
Cześć!
To jest Pupsik - moja najukochańsza szczurcia. Pups ma rok i 4 miesiące i jest ze mną odkąd była maleńkim bąblem. Gdy przyjechałam ją odebrać od Pani, której przytrafiła się tak zwana „kinder niespodzianka”, nie zdążyłam jeszcze dobrze przyjrzeć się stadku i wybrać swojego przyszłego pupila, a Pupsik już wspinał mi się po kurtce. Więc to ona wybrała mnie. Ze wszystkich szczurów które przewinęły się przez moją hodowlę, z nią jestem najbardziej związana. Pupsik lgnie do ludzi, uwielbia z nimi siedzieć i się bawić, zawsze podczas wybiegu próbuje mnie gonić, a jak uda jej się wspiąć to liże mnie po twarzy.
Byłam załamana gdy zauważyłam guzka przy jej ogonku. Szczury niestety są bardzo chorowite, ale liczyłam na to że mojego Pupsika akurat to ominie i bedzie żyła długo i szczęśliwie.
Weterynarz zdiagnozował zmianę rozrostową wielkości czereśni po prawej stronie pachwiny - możliwy rozrost z gruczołu mlekowego, ze wskazaniem interwencji chirurgicznej. Poza tym stan zapalny górnych dróg oddechowych.
Na razie Pupsik będzie przyjmował wiele leków, żeby zaleczyć zapalenie i nie doprowadzic do rozrostu guza, ale za tydzień trzeba będzie działać z grubej rury.
Plan działania to echo serca, USG jamy brzusznej lub badanie krwi w znieczuleniu i zabieg chirurgicznego usunięcia zmiany w połączeniu z kastracją. Zalecone jest także badanie histologiczne zmiany. Wszystkie te zabiegi gabinet podsumował na 1390zł, doliczyć należy do tego kwotę pierwszej wizyty (170zł), leki i potencjalnie możliwość zostawienia szczurka na noc w klinice. Nie wspomnę nawet, że do weterynarza mam kawał drogi i pozostaje mi tłuc się z Pupsikiem 2,5h autobusami albo słono dopłacić za transport…
Zawsze starałam się mieć odłożone trochę pieniędzy w razie choroby zwierzaków, ale ta sytuacja niestety przerosła moje zasoby. Pod koniec zeszłego roku chorował mój inny pupil i po ogromnych wydatkach na weterynarza i tak musiałam go pożegnać. Studiuję dziennie i dorabiam sobie jako animatorka groszowe kwoty, ale nagle nie ma prawie żadnych zleceń, a swoje oszczędności musiałam wydać na własną kosztowną terapię. Nie lubię prosić o pieniądze, ale jestem pod ścianą. Za tydzień odbędą się zabiegi, a ja najprędzej odbiję się finansowo dopiero w marcu, kiedy przyjdzie wypłata za pracę na półkoloniach.
Proszę, pomóżcie mi ratować życie mojego ukochanego Pupsika, nie mogę dać jej odejść. 🌸🐀



Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas


Gdy świat się wali, dajemy nadzieję ❤️ Pomagamy chorym i bezdomnym zwierzętom, ratujemy je w sytuacjach kryzysowych np. w czasie mrozów lub powodzi oraz wspieramy schroniska 🏠🐾
Jak odmienić los tysięcy potrzebujących za darmo?
✅ Wybierz Fundacja Pomagam.pl na liście OPP w rozliczeniu PIT.
✅ Wpisz nasz numer KRS 00 00 353 888 w deklaracji PIT.
Dla Ciebie to rubryka. Dla nich szansa, by przetrwać najgorsze.
Kolezanki z Rybnika
Zdrówka.. Zeby Pupsik znow przyjechal na wakacje do nas..
Agnieszka
Wiem jak to jest, kiedy Twoje ukochane zwierzątko choruje. Mam nadzieję,że uda się szybko zebrać wymaganą kwotę na leczenie. Dokładam swoją cegiełkę i życzę dużo zdrówka!