
Alba-młodziutka koteczka, która od kilku tygodni przychodziła do komórki na jednym z łódzkich podwórek, gdzie zostawiana jest karma dla kotów wolnożyjących. Zawsze czujna, zawsze w bezpiecznej odległości. Nie uciekała, ale też nie pozwalała się do siebie zbliżyć. Jakby chciała zaufać… i jednocześnie bardzo się bała.
Poszukiwania ewentualnego właściciela nie przyniosły rezultatu, a Alba zaczęła bywać coraz częściej — jakby podświadomie wiedziała, że tu jest jej jedyna szansa. Pewnego dnia wydarzyło się coś, co nie pozostawiło wątpliwości-podeszła do karmicielki zupełnie inaczej niż wcześniej. Bez dystansu. Bez ucieczki. Głośnym, rozpaczliwym miauczeniem poprosiła o pomoc. Jej śnieżnobiałe futerko było brudne, być może szukała schronienia przed zimnem pod maskami zaparkowanych samochodów, a na końcówkach uszu pojawiły się ciemne zmiany sugerujące odmrożenie, które wymagają pilnej konsultacji weterynaryjnej. Przy kilkunastostopniowym mrozie nie było już czasu na wahanie — zostawienie jej tam oznaczałoby jedno.
Pod puszystym futerkiem kryje się jednak bardzo kruche ciałko — zaledwie niecałe 2,5 kg. Wychudzona, zmęczona, po cichu walcząca o przetrwanie. Przed nią pełna diagnostyka weterynaryjna: badania krwi, testy, odrobaczenie, szczepienia, sterylizacja i chipowanie. Musimy zadbać o uszy oraz sprawdzić, czy jej wyniszczenie to tylko skutek głodu i bezdomności, czy też coś, co wymaga pilnego leczenia.
Alba zrobiła pierwszy, najtrudniejszy krok — zaufała człowiekowi. Teraz my nie możemy jej zawieść.
Z całego serca prosimy o wsparcie jej zbiórki. Każda złotówka to realna pomoc w ratowaniu jej zdrowia i szansa na przyszłość, w której już nigdy nie będzie musiała błagać o ratunek na mrozie.


Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!