KOTYlion z miłości do kotów
Biedronka odeszła....
Pozostawiła w naszych sercach ogromną wyrwę...
Nie tak miało być.
Od czwartku wieczorem było z nią gorzej, dostała anemii i duszności. Trafiła natychmiast do kliniki całodobowej. Niestety w piątek jej stan się pogorszył - doszły objawy neurologiczne, spadła jej temperatura, miała sztywne łapki, nie wstawała. Podjęliśmy decyzję o przetoczeniu jej krwi, żeby dać jej szansę. W sobotę było ciut lepiej, ale w niedzielę wyniki krwi znowu zaczęły drastycznie spadać. Nadal nie wstawała, tylne łapki były sztywne. Podjęliśmy decyzję o eutanazji, żeby już jej nie męczyć. Była cały czas dogrzewana, pod tlenem, leżąca.
Nie wiemy, co tak naprawdę się stało, bo czuła się dość dobrze pomimo zmian w uszach. Prawdopodobnie znieczulenie, które miała w ubiegłą niedzielę w związku z pobraniem wycinka do badań i zabiegiem endoskopowym uruchomiło proces neurotoksyczny (prawdopodobnie paranowotworowy) - niestety tego już się nie dowiemy.
Bardzo jest nam przykro, bo to była cudowna kotka, która powinna mieć od dawna dom.
Dziękujemy wszystkim, którzy nie byli obojętni - naszemu wolontariuszowi Emilianowi, który zgłosił nam jej sytuację, wolontariuszce Kasi, lekarzom z dwóch lecznic (Bonifacy i Klinice Braci Mniejszych), Dorocie z Fundacji Feliksiaki za to, że jej podopieczny Pampuszek oddał krew dla Biedronki. Wiele osób walczyło razem z nami - bardzo dziękujemy!
Ogromny żal, że się nie udało...
Dziękujemy Wam wszystkim za wpłaty, nadal są potrzebne, bo walka o Biedronkę będzie nas dużo kosztować, ale nie mogliśmy się poddać, ona zasłużyła na to, by dać jej szansę.
Jeżeli zechcecie nas jeszcze wesprzeć wpłatami na pokrycie kosztów leczenia Biedronki będziemy ogromnie wdzięczni!







