
Cześć! Jestem Django, Bobek, Misiek a dla innych śmierdzący kundel. Pamiętam tylko wieś, ludzi którzy czasem coś mi rzucili do jedzenia i tego wielkiego psa, który mnie ugryzł. Po drodze był jeszcze wypadek, po którym krzywo się uśmiecham i źle układam tylne łapki ale to nie przeszkadza mi w bieganiu.
Nie uwierzycie jak Wam coś opowiem, któregoś dnia na moją wieś przyjechali ludzie z psem, takim fajnym, większym, szarym i miłym dla mnie. Taki sam kundel jak ja, mówił, że też jest znajdą. Pogadaliśmy sobie trochę i doradził mi, żebym przychodził tu częściej to mnie zauważą.
Nadszedł Sylwester i wyobraźcie sobie, że ci sami ludzie przyjechali (kobietki) ale w większym gronie, była ich siódemka i mój szary kolega. SIEDEM kobiet do głaskania i oczarowania. Miałem łapy pełne roboty. Zwłaszcza, że było zimno, mokro a sącząca się pod szyją rana, nawet mnie przyprawiała o mdłości a co dopiero mówić o czystych pachnących Paniach. Wyobraźcie sobie, że te dziewczyny wzięły mnie do domku, wycięły posklejane włosy, wyczyściły ranę i wykąpały. Jak ja wtedy pachniałem, jak one chciały mnie miziać, za uchem, po brzuchu! Byłem w raju ! Przez całe dotychczasowe życie nikt mnie tak nie głaskał jak one. Oczywiście nie zapomniały o misce pełnej pyszności.
Niestety przyszedł czas kiedy musiały wracać do swoich domów, znów zostałem sam, było mi smutno, zimno, mokro a rana znowu zaczęła śmierdzieć.
I nagle, po kilku dniach, patrzę, podjeżdża auto, wyskakuje mój szary kolega a za nim jego pańcia i druga. Zawołały mnie więc nie zastanawiając się ani chwili pobiegłem by przywitać je czule. Zaraz za nimi przyjechały dwie kolejne, które tak bardzo zatroszczyły się wtedy o mnie. Jak duże było moje szczęście, nie mogłem przestać biegać z radości, szary kumpel myślał, że zwariowałem.
Słuchajcie to nie koniec.. dziewczyny nagle wyjęły szelki, smycz i podarowały ją mi. Rozumiecie co się teraz wydarzyło?
Stałem się czyimś psem, jak na pstryknięcie palców miałem swoje szelki i smycz.
Poczułem się jak nigdy dotąd, choć absolutnie nie wiedziałem co mnie czeka.
Słyszałem rozmowy o kąpieli, weterynarzu, czyszczeniu rany, szczepieniach, leczeniu, odrobaczaniu i chipie. Takie dziwne nazwy a szary kumpel nagle na słowo weterynarz czmychnął do domku.
I tak zaczęła się moja przygoda a raczej nowe życie. Nie wiem jeszcze jak wiele mnie czeka ale jestem po pierwszych kąpielach i zaraz mają się zacząć te dziwne rzeczy na sz ale wiem, że chciałbym jakoś się odwdzięczyć dobrym ludziom, którzy podarowali mi życie.
Może jestem śmierdzącym (już nie!) kundlem ale wiem, że to wszystko kosztuje a nikt nie planował z ogromnym wyprzedzeniem mnie przygarnąć więc pieniążki trzeba wyłożyć tu i teraz. Zwłaszcza, że podobno mam jeść przez jakiś czas jakąś dobrą karmę, żeby szybciej wrócić do zdrowia i żeby wzmocnić kości bo jestem jeszcze młodziutki :)
Proszę Was o choćby złotówkę, żeby moim właścicielom pomóc na starcie. Później sobie poradzimy bo będę już zdrowy i silny.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas


Gdy świat się wali, dajemy nadzieję ❤️ Pomagamy chorym i bezdomnym zwierzętom, ratujemy je w sytuacjach kryzysowych np. w czasie mrozów lub powodzi oraz wspieramy schroniska 🏠🐾
Jak odmienić los tysięcy potrzebujących za darmo?
✅ Wybierz Fundacja Pomagam.pl na liście OPP w rozliczeniu PIT.
✅ Wpisz nasz numer KRS 00 00 353 888 w deklaracji PIT.
Dla Ciebie to rubryka. Dla nich szansa, by przetrwać najgorsze.
Joanna Szablowska
Powodzenia ❤️
Magdalena Kurbiel
Piękny jesteś ❤️