
Witam.
Pokrótce przybliżę moją ciężką sytuację.
Pracuję za granicą, jako pracownik fizyczny, moje ciało jest moim narzędziem pracy.
Będąc na urlopie w sierpniu ubiegłego roku w miejscowości Karpacz, potknąłem się bardzo niefortunnie upadając w przód, odruchowo wyciągnąłem ręce, by nie upaść na twarz, na plecach miałem ciężki plecak z wodą i innymi przedmiotami potrzebnymi podczas spacerów górkich.
Pech chciał, że upadłem z dużym impetem na dosyć śliską trawę, ręce rozjechały mi się w przód (powyżej głowy), poczułem nagłe szarpnięcie w lewym barku i niewyobrażalny ból.
Chodziłem tak cztery dni, nim ręka zaczęła puchnąć i tracić swoje funkcje. Po tym czasie udałem się do lekarza, a z racji tego, że pracuje poza granicami Polski i nie mam ubezpieczenia zdrowotnego w ramach NFZ, udałem się prywatnie.
Okazało się, że wdało się zapalenie, został mocno naderwany mięsień bicepsa, uszkodzony obrąbek stawowy.
Na zwolnieniu byłem cztery tygodnie, rozruszałem w miarę możliwości rękę i z powodu strachu przed utratą pracy wróciłem ze zwolnienia.
Samo ruszanie tą ręką w pierwszych dwóch tygodniach od tego zdarzenia była katorgą. Mogłem głównie zginać rękę w łokciu i to też delikatnie, zmuszałem się drugą ręką aby chwycić za klamkę, dzień po dniu, aż ból powoli zaczął mijać.
Później zmuszałem się, do naciśnięcia klamki i tak krok po kroku udało się troszkę sprawności odzyskać.
myślałem, że jestem w stanie udźwignąć koszty leczenia, jednak ceny zastrzyków podawanych do stawu, ścięgien i mięśni są niezwykle kosztowne.
Próbując poradzić sobie sam z problemem zadłużyłem się na ponad 10 tyś. zł, w formie kredytów i kart kredytowych, oraz u rodziny, cały czas wykonując swoją pracę, jednocześnie narażając się na śmieszność, bo rękę muszę oszczędzać. Niestety, na chwilę obecną nie mam możliwości kontynuowania leczenia, ani wyjścia z zadłużenia które jest jego następstwem, nie mówiąc o tym, że bez pomocy najprawdopodobniej utracę również pracę. W tej chwili jestem na etapie wyprzedaży swojego skromnego majątku, aby jakoś utrzymać się na powierzchni.
Pierwszy raz w życiu jestem w takiej sytuacji, kiedy muszę żebrać, aby wyjść z ciężkiej sytuacji.
Jest to dla mnie upokarzające, ale jednocześnie konieczne.
Z tego powodu nie chcę dodawać swojego zdjęcia pod tą zbiórką.
Bardzo dziękuję każdemu, kto zdecyduje się na wsparcie mnie w tym ciężkim okresie życia, choć szczerze mówiąc, nie liczę na wielki odzew, ale tonący brzytwy się chwyta.


Gdy świat się wali, dajemy nadzieję ❤️ Wspieramy chorych w pozyskaniu środków na leczenie, pomagamy zwierzętom i reagujemy natychmiast w pilnych sytuacjach kryzysowych 🚨
Jak odmienić los tysięcy potrzebujących za darmo?
✅ Wybierz Fundacja Pomagam.pl na liście OPP w rozliczeniu PIT.
✅ Wpisz nasz numer KRS 00 00 353 888 w deklaracji PIT.
Dla Ciebie to rubryka. Dla nich szansa, by przetrwać najgorsze.