Małgorzata Zajda
Witam wszystkich, dzięki mojemu przyjacielowi uda nam się wymienić 3 stare okna z których wiało i wlewała się woda, mam nadzieję, że będzie teraz troszkę cieplej, niemniej jednak dalej potrzebny jest remont ,nowa instalacja centralnego ogrzewania, remont łazienki, nie mamy ciepłej wody więc tutaj też coś trzeba zadziałać. Pomożecie nam?



Mam na imię Małgosia, mam 49 lat jestem mamą niepełnosprawnej Moniki. Moim największym marzeniem jest małe ciepłe mieszkanie lub malutki domek z naciskiem na CIEPŁY, ponieważ razem ze swoją 24 letnią niepełnosprawną córką mieszkamy w ponad 40 letnim domu wielorodzinnym, nigdy nie remontowanym. Dom nie jest moją własnością, tylko współwłasnością 5 osób. Razem z córką zajmujemy 1 pokój z dostępem do kuchni i łazienki. Dom nie jest w żaden sposób ocieplony. Z nieszczelnych okien wieje zimno, kiedy pada deszcz okna przeciekają i woda wlewa się do pomieszczeń a w zimie okna zamarzają.Tak dużego domu nie jestem w stanie odpowiednio ogrzać. Obecnie w domu nie mamy bieżącej ciepłej wody i mamy awarię instalacji sanitarnej, przecieka sufit pod łazienką. Kiedy zbliża się zima pojawia się strach przed marznięciem i wtedy przychodzą myśli,że już kolejnej zimy nie przeżyjemy. Jestem już bardzo zmęczona sytuacją, bo nie dosyć tego, że sama zajmuję się córką, borykam się z różnymi przeciwnościami losu (rozwód,choroba córki) to jeszcze złe warunki bytowe doprowadzają mnie do rozpaczy i depresji. Moja córka choruje od urodzenia, jej rozwój jest na poziomie kilkuletniego dziecka, upośledzenie umysłowe w stopniu znacznym sprzężonym, upośledzony rozwój mowy i obustronny niedosłuch. Pojawiły się ataki autoagresji i problemy z biodrami, w niedługim czasie będą potrzebne endoprotezy ponieważ coraz bardziej nasila się ból. Monika nie jest samodzielna, trzeba ją pilnować jak małe dziecko. Najgorsze są teraz warunki mieszkaniowe. Nie wiem jak długo jeszcze dam rady tak żyć, jestem bezradna ręce mi opadają na cała tą sytuacje z domem. Jak urodziła się moja córka musiałam zrezygnować z pracy i zając się nią. Żyjemy z zasiłków od Państwa. Nigdy nie miałam możliwości zakupu mieszkania, żeby polepszyć byt sobie i Monice. Bardzo nad tym ubolewam, bo teraz widzę jakie to było ważne. Własne "cztery kąty" zmieniłyby diametralnie naszą sytuację i życie.Nie musimy mieć pięknego mieszkania czy domu. Do szczęścia potrzebujemy 1 pokoju, łazienki i kuchni. Wydawałoby się, że to przecież tak niewiele a dla mnie i mojej córki nieosiągalne bez WASZEJ pomocy. Będziemy wdzięczne za każdą złotówkę, która będzie nas przybliżała do spełnienia marzenia. Pomóżcie nam, prosimy.
