Zbiórka Pomoc dla Marka Krawczyka - miniaturka zdjęcia

Pomoc dla Marka Krawczyka

Zbiórka Pomoc dla Marka Krawczyka - zdjęcie główne

Pomoc dla Marka Krawczyka

0 zł z 40 000 zł (Cel)
Wpłać teraz
 

Mam na imię Marek. W sierpniu 2018 roku wykryto u mnie nowotwór złośliwy głowy trzustki. Pod koniec sierpnia 2018 roku na skutek ucisku guza na drogi żółciowe i zdiagnozowaną żółtaczkę mechaniczną, miałem przeprowadzony w Szpitalu w Skawinie zabieg protezowania dróg żółciowych. Od tamtego czasu oczekiwałem na termin operacji, który z powodu całkowitego zatkania przewodu pokarmowego przedłużył się. W międzyczasie żywiony byłem pozajelitowo.

Operacja odbyła się 25 września 2018 roku w Klinice Chirurgii Ogólnej Gastroenterologicznej i Onkologicznej na Banacha w Warszawie, jednak okazało się że nie było możliwości usunięcia guza z powodu naciekania na żyłę krezkową. Wykonano mi dwa zespolenia omijające przewodowo-jelitowe i żołądkowo-jelitowe, które pozwoliły mi zacząć w miarę normalnie jeść.

Po powrocie do domu bardzo się źle czułem, nie mogłem jeść, miałem potworne bóle. W trakcie badań kontrolnych przed rozpoczęciem chemioterapii wyszło, że mam bardzo dużą cystę z płynem, która ugniata żołądek i część jelita, stąd występujący u mnie brak apetytu i inne dolegliwości.

Chemioterapię mam podawaną w Świętokrzyskim Centrum Onkologii w Kielcach i tam ściągnięto mi 600 ml płynu z cysty, którą wykryto i dopiero podano mi chemię. Niestety okazało się że płyn z cysty z powrotem zbiera się i dolegliwości wróciły. W dniu 06 listopada 2018 roku ponownie trafiłem do Kliniki Chirurgii Ogólnej Gastroenterologicznej i Onkologicznej na Banacha w Warszawie. Tam lekarze po przyjęciu mnie do szpitala stwierdzili, że jedyną drogą mało inwazyjną i nie przeszkadzającą w chemioterapiijest założenie cystogastrostomii czyli wprowadzenie rurek bezpośrednio z cysty do żołądka. Zabieg na szczęście się udał, pobyt trwał do 23 listopada 2018 roku. Chemioterapię mam obecnie podawaną co dwa tygodnie we wlewie po 48 godzin.

Choroba strasznie wyniszczyła mój organizm, schudłem ponad 40 kg. Po 6 cyklu chemioterapii zrobiony miałem kontrolny tomograf komputerowy. Na kolejnej wizycie chemii lekarz oznajmił, że choroba się zatrzymała, nie ma żadnych przerzutów, ale guz się nie zmniejszył. Z jednej strony byłem zawiedziony, że guz się nie zmniejszył, a z drugiej zadowolony z tego że choroba została zatrzymana, bo jak wiadomo z różnych źródeł leczenie raka trzustki chemią jest bardzo ciężkie. Ta wiadomość dała mi nadzieję na nową metodę leczenia raka trzustki czyli Nanoknife (nanonożem). Okazało się że zostałem zakwalifikowany do tej nowatorskiej, a dla mnie ratującej życie metody leczenia. Niestety metoda ta nie jest refundowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

W walce z tą potworną chorobą przez cały czas mojego pobytu w Warszawie i w Kielcach na chemii wspiera mnie moja kochana życiowa partnerka. W codziennym zmaganiu się z tą chorobą są ze mną nasze kochane dzieci. Zawsze mogę liczyć na ich pomoc, dzięki ich wsparciu mimo bólu i cierpienia wiem, że muszę żyć bo mam dla kogo. Mam wielką nadzieję, że dzięki Pomocy Fundacji uda się uzbierać pieniądze na Nanoknife.

Jestem rolnikiem, choroba ta spowodowała że nie jestem zdolny do pracy. Przyznano mi rentę, mam też przyznany stopień niepełnosprawności i dodatek pielęgnacyjny. Moja partnerka od 01 sierpnia 2018 roku jest na bezrobociu w związku z likwidacją jej stanowiska pracy, a najmłodsza córka jest w klasie maturalnej.

Moje oszczędności z uwagi na kosztowne leczenie i koszty dojazdów wyczerpały się. Dlatego zwracam się z prośbą o pomoc w zbiórce pieniędzy na zakup elektrod potrzebnych do metody leczenia Nanoknife. Tylko ta metoda jest jedyną dla mnie szansą na dalsze życie i bycie z moimi bliskimi jak najdłużej.


Wybierz kwotę


20 
50 
100 
200 
1 000 
Inna
Wpłać teraz
 Bezpieczne płatności online
Stwórz swoją
pierwszą zbiórkę

Nie czekaj, weź sprawy w
swoje ręce teraz!

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij