Monika Gąsiorowska
Wczoraj uregulowałam wszystkie płatności do teraz, zakupiłam leki i karmę. Załączam paragony.


W sobotni wieczór 31.01.2026 ok godziny 18, wracając ze sklepu, w miejscowości Zezulin Niższy, Gmina Ludwin, spotkałam przy drodze dwie dziewczyny pilnujące owczarka niemieckiego, leżącego na pasie jezdni. Pies został potrącony, o czym świadczyły resztki reflektorów samochodowych rozrzucone dookoła, a sprawca zbiegł i zostawił zwierzę na pewna śmierć przy -15 stopniach Celsjusza.
Zanim pojawiłam się ja, dziewczyny, które zareagowały jako pierwsze, wezwały na miejsce policję. Jako, że przyjazd patrolu się opóźniał, a też nikt nie wiedział, jak długo zwierzę leży na drodze, szybko podjechałam do domu, zabrałam koce i sprzątnęłam tylna kanapę samochodu. Po powrocie policja już była. Po dłuższej „dyskusji”, że „procedura” przy -15 stopniach nie może wyglądać tak, że zwierzę czeka na lekarza leżąc niewiadomo ile czasu na jezdni. Następnie tłumacząc, że to co tego psa zabije najszybciej to temperatura, zgodzili się pomóc mi przełożyć go do nagrzanego samochodu i kazali czekać na przyjazd weterynarza z gminy.
Weterynarz ten jak się okazało jedzie z Lublina oddalonego od tego miejsca o 30 km. Po ok 1,5 godzinie czekania, dostałam od policji informację, że mogę jak chce, na własny koszt, wieźć psa do weterynarza, gmina się na to „zgodziła”… Na moje pytanie gdzie ten weterynarz z gminy, który już podobno od 1,5 godziny jedzie, usłyszałam: nie wiem. A na moja prośbę, o skontaktowanie mnie z nim, bo może mu wyjdę naprzeciw usłyszałam od policjanta: „nie, nie możemy, a co jeśli weterynarz nie ma zestawu słuchawkowego i ten telefon jeszcze bardziej opóźni jego przyjazd…”. Tego już było za dużo, przerażona pogarszającym się stanem zdrowia psiaka, zostawiłam swoje dane kontaktowe policjantom i ruszyłam do Lublina.
Zawiozłam pieska do klinik Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie i tak zostałam jego „tymczasowym właścicielem’. Psiak dostał natychmiast ogrzane płyny i został ustabilizowany. Najgorsze minęło, ale Psiak ma uszkodzony nerw w przedniej prawej łapie, do tego odmę po wypadku i ostry stan zapalny w płucach, ale to już zapewne od dawnego zaniedbania i przechodzonego przeziębienia. Wymaga on długiego pobytu w szpitalu, leczenia i rehabilitacji.
Szukałam właściciela, ten niby się znalazł ale po chwili się wycofał, najprawdopodobniej w obawie o koszty leczenia i do dnia dzisiejszego nikt się po psa nie zgłosił. Koszty zabiegów, badań i pobytu w szpitalu spadają na mnie. Co dalej, nie wiem, bo nie jestem w stanie go zabezpieczyć u siebie.
Jest to wspaniały, młody, ok 3 letni psiak, bardzo łagodny, który pomimo przerażenia i bólu dzielnie i z godnością znosi każdą procedurę medyczną. Pomino bólu i urazów jest łagodny i zapatrzony w człowieka, potrzebuje rehabilitacji i dobrego domu na stałe, a ja niestety mam ograniczone możliwości, zarówno finansowe jak i lokalowe. Bardzo proszę o pomoc.
Przy okazji dziękuję bardzo dziewczynom z Zezulina, które jako pierwsze zatrzymały się i zareagowały, oby więcej takich ludzi.
Wczoraj uregulowałam wszystkie płatności do teraz, zakupiłam leki i karmę. Załączam paragony.

Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas


Gdy świat się wali, dajemy nadzieję ❤️ Pomagamy chorym i bezdomnym zwierzętom, ratujemy je w sytuacjach kryzysowych np. w czasie mrozów lub powodzi oraz wspieramy schroniska 🏠🐾
Jak odmienić los tysięcy potrzebujących za darmo?
✅ Wybierz Fundacja Pomagam.pl na liście OPP w rozliczeniu PIT.
✅ Wpisz nasz numer KRS 00 00 353 888 w deklaracji PIT.
Dla Ciebie to rubryka. Dla nich szansa, by przetrwać najgorsze.
Beata H
Wracaj do zdrowia Piesku❤️