
Dzień dobry. Mam na imię Mateusz. W 2015 roku, pół roku przed ślubem, dowiedzieliśmy, że Ania jest chora - twardzina układowa. Dziesiątki wizyt w szpitalach, co chwila wizyty u lekarzy. Choroba bardzo ciężka. Żona ma zajety przelyk (trudnosci z przelykaniem), wloknienie pluc oraz zapalenie mięśni. Niestety wspolczesna medycyna nie zna leku na to swinstwo. My sie nie poddajemy. Dla mnie nie ma chorob nieuleczalnych, skoro coś sie pojawilo to i mozna sie tego pozbyc. Zdecydowalismy sie na leczenie niekonwencjonalne - medycyna chińska. I są pozytywne efekty, choroba sie zatrzymuje. Niestety leczenie metodami niekonwencjonalnymi jest bardzo drogie. W tym momencie skonczyly sie nam oszczednosci, a nie chcemy przerywac czegos co moze sie udac. Ania nie moze jeszcze pracowac, ma calkowita niezdolnosc do pracy. W zwiazku z tym bardzo prosimy o kazde wsparcie.
Z gory dziekujemy za okazaną pomoc.
Na tę chwile możemy sie odwdzieczyc modlitwą.
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!