
PUSZKIN I ORLIK
ZE SZKÓŁKI DO RZEŹNI
potrzebna pomoc w zebraniu zaliczki
„Te osły są ze szkółki, ale nie mogę powiedzieć z której. Obiecałem, a wie pan, że w tym środowisku wieści rozchodzą się szybko. Jak będę paplał, to odzywać się przestaną, zarobek stracę, z czego żył będę? Ludzie z ośrodków jeździeckich sami dzwonią, żeby na rzeźnie zabrać albo pomieniać na coś innego, zdrowego, ale oficjalnie się nikt nie przyznaje że mnie zna. Muszę po nocy zabierać albo sami dowożą byle nikt nie widział. Wstydzą się przed ludźmi, głupoty opowiadają, że na emeryturę wywieźli. A oni nie chcą staruchów trzymać. Ja to rozumiem, na co komu takie byle co?
Te dwa to sami mi przywieźli kilka dni temu. Większy to ponad 20 lat ma, kulawy w pień, ledwo to łazi, ścięgno zerwane czy coś. On to zarabiał, kredyt na ośrodek im pomógł spłacić, tyle pracował. A mniejszy młody jeszcze ale się nie nadaje do niczego. Krnąbrny taki, wozić dzieciaków nie chce, stoi ino. Batem, kijem okładali, nic nie działało, to sam na siebie wyrok wydał. Jakby chodził, robił, żyłby, a tak no musi jechać na rzeźnie.”
Gdy przyjechałem, Puszkin i Orlik stali na dworze, między oborą a wiatą z rzeźnicką wagą.
Zważone, wycenione, przerażone.
Puszkin starszy, większy, odważniejszy, podszedł do mnie. Dał się pogłaskać, wziął kawałek marchewki, to spokojny, miły dziadek. Za nim stał mniejszy Orlik. Trząsł się. Schowany za Puszkina, udawał, że wcale go nie ma. Jedyne czego chciał, to by odejść i dać mu spokój.
Dwa niepotrzebne nikomu osiołki z wyznaczoną datą zabicia.
Handlarz, do którego odwieziono Puszkina i Orlika, to hurtownik. Od kilkudziesięciu lat skupuje i wywozi zwierzęta na rzeź. Z mordowania pobudował wielką willę i pojemną bazę przeładunkową, nakupił TIRów, chłodni i każdego tygodnia wywozi dziesiątki istnień. Z tego żyje. Nie udaje, że jest miłośnikiem zwierząt. Jego skup to ostatni przystanek przed rzeźnią.
Szanowni Państwo,
Każdego dnia mam po kilka zgłoszeń o czekających na pomoc zwierzętach. Część z nich to te stojące w kolejce na ubój. Staram się szukać dla każdego z nich prywatnych domów, próbuje ratować wszelkimi metodami. Bywa, że się udaje i zwierzaki jadą i żyją, ale bywa i tak, że ostatnią nadzieją jest Benkowo. Tak jest dzisiaj.
Dla starego, kulawego Puszkina i dzikiego Orlika nie udało mi się znaleźć domu. My jesteśmy ostatnią nadzieją na pomoc, jutro jest załadunek do ubojni, od nas zależy czy wejdą na rzeźnicki trap. Ich życie zostało wycenione na 5400 zł. Dziś trzeba wpłacić 2400 zł zaliczki, jeśli to się uda, będzie kilka dni na uzbieranie reszty.
Proszę o ratunek. O pomoc w ich wykupie. Ja wiem, że Puszkin jest stary, a Orlik dziki, ale to nie powód, by zabijać.





Jak możesz pomóc?
Dokonaj wpłaty na zbiórkę
Udostępnij apel znajomym i rodzinie – im więcej osób się dowie, tym większa szansa, że się uda
Podaruj 1,5% podatku wpisując KRS0000794938
Jeśli możesz zaoferować pomoc w inny sposób (transport, wolontariat, zbiórkę darów), skontaktuj się z nami mailowo lub telefonicznie.
Dziękuję, za każdą pomoc.
Michał Bednarek
tel 506 349 596
Fundacja BENEK
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas


Gdy świat się wali, dajemy nadzieję ❤️ Pomagamy chorym i bezdomnym zwierzętom, ratujemy je w sytuacjach kryzysowych np. w czasie mrozów lub powodzi oraz wspieramy schroniska 🏠🐾
Jak odmienić los tysięcy potrzebujących za darmo?
✅ Wybierz Fundacja Pomagam.pl na liście OPP w rozliczeniu PIT.
✅ Wpisz nasz numer KRS 00 00 353 888 w deklaracji PIT.
Dla Ciebie to rubryka. Dla nich szansa, by przetrwać najgorsze.