Екатерина Попова
Posiadamy wszystkie niezbędne dokumenty. Proszę pisać do mnie w razie potrzeby.



Witam. Mam na imię Katia. Jestem Ukrainką. Pochodzę z małego miasteczkaPerszotrawensk w obwodzie Dniepropietrowskim. W Polsce jestem od 11kwietnia, mieszkam w Poznaniu. Zakochałam się w tym mieście całymsercem. Lubię go za tak ciepłą atmosferę i za miłych ludzimieszkających tu. Prawdopodobnie Polacy są już zmęczeni Ukraińcami, ale nie przestają pomagać istwarzać dogodne warunki dla ludzi uciekających przed wojną. Nadalwspierają , współczują i pomagają nie tylko słowami, ale iczynami. Ukraina zawsze będzie za to wdzięczna, za człowieczeństwoi tak dobre i wielkie serca Polaków.
Wiem,że wiele osób szuka teraz pomocy i rozumiem, że moja prośba jest taka sama jak innych ludzi. Proszę, po prostu przeczytać krótkąhistorię, którą chcę się podzielić. Być może kogoś onawzruszy, ktoś zachowa obojętność, a ktoś będzie miał możliwośćpomóc. Nikt nie musi pomagać pieniędzmi, każde uczestnictwo jestważne.
24 lutego 2022 roku przed szóstą rano gwałtownie obudziłam sięgodzinę przed budzikiem, czując niesamowite kołatanie serca. Promieni słońca wypełniały cały pokój, a za oknem widać byłobezchmurne błękitne niebo. Po lewej stronie ode mnie spokojniespała moja siostrzenica Angelina. Nie widziałam ją przez pięćmiesięcy, zanim zabrałam na noc i bardzo za nią tęskniłam. Tobył cudowny poranek, dopóki nie dopadła mnie rzeczywistość.Angelina jest córką mojej siostry Iryny. Ira ma 26 lat. Maukochanego męża Artema i piękną pierwszoklasistkę (mądrą jakjej ojciec i piękną jak jej matka i ciocia Katia).
17 lutego mama wysłała mi SMS-a, który wiele razy czytałam, zanimzdecydowałam się do niej oddzwonić. W SMSie było napisano, żeArtem (mąż siostry) będzie miał amputowane ręce. Kiedyoddzwoniłam, moja mama powiedziała, że Ira i Artem są wszpitalu w Dnieprze, że dostał poważnego urazu w pracy (jestelektrykiem wysokiego napięcia. Pracował w DTEK), że ma bardzourażone ręce i lekarze prognozują złe rokowanie.
Pamiętam,jak głośno płakałam, moja mama milczała, cały czas była wkontakcie. Gdy trochę się ogarnęłam, odważyłam się zadzwonićdo siostry. Była bardzo spokojna i mówiła cicho, okazała się taksilna i twarda w tej okropnej sytuacji, tak mądra i obiektywna.Czułam, że zrobiła się starsza o kilka lat ale, w jakiś cudownysposób to tylko dodawało jej piękności. Nie należy traktowaćtego romantycznie, ale warto powiedzieć, że miłość zrobiłaswoją robotę. Zdałam sobie sprawę, że powinnam być obokAngeliny, podczas gdy jej rodzice są w "podróży służbowej". Ira zgodziła się ze mną i 22 lutego byłam już w domu (wPerszotravensku), obok mojej rodziny. Na początku powiedzieliAngelinie, że mama i tata są w podróży służbowej, ale ona niewierzyła. Musiała wszystko czuć.
24 lutego, w ten już okropnyporanek, w dniu operacji Artema, rozpoczęła się wojna. Nad naszym miastem gwizdały rakiety, od tego się obudziłam, ale nie odrazu zrozumiałam, co się dzieje. Mój ukochany chłopak, Maxim, służy obecnie i służył do początkuwojny we wojsku. Zadzwonił wtedy i mówi: ‘Kat, wygląda na to, żezaczęło się”. Wyjechałyśmy z jednostki wojskowej, gdziedotychczas mieszkałyśmy, bo została trafiona rakietami. Czekałyśmyna dalsze instrukcje." Pamiętam, jak się trzęsłam izbierałam nierozpakowaną jeszcze walizkę. Zabrali nas do siebierodzice Artema.
Dziadeki babcia Angeliny, przyszli po nas o ósmej rano. Jechałam,żeby być obok Angeliny, próbując odwrócić jej uwagę i zająćją, kiedy mama i tata byli w szpitalu. Ale okazało się, że to onazajmowała mnie i uszczęśliwiała w te pierwsze straszne dni wojny.Dosłownie oszalałam. Stale monitorowałam wiadomości i gorączkowoczekałam na SMS-a od Maxima. Wujek Lenya i ciocia Natasza (rodziceArtema) są niesamowitymi ludźmi. Ich synowi przydarzyła siętragedia, ale tak bardzo starali się trzymać… zrobili sięwsparciem dla mnie, a co najważniejsze dla Artema i Iry.
17 lutego Artem, wykonując swoją pracę, znalazł się pod wysokimnapięciem 35 000 V. Cudem przeżył. Pamiętam, jak ludzie z całegomiasta dawali krew, bo jego krew była skrzepnięta od porażeniaprądem i potrzebna była transfuzja. Pamiętam, że powiedziano mi,że potrzebna jest amputacja. Jak umarła nadzieja dla Iry, dla jegorodziców. Ale wszyscy powtarzali: „najważniejsze, że jest znami, że żyje” .Pamiętam, jak kiedyś Artem powiedział, że todlanasdobrze, że żyje… To zdanie zakarbowało się w mojej głowie nazawsze. Nikt nie może sobie wyobrazić, jak czuje się człowiek, który stracił możliwość po prostu normalnie żyć ifunkcjonować. A po tym zdaniu staraliśmy się rozmawiać na inne tematy, śmialiśmysię z czegoś, i Artem też z nami się śmiał. Nigdy nie pokazał,że jest mu trudno... tylko ta fraza… Pamiętam jak pierwszy raz poamputacji Artem nie mógł z nikim rozmawiać, tylko Ira była obokniego. Nieco później udało mu się wpuścić ojca chrzestnego. Potrzech tygodniach błagałam , aby zabrał mnie ze sobą odwiedzićich. Chyba nie trzeba wspominać o tym bólu, który był w każdym znas, gdy ukochany stracił ręce.
Teraz rękoma Artema jest Ira. To, czego doświadczyli i czego terazdoświadczają, tylko oni wiedzą. W końcu publicznie to są nadalznani nami Państwo Fiodorowie, kochani przez wszystkich. Taka samabeztrosko, dobrodusznie wyglądająca Ira, ten sam kochającyrozsądny, pogodny i szczery Artem. A mimo to ich rudowłosa cudownacórka Angelina. Po prostu każdy ma inny wygląd.
I nikt z nas nigdy nie będzie w stanie przywrócić ich dopoprzedniego życia. Ale jest szansa na lepsze życie Artemowi i jegorodzinie. Jest szansa na ponowne trzymanie córki za rękę. Jestszansa na przytulenie ukochanej osoby. Jest szansa na zjedzenie,wzięcie prysznica, ubieranie się.
Do tego potrzebne są dobre protezy, nie tylko ‘ręce do wyglądu’, jak nam zaproponowano, ale neuroprotezy bioniczne. Możesz kliknąćlink i zobaczyć (https://ossur.com.ua/project/i-limb-quantum/). Nie dadzą też idealnie łatwego życia, ale to w tej chwilinajlepszy wynalazek dla osób, które straciły kończyny.Przybliżony koszt JEDNYCH 2 mln hrywien to 257 tys. zł. Cena całyczas się zmienia, i niestety przeważnie rośnie.
Dotej pory udało nam się zebrać 360 000 hrywien – 46 152 zł. Kwota ta została zebrana dzięki DTEK, Fundacji Rinata Achmetowa,miejskiemu komitetowi wykonawczemu oraz dzięki nie obojętnymludziom.
Każdapomoc jest ważna dla Artema i jego rodziny. Potrzebujemy jej.
Niechdobro wraca do ciebie.
Zcałego serca dziękuję każdemu, kto przeczytał naszą historię.
Posiadamy wszystkie niezbędne dokumenty. Proszę pisać do mnie w razie potrzeby.

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!