Ela Czumałowska
Niestety niezbyt długo cieszyliśmy się dobrymi wynikami. Testy pokazały, że Laki ma FIV - wirus nabytego niedoboru immunologicznego kotów, potocznie zwany kocim AIDS. który wywołuje niedobór odporności. Jest to choroba nieuleczalna, która powoduje, że nawet drobna infekcja może się okazać dla zwierzaka bardzo groźna, wręcz śmiertelna. Zmierzyliśmy się też z kilkoma pasożytami, w tym pasożytem krwi - Mykoplazmą. W dużym skrócie - to wszystko pogłębiło niewydolność nerek, a ona mocno wpłynęła na niedokrwistość. Mimo tego Laki jest wesoły, chętny na mizianie, rano zawsze stoi pod drzwiami i woła o swoją miseczkę z jedzonkiem, dzielnie znosi podawanie leków i kroplówki. Mamy świadomość, że to jest kot, któremu nie zostało zbyt wiele czasu, niektórzy by powiedzieli, że szkoda na niego zachodu. Ale patrzeliśmy na jego przemianę z dzikiego, bojowego i zupełnie nieprzewidywalnego w miziastego, bojaźliwego, uwielbiającego swoją codzienną rutynę i głaski w trakcie śniadanka. Pomimo całej krzywdy, którą zaznał od człowieka, zaufał nam. Nie naprawimy już tego, co się zadziało wcześniej, ale możemy dać mu komfort w czasie, który mu jeszcze pozostał.















