Witam!
Nazywam się Aneta Walaszczak, mam 24 lata. W moim życiu nie zawsze było kolorowo, jednak nigdy się nie poddałam. Od najmłodszych lat uczono mnie samodzielności i ciężkiej pracy, aby osiągnąć to, co mam dzisiaj. Jako dziecko opiekowałam się moim młodszym rodzeństwem by pomóc rodzicom, którzy utrzymywali nas. Po pewnym czasie moi rodzice się rozstali, więc musiałam sobie z tym poradzić i dorosnąć szybciej niż inni.
Pracuję jako kelnerka w pizzerii i kocham moje środowisko pracy, ponieważ praca z ludźmi wywołuje u mnie największy uśmiech na twarzy. Kocham swoich klientów, bo wiem, że możemy ze sobą swobodnie rozmawiać i wzajemnie się wspierać. Jestem osobą kreatywną - dużo szkicuję w realizmie, gram na gitarze elektrycznej oraz ukulele i uwielbiam odkrywać nowe hobby. Mam też kochaną mamę i rodzeństwo, na których zawsze mogłam liczyć - tak samo jak oni na mnie.
W sierpniu 2025 roku wyczułam guzek w lewej piersi. Bardzo mnie to zmartwiło, jednak słyszałam, że to zapewne powiększony gruczoł. Mimo to kilka osób doradziło mi, żebym się zbadała. Umówiłam się więc prywatnie do lekarza, aby przyspieszyć termin wizyty. Podczas badania USG pani doktor stwierdziła obecność zmiany nieznanego pochodzenia. Na moje pytanie, czy to może być rak, odpowiedziała, że nie wygląda to na nowotwór i najprawdopodobniej jest to zmiana łagodna, zalecając jednocześnie jej obserwację i kontrole. Z ulgą odłożyłam tę sprawę na później.
Sześć miesięcy później zauważyłam, że guzek się powiększył i zaczął boleć. Udałam się do lekarza rodzinnego z wynikami USG i otrzymałam skierowanie do Centrum Onkologii. Tam wykonano kolejne USG, które potwierdziło moje obawy - zmiana się powiększyła. Następnie przeprowadzono biopsję węzłów chłonnych oraz samej zmiany. Na wyniki czekałam dwa tygodnie. Przez cały ten czas byłam dobrej myśli. Nie dopuszczałam do siebie myśli, że to może być nowotwór. Wszyscy powtarzali: „Jesteś młoda, w rodzinie nie ma takich przypadków - będzie dobrze”.
10 marca 2026 roku nadszedł dzień odbioru wyników. Weszłyśmy z mamą do gabinetu. Usłyszałam diagnozę:
„Pani Aneto, wykryliśmy u Pani groźny, naciekowy nowotwór piersi.”
Mój świat się zatrzymał. Wiele słów docierało do mnie jak przez mgłę. Jak to możliwe, że 24-letnia osoba ma raka? Dlaczego ja? Lekarze nie potrafili wskazać przyczyny - to typ nowotworu częściej spotykany u kobiet po 50.-60. roku życia. Pamiętam łzy i ogromny szok. Większości informacji z tej wizyty już nie pamiętam. Takie historie znałam dotąd tylko z filmów. Choroba wstrząsnęła całą moją rodziną, ale jednocześnie poczułam ogromne wsparcie wszystkich, którzy się o tym dowiedzieli.
Zostałam skierowana na szereg badań. Stres był ogromny, a presja jeszcze większa. Słyszałam wiele różnych opinii - dobrych i złych - i jedyne pytanie, jakie miałam w głowie, brzmiało: która z nich okaże się moją rzeczywistością?
24 marca odbyła się wizyta u onkologa. Pojawiła się pierwsza dobra wiadomość - brak przerzutów do innych narządów. Z mamą odetchnęłyśmy z ulgą.
25 marca zapadła ostateczna decyzja dotycząca leczenia. Ustalono, że lewa pierś zostanie usunięta z możliwością rekonstrukcji. Rozpocznę również terapię hormonalną ze względu na typ nowotworu. Lekarze uprzedzili mnie jednak, że istnieje ryzyko nawrotu choroby - mój młody organizm szybciej się regeneruje, a wraz z nim komórki nowotworowe. W takim przypadku konieczna będzie chemioterapia, której obawiam się najbardziej. Chociaż biję także z myślami, że jeśli stracę pierś zostanie mi także odebrana część mojej kobiecości.
Operacja zaplanowana jest na 23 kwietnia. To bardzo trudny czas oczekiwania, pełen lęku i niepewności.
Po zabiegu będę zmuszona przejść na zwolnienie lekarskie, co znacząco ograniczy moje dochody. Wynajmuję pokój i samodzielnie opłacam wszystkie rachunki oraz miesięczne wydatki, dlatego bez pracy nie będę w stanie utrzymać się finansowo. Dodatkowo może być konieczne wykonanie nierefundowanego testu, a nazywa się OncotypDx za 9500 zł, który sprawdzi skuteczność chemioterapii, jeśli w węzłach chłonnych zostaną wykryte komórki nowotworowe. Niestety, nie jestem w stanie samodzielnie zgromadzić takiej kwoty.
Zebrane środki chciałabym przeznaczyć na leczenie, leki wspomagające powrót do zdrowia, ewentualny test oraz bieżące koszty życia.
Po zakończeniu leczenia pragnę wrócić do pracy i do czynności, które sprawiają mi radość. Nie chcę, aby moja rodzina cierpiała tak bardzo, jak ja teraz cierpię.
Dziękuję za każde wsparcie.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Gdy świat się wali, dajemy nadzieję ❤️ Wspieramy chorych w pozyskaniu środków na leczenie, pomagamy zwierzętom i reagujemy natychmiast w pilnych sytuacjach kryzysowych 🚨
Jak odmienić los tysięcy potrzebujących za darmo?
✅ Wybierz Fundacja Pomagam.pl na liście OPP w rozliczeniu PIT.
✅ Wpisz nasz numer KRS 00 00 353 888 w deklaracji PIT.
Dla Ciebie to rubryka. Dla nich szansa, by przetrwać najgorsze.
Paula
Powodzenia dziewczyno! Wszystkiego co najlepsze i do przodu ❤️
Jolanta Ziółkowska
Życzę szybkiego powrotu do zdrowia. Będzie dobrze 💪
Kasia
Trzymam kciuki !!!
Anonimowy Darczyńca
Wysyłam Ci dużo siły i dobrej energii. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia! ❤️
Nina
Trzymam za Ciebie bardzo kciuki. Wszystko będzie dobrze, dużo siły 🌸👋