Wydawało się, że była kochana...
Ale zacznijmy od początku...
Arizonę poznałam jako bezdomną kotkę porzuconą na terenie dużego zakładu pracy wraz z dwójką maluchów. Odłowiona do kastracji, okazała się oswojoną, znając ludzką rękę, cudowna kotką. W domu tymczasowym czekało ją szczepienie, kastracja i szybko miała trafić do nowej rodziny.

Życie okazało się jednak przewrotne. I tu wydarzył się jej pierwszy dramat. Panleukopenia. Okrutna, bardzo niebezpieczna choroba. Arizona wraz z kociętami zachorowała. Jedno z jej młodych umarło, a ona sama w stanie ciężkim trafiła do szpitala.

Po tygodniach spędzonych w klinice i ratującej życie transfuzji krwi, kotka pokonała chorobę. Wyzdrowiała, wypiękniała. Szybko znalazła nowy dom. Była rozpieszczana, była głaska. Wydawało się, że była kochana...

Niestety kiedy tylko okazało się, że kotka znowu zachorowała, nowi opiekunowie bardzo szybko się poddali... Mimo oferowanego wsparcia w leczeniu, oddali ją tak po prostu, jak starą, zepsutą ozdobę...
Dla niej powrót do domu tymczasowego, do stada kotów to kolejny dramat.
Ale to nie koniec lecz ledwie początek kolejnej tragedii...
I kolejnej, heroicznej walki o życie!
Arizona jest bardzo chora.... Ona umiera...
Diagnoza FIP-tak dobrze znana i tak bardzo znienawidzona w naszej wolontariackiej rzeczywistości...
Arizona walczy, ale znów to walka jedna z tych najtrudniejszych. Trawi ją gorączka, ma problem z jedzeniem, brakuje jej sił, z trudem łapie oddech. Każdy jej ruch, czy dotyk ludzkiej ręki sprawia jej ból. Czasem trzeba zanosić ją do kuwety lub pędzić na cito do lecznicy, na kroplówki. A wyniki kolejnych badań wciąż nie napawają optymizmem...



Zastanawiałam się ile jeszcze dramatów udźwignie ten kot. Kiedy na nią patrzę serce mi pęka. Nie tak dawno piękna i dostojna, mająca swój dom, swojego człowieka. Teraz porzucona, sponiewierana chorobą. I jestem pełna zdumienia, że mimo cierpienia, ona się nie poddaje i nadal chce żyć!

Za każdym razem kiedy na mnie patrzy widzę jej pełen nadziei wzrok. I to jak wtula łepek jakby chciała powiedzieć "zasługuję na kolejną szansę"!
Czy możemy odmówić jej pomocy. Nie po tym ile już razem przeszliśmy. Zwłaszcza, że jest szansa na pokonanie choroby, są leki, są możliwości! A jedyny problem to tak naprawdę brak środków na skuteczny, ale drogi lek.

FIP to bardzo trudny przeciwnik. To długie i niezwykle kosztowne leczenie. Brak funduszy na lek powoduje, że strach zagląda nam do oczu. Czy tym razem też damy radę?
I tu pytanie do Ciebie czy będziesz częścią jej historii? Czy dołożysz cegiełkę do jej wyzdrowienia? Możesz pomóc na wiele sposobów. Proszę nagłośnij jej historię. Tylko szeroki zasięg i popularność tej zbiórki może ją uratować. Każde udostępnienie i każdy komentarz jest tu na wagę złota. Każda Twoja wpłacona złotówka to natomiast realna pomoc w zakupie leku, czy wykonanie niezbędnych badań.

A ja obicuję, że będe przy niej, na dobre i złe i obojętnie jak zakończy się jej historia! Będę walczyć o to kocie życie!.
Ciebie proszę tylko o to, byś nie był obojętny. I mam cichą nadzieję, że kto zna kocią miłość, ten będzie wiedział co zrobić.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Joanna Śliwa
Walcz kochana 🥰