Wiktoria Kozieł
Witam nazywam się Remi !!
Moja historia zaczyna się od zdiagnozowania u mnie wysokiej prolaktyny jakieś około 3 lata temu. Wynik był 3 krotnie większy niż powinien. Ginekolog u mnie powiedział, że nie może zlecieć mi badań i przypisać leków. Niestety musiałam pojechać do Poznania do endoginekologa, bo u mnie nie było go w ogóle. Więc pojechałam prywatnie właśnie, żeby od razu zacząć leczenie. Wydałam bardzo dużo na to pieniędzy i nadal wydaje, bo muszę jeździć na kontrole. Później doszła mi astma, która obciąża mi mocno płuca, więc bez leków i inhalacji nie daje rady w gorsze dni, które zdarzają się czasem codziennie. Okazało się też nie dawno, że mam insulinooporność przez co dieta musiała wejść od razu. Jestem też studentem, który dojeżdża do Bydgoszczy więc idzie na to też dużo pieniędzy. Dowiedziałam się jednak przypadkowo, że nie przedłuża mi umowy w pracy, więc szukam nowej pracy, ale przez wadę kręgosłupa praca siłowa odpada. I dochodzimy do najważniejszego prolaktyna długo nie wykryta wywołała u mnie łysienie andrygonowe. Poszłam do lekarza, bo miałam dość wywalania połowy włosów do śmietnika. Lekarz przypisał mi leki, specjalnie wcierki i zalecił do badania 3 zabiegi z osoczem bogatopłytkowym, żeby uratować te cebulki włosów, które jeszcze się da. Jeden taki zabieg to koszt 550 zł chociaż dostanę ostatnia wypłatę muszę brać pod uwagę nie tylko te zabiegu, ale też resztę rzeczy. Dlatego zwracam się o pomoc do zakupu pierwszych trzech zabiegów do tego czasu będę wypróbować z całych sił znaleźć nowa prace! Za wszelka pomoc serdecznie dziękuje :)




