się… a teraz leży nieprzytomny, podłączony do aparatury. Każdy dźwięk tych maszyn przypomina mi, jak krucha stała się nasza nadzieja. Każdy dzień jest jak walka z huraganem.
Każde wejście na oddział to modlitwa o najmniejszy znak - drgnienie palca, ruch powiek - że wraca.
Wkrótce Paweł opuści szpital i zostanie przeniesiony do specjalistycznego ośrodka, w którym będą podejmowane próby wybudzenia go ze śpiączki. Niestety, miejsce w takim ośrodku jest jedynie w niewielkim stopniu finansowane przez NFZ - zdecydowaną większość kosztów musi pokryć rodzina. To dla mnie ogromne obciążenie, zwłaszcza teraz, kiedy wszystko i tak zdaje się wymykać spod kontroli.
W jednej chwili straciłam nie tylko męża przy swoim boku, ale także poczucie bezpieczeństwa, stabilność i cały świat, który budowaliśmy razem. Zostałam sama z ciężarem, który spadł na mnie jak lawina:
• domem, który nagle jest za duży i przerażająco cichy,
• obowiązkami, które kiedyś dzieliliśmy,
• narastającymi kosztami,
• stertą dokumentów,
• codziennymi dojazdami do szpitala,
• strachem, który nie odpuszcza ani na moment.
Dodatkowo od dawna choruję, co ogranicza moje siły i sprawia, że nie jestem w stanie pracować w pełnym wymiarze godzin. Moja pensja wystarcza jedynie na opłacenie mieszkania - nic więcej.
A Paweł był głównym żywicielem naszej rodziny, dlatego jego nagły wypadek postawił nas w bardzo trudnej sytuacji finansowej.
Kiedy Paweł się wybudzi, czeka go długa, trudna i bardzo kosztowna rehabilitacja. Lekarze mówią jasno - bez niej nie ma szans na powrót do sprawności. To proces, który może trwać miesiące, a nawet lata.
Każda noc to pytania bez odpowiedzi.
Każdy poranek - próba odnalezienia siły, choć ta jest coraz mniejsza.
Chciałabym móc skupić się wyłącznie na nim.
Na trzymaniu jego dłoni i powtarzaniu, że ma do kogo wracać.
Ale życie się nie zatrzymało. Rachunki nie poczekają. A codzienność, zamiast być wsparciem, przygniata jeszcze bardziej.
Dlatego z całego serca proszę o pomoc.
Nie dla mnie - dla nas.
Dla rodziny, która walczy o to, by przetrwać ten najtrudniejszy czas i aby Paweł miał dokąd wrócić, kiedy otworzy oczy.
Każda złotówka, każde udostępnienie, każdy gest dobroci to dla mnie jak promień światła w ciemności.
Dziękuję, że czytasz tę historię.
Dziękuję, że jesteś z nami - nawet jeśli nas nie znasz.
To więcej, niż potrafię wyrazić słowami.
Justyna
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas


Gdy świat się wali, dajemy nadzieję ❤️ Wspieramy chorych w pozyskaniu środków na leczenie, pomagamy zwierzętom i reagujemy natychmiast w pilnych sytuacjach kryzysowych 🚨
Jak odmienić los tysięcy potrzebujących za darmo?
✅ Wybierz Fundacja Pomagam.pl na liście OPP w rozliczeniu PIT.
✅ Wpisz nasz numer KRS 00 00 353 888 w deklaracji PIT.
Dla Ciebie to rubryka. Dla nich szansa, by przetrwać najgorsze.
Kamil Palonek
Życzę dużo zdrowia
Stefan
Jezu Ufam Tobie