Zbiórka Opowiem Wam bajkę - zdjęcie główne

Opowiem Wam bajkę

2 101 zł  z 10 000 zł (Cel)
Wpłaciło 26 osób
Wpłać terazUdostępnij
 
Anna Szostak - awatar

Anna Szostak

Organizator zbiórki


                                             Opowiem Wam bajkę... 

               Przeczytajcie uważnie...   bo zakończenie napiszecie sami. 


   Była sobie współczesna rodzina. Mama Ania, tata Mariusz i Dawidek. Jak wiele dzisiejszych rodzin wynajmowali mieszkanie, małą przybudówkę domu jednorodzinnego w niewielkiej wiosce. Stworzyli tam sobie barwne gniazdko przepełnione miłością, pasją, zaangażowaniem i odrobiną szaleństwa.  

  Mama Ania jest osobą o dużym temperamencie, wszędzie Jej pełno... zwłaszcza tam, gdzie bezbronni potrzebują pomocy... tak właśnie spełnia się życiowo.  

  Tata Mariusz dużo pracuje w typowo męskim zawodzie, mimo to wspiera mamę Anię w Jej pasji i każdą wolną chwilę poświęca rodzinie, a przede wszystkim synkowi, który jest Jego całym światem.  

  Dawidek jest energicznym ale i bardzo  uczuciowym sześciolatkiem. Uwielbia wybryki i odrobinę szaleństwa, ale też przytulanie i rozmowy... kocha zwierzątka, bo mama Ania ratuje wszystkie, które potrzebują pomocy... i koparki, bo tata Mariusz takimi pracuje.... i straż pożarną... bo największym marzeniem Dawidka jest bycie strażakiem.  Zwykła kochająca się rodzina, chociaż nieidealna, ale taka która nigdy nikomu nie odmówiła pomocy. 

    To była ładna, kwietniowa sobota. 

Mama Ania poprosiła tatę Mariusza żeby w końcu wymienił w Ich samochodzie klocki hamulcowe, a tata Mariusz po namyśle uznał, że faktycznie musi to zrobić...  więc zabrał się za to zadanie na małym trawniku przed domem. Mama Ania zrobiła kawę dla siebie i taty Mariusza, po czym usiadła z Dawidkiem żeby razem zaplanować wakacyjny wyjazd.  Krzątając się w międzyczasie po kuchni zaniepokoiła ją cisza na zewnątrz. 

Poczuła przeszywający chłód. Wyjrzała przez okno... mrok był wszędzie... czarna przerażająca mgła otaczała dom i wdzierała się do środka. Czas przestał istnieć. 

Mama Ania wybiegła na zewnątrz. Jej oczom ukazał się straszny widok... tata Mariusz siedział oparty o ścianę domu, bez oddechu,  na ustach piana, a oczy... To nieobecne spojrzenie pozostanie z mamą Anią na zawsze. Przeniosła tatę Mariusza w bardziej dostępne miejsce jednocześnie dzwoniąc na pogotowie.  

Każde uciśnięcie klatki piersiowej, każdy wtłoczony wdech powietrza był nadzieją. Mama Ania ignorowała ból w ramionach, ignorowała rozrywającą się na strzępy duszę, ignorowała myśl o Dawidku, który nie wie co się dzieje i jest sam w domu... tak blisko i tak daleko... ale z największym uporem mama Ania ignorowała słowa dyspozytora “pani Aniu, musi pani odpocząć, bo nie da pani rady”.  

Aż w końcu po długich piętnastu minutach, jak promień światła w mroku pojawiła się karetka... i choć bardzo się starali, to życiodajna siła taty Mariusza zgasła na zawsze. 

Wtedy właśnie mrok wdarł się do domu, pochłaniając całą radość, każdy błysk szczęścia w oku i całą nadzieję. Mama Ania bardzo chciała ochronić Dawidka, chowała Go w swych ramionach, tuliła, kołysała, razem płakali. Robiła wszystko żeby mrok Go nie dotknął, ale przecież było już za późno... we wciąż przeszklonych oczach było widać jak wielki smutek i tęsknota oplotły Jego małe serduszko. 

Mama Ania postanowiła się nie poddawać mimo ogromnej pustki, samotności i strachu. Przecież ktoś musi ocalić Dawidka przed tym wszystkim. Życie jednak jest okrutne i postanowiło zabrać jeszcze więcej. Po krótkim czasie od zapadnięcia mroku mama Ania usłyszała, że nie może wrócić do swojej ukochanej pracy... bo jej już tam nie chcą. Straszne i niezrozumiałe słowa odbijały się echem od ścian “przykro nam, ale nie jest już pani dyspozycyjna”. 

Mama Ania kipiała ze złości i rozpaczy... to nie bajka pt. “Stoliczku nakryj się”, czy “O kurce znoszącej złote jajka”! 

Za to bajka o dobrych ludziach i Ich wielkich sercach. Jednak mama Ania się martwiła, była bardzo wdzięczna ale nie chciała, wręcz nie mogła wciąż korzystać z cudzej hojności, troski, serdeczności. Mimo olbrzymiego wysiłku wciąż nie mogła znaleźć pracy, a w głowie huczało nieustannie powtarzane słowo “niedyspozycyjna”. 

 Zaledwie kilkoro bliskich osób wspierało stale mamę Anię. Nikogo więcej nie miała... a to wystarczało ledwo żeby przeżyć.  

Mama Ania stanęła przed bardzo trudnymi wyborami... zapłacić chociaż częściowo rachunki, czy kupić jedzenie. Aż pojawiła się iskierka nadziei... jak spadająca gwiazda spełniająca najgłębsze pragnienie...  

Mama Ania dostała pracę... teraz już będzie dobrze. 

Jednak życie pozwoliło tylko na chwilę odetchnąć, by rzucić kolejne głazy pod nogi. 

Mama Ania pracowała, ale zadłużenia się spiętrzyły... zarobione pieniądze ledwo starczały na przeżycie, ale przynajmniej nie musiała prosić o jedzenie. Urzędy odmówiły pomocy ze względu na zbyt duże zarobki, jednak nikt nie przeliczył ile mama Ania ma zobowiązań... wynajem, rachunki w tym opał, paliwo żeby móc dojeżdżać do pracy... i najważniejsze alimenty na starszego synka, który aktualnie mieszka ze swoim tatą. Właściciele mieszkania bardzo się zdenerwowali, że mama Ania nie płaci rachunków, w tym opłaty za wynajem. Mama Ania próbowała to wytłumaczyć, przeprosić, udowodnić że to nie premedytacja, że stara się o przydzielenie mieszkania, ale póki go nie dostanie, nie ma dokąd pójść, nie ma nikogo, kto by Ją przygarnął chociaż na chwilę. 

I znów mama Ania musi wybierać... 

Dobro i bezpieczeństwo Dawidka, czy bycie uczciwym wobec właścicieli mieszkania. 

A Dawidek coraz częściej zachowywał się nieswojo. Nocami nawiedzały Go mroczne potwory nie dając spać... przerażający krzyk budził mamę Anię, która często do rana tuliła synka ocierając mu łzy. Za dnia zaś Dawidek wciąż się złościł i płakał... nie chciał zostawać w szkole. Mama Ania musiała coraz częściej prosić o wolne, albo możliwość wcześniejszego wyjścia z pracy... co było niedopuszczalne i stawiało pracę pod wielkim znakiem zapytania.  Ale nie mogła jej stracić.  

         Bezsilność...  to najstraszniejszy z demonów każdego człowieka... obezwładnia, zdusza każdą nadzieję, gasi wszystkie światła żeby w ciemności zmienić się w czarną rozpacz. Tak właśnie czuła się mama Ania. 

Patrzyła jak Jej synek cierpi... jak z każdą kolejną nocą zapada się w otchłań.      Jednak na bardzo drogie wizyty u psychiatry i psychologa mama Ania nie miała pieniążków, a na konsultacje refundowane trzeba czekać miesiącami... i znów dobrzy ludzie przyszli z doraźną pomocą. Dzięki pomocy troskliwych dusz, dzisiaj mama Ania i Dawidek są pod opieką specjalistów i o ile świat Dawidka jest już nieco bardziej kolorowy i coraz częściej można zauważyć uśmiech na twarzy chłopca, a w oczkach iskierki radości, tak świat mamy Ani to wciąż okrutne i przerażające piekło... ciągła walka o przetrwanie, walka z przeciwnościami losu, walka z samą sobą, z własną godnością, z lękiem, z bezsilnością.  

Mimo próby nawiązania porozumienia z właścicielami mieszkania mama Ania napotkała wrogość... i nikogo nie powinno to dziwić, bo w tej sytuacji nie ma dobrych i złych ludzi. Są dwie strony i każda ma swoje prawa, powody i sumienie. 

Właściciele mieszkania podjęli prawne kroki zakładając sprawę w Sądzie, której termin wyznaczony jest na koniec kwietnia przyszłego roku, ale też podjęli bardziej drastyczne działania. Zatrudnili firmę eksmisyjną, która próbuje wszelkimi sposobami przekonać mamę Anię do opuszczenia lokalu. Zgłosili się także do programu interwencyjnego emitowanego w popularnej stacji. Tematem była sytuacja właścicieli mieszkania, którzy nie mogą się pozbyć uciążliwej lokatorki. Wiązało się to z nachodzeniem i niepokojeniem mamy Ani i Dawidka przez reporterów. Właściciele mieszkania w tym programie tak ładnie się zaprezentowali, jako troskliwi i opiekuńczy ludzie prowadzący rodzinny dom dziecka. To smutne, że osoby o tak dużej wrażliwości zostały niewzruszone na potrzeby małego Dawidka, którego w tak młodym wieku życie okrutnie doświadczyło. A przecież rozwiązań mogło być co najmniej kilka z korzyścią dla obu stron. 

Dziś mama Ania żyje w strachu, że Jej niewielki dobytek zostanie wystawiony za drzwi, a klucze nie będą pasować. 

                                       Gdzie się wtedy podzieje? 

                               Gdzie zabierze Dawidka po szkole? 

                                           Gdzie położy spać? 

Opieka społeczna nie widzi rozwiązania, bo nie widzi problemu... Jedynie wytyczne i progi finansowe. Wniosek o przydzielenie mieszkania z prośbą o pilne rozpatrzenie wciąż leży w urzędzie, a pozew czeka na swoją kolej w Sądzie... chociaż to między innymi Sędzia miałby prawo w tej sytuacji zasądzić przydzielenie lokalu.  

                Bezsilność... to najstraszniejszy z demonów każdego człowieka.  

  Mama Ania żyje w mroku od prawie dwóch lat... 

I przez ten czas nie miała chwili dla siebie... nie dane Jej było schowanie się pod kocem, wypłakanie całego smutku, tęsknoty, pustki. 

Mimo to wciąż się nie poddaje...  i nigdy nie poprosi Cię o pomoc...  bo może jest ktoś, kto jej potrzebuje bardziej, niż Ona sama.  

 Dlatego w imieniu mamy Ani i Dawidka, który jest moim siostrzeńcem i oczkiem głowie, proszę o nią ja. 

Aktualizacje


  • Anna Szostak - awatar

    Anna Szostak

    14.12.2023
    14.12.2023

    Dziękuję pięknie za każdy wpłacony grosik, każde udostępnienie.
    Za dotychczas otrzymane wsparcie został zakupiony ekogroszek, leki dla Dawidka (złapaliśmy jakiegoś wirusa), zmienione zostały opony na zimowe żeby bezpiecznie można było jeździć na terapię do psychologa. Opłacony został zaległy rachunek za prąd.
    Zbieramy nadal, by móc opuścić to mieszkanie. By móc spokojnie zasnąć, nie budząc się w strachu przy każdym dźwięku z dworu. Żeby nie bać się każdego powrotu do domu i nie zastanawiać, czy znowu zamki będą zapchane. Nie bać się, że w każdej chwili ktoś będzie próbował siłą nas stąd wyrzucić.

Słowa wsparcia

Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲


  • Magda - awatar

    Magda

    02.12.2023
    02.12.2023

    Trzymaj się kochana. Jestem z Wami całym sercem ❤️

    • Anna Szostak - awatar

      Anna Szostak - Organizator zbiórki

      03.12.2023
      03.12.2023

      ❤️🩷❤️ Czerwone są od Dawidka ❤️🩷❤️

2 101 zł  z 10 000 zł (Cel)
Wpłaciło 26 osób
Wpłać terazUdostępnij
 
Anna Szostak - awatar

Anna Szostak

Organizator zbiórki

Zadaj pytanie

Wpłaty: 26

Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
10
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
500
Add alt here
Dołącz do listy
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
100
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
20
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
50
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
200
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
10
Ania - awatar
Ania
20
Add alt here
Dołącz do listy
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
50

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

People

Podaruj 1,5% Fundacji Pomagam.pl

People

Gdy świat się wali, dajemy nadzieję ❤️ Wspieramy chorych w pozyskaniu środków na leczenie, pomagamy zwierzętom i reagujemy natychmiast w pilnych sytuacjach kryzysowych 🚨

Jak odmienić los tysięcy potrzebujących za darmo?

✅ Wybierz Fundacja Pomagam.pl na liście OPP w rozliczeniu PIT.

✅ Wpisz nasz numer KRS 00 00 353 888 w deklaracji PIT.

Dla Ciebie to rubryka. Dla nich szansa, by przetrwać najgorsze.

Poznaj Fundację Pomagam.pl