Kwiatowy wianek z mniszka na głowie, w tle wiosenna sceneria.

Pomóż mi stanąć na nogi

2 001 zł  z 6 000 zł (Cel)
Wpłaciło 28 osób
Wpłać terazUdostępnij
 
Niko P. - awatar

Niko P.

Organizator zbiórki

Cześć! Z tej strony ekranu Niko. Zacznę od tego, że ciężko mi prosić o pomoc, ale wierzę, że warto się na nią otworzyć. Jeśli masz chwilę czasu, przeczytaj moją historię i proszę - pomóż mi stanąć na nogi. 

Moje życie nigdy nie było proste. Wiem jak to brzmi, pierwsze zdanie i już narzekam. Nie pamiętam jednak wielu szczęśliwych chwil z dzieciństwa. Mój ojciec był (nadal jest) alkoholikiem, od kiedy pamiętam kłócił się z moją matką i swoimi rodzicami. Awantury były codziennością. Dochodziło do rękoczynów, moja matka trzymała mnie na rękach, żeby jej nie bił. Nie zawsze działało. 

Wielokrotnie prosiłem go, żeby przestał, sięgnął po pomoc, jednak moje słowa były ignorowane. Kiedy pijany płakał, siedząc na moim łóżku, powtarzałem mu, że będzie dobrze, że się nie gniewam, że wybaczę mu wszystko, tylko niech odstawi alkohol. Nie odstawił, wybrał procenty ponad własne dziecko. 

Moja matka z kolei całe ich małżeństwo go zdradzała. Urodziła mnie kiedy miała 19 lat. Było jasne, że nie chciała mieć dziecka tak szybko, dodatkowo nie z nim. Nie zajmowała się ani mną, ani moją młodszą siostrą. To babcia gotowała mi obiady, czesała do szkoły i prała ubrania. Reputacja mojej matki ciągnęła się za mną przez całe życie. Dorastałem w małym mieście, gdzie wszyscy wszystkich znają i wiedzą o sobie wszystko. Obce osoby w sklepie zaczepiały mnie i opowiadały o tym, jak kradła perfumy ze sklepu. Kiedy ją złapali, zrzuciła winę na mnie. Na kilkumiesięczne dziecko w wózeczku. 

Kiedy miałem 9 lat, a jej małżeństwo z moim ojcem wisiało już na włosku (chociaż mam wrażenie, że nigdy nie było w innym stanie) wyszła z nami do "szkoły" i już nie wróciliśmy. Kazała nam wsiadać do samochodu z obcym mężczyzną i chować się, żeby nikt nas nie zauważył. Zabrała nas do domu swojego kochanka. 

Babcia i dziadek byli przerażeni. Nie mieli o niczym pojęcia. Ojciec był zbyt pijany, żeby się przejmować. 

Ciocia i wujek wynajęli prywatnego detektywa, żeby odszukał mnie i siostrę. Do domu wróciłem po miesiącu. Oddała mnie dobrowolnie, bez żadnego sprzeciwu. Moja siostra została z nią kolejny miesiąc, ostatecznie wróciła do domu, bo jej kochanek "nie będzie wychowywał obcego bachora".


Wtedy zaczął się prawdziwy koszmar. Policja, opieka społeczna, sądy, mnóstwo listów i nerwów. Procedury były jasne - ani matka ani ojciec nie chcieli, a nawet nie mogli, się nami opiekować. Został dom dziecka. Na szczęście, mieliśmy osoby, które chciały o nas walczyć. Moi dziadkowie. 


Nie mieli dużo, ale postanowili zrobić wszystko, żebyśmy byli szczęśliwi. Zawdzięczam im niewyobrażalnie dużo. To dzięki nim miałam pyszne jedzenie, ciepłe ubrania i namiastkę normalności. 

Normalnie jednak nie było, w życiu brakowało mi kochających rodziców. Ojciec pojawił się tylko pijany i robiąc awantury a matka zniknęła na dobre. Ostatnie, co od niej kiedykolwiek usłyszałem, to życzenia na Mikołajki. 

W szkole dzieciaki śmiały się ze mnie za wszystko. Za krzywe zęby, za to jaką mam rodzinę, za szybsze dojrzewanie. Ciężko znaleźć rzecz, która nie była powodem do śmiechu. Tworzyli hate konta na mój temat, podkładali mi nogi, ciągnęli za włosy, wysyłali zdjęcia psiej budy z dopiskiem, że tam jest miejsce takiej suki, jak ja. 

Pierwszy raz poczułem, że chcę umrzeć w wieku 11 lat. Beze mnie wszystkim przecież byłoby lżej. Wtedy także zaczęła się moja depresja, która miała być tylko momentem słabości, gorszym tygodniem. Tydzień zamienił się w 12 lat. 

Siegnąłem po leki dopiero w czerwcu 2025 roku, kiedy miałem 21 lat. Tyle czasu zajęło mi uświadomienie sobie, że mam odwagę walczyć i zasługuję na dobre życie. Życie bez nienawiści do samego siebie, bez panicznego lęku przed każdym nowym dniem. Brak chęci do życia, lęk społeczny, problemy z budowaniem zdrowych relacji to tylko wierzchołek góry lodowej, która formowała się tyle lat.

Nie zaskoczę Cię mówiąc, że studia nie były łatwe. W liceum znalazłem miłość życia. Na studiach zamieszkaliśmy razem. Myśleliśmy, że to nowy, lepszy początek. Życie miało jednak inne plany. Wiedziałem, że pieniędzy nie będzie dużo, że będę musiał oszczędzać i pracować więcej, niż reszta moich kolegów z roku. Nie spodziewałem się jednak, że mojego partnera także porzucą rodzice. Z dnia na dzień został bez wsparcia finansowego, bez domu w którym wychowywał się całe życie. Zaczęły się natomiast groźby. Rodzice grozili jemu, mi i mojej rodzinie. Wprost obiecywali, że mnie zniszczą. Baliśmy każdego dzwonka do drzwi, pewni, że przyjechali pod nasz blok. 

Świat się zatrzymał, a przynajmniej nasz mały świat. Ten zewnętrzny działał, jak wcześniej. Nadal trzeba było płacić rachunki, czynsz za mieszkanie, studiować, jakkolwiek funkcjonować. Udało nam się znaleźć pracę. Niestety, gdzieś gdzie mobbing, poniżanie i wyzysk były codziennością. Nie mieliśmy jednak prawa wybrzydzać. Mój partner musiał ostatecznie przerwać studia na trzecim roku, po tym, jak właścicielka podniosła nam czynsz za pokój. Nie mógł pogodzić pracy na pełen etat z pisaniem licencjatu i obecnością na zajęciach. 

Każdy większy wydatek sprawiał, że głodowaliśmy. Dentysta, dopłata do rachunków, tak naprawdę cokolwiek. Mój chłopak wpadł w anoreksję, wylądował w szpitalu. Ja w każdej wolnej chwili spałem, żeby nie myśleć o głodzie i trudnych emocjach. Nasze zdrowie psychiczne było w ruinie. Podobnie jak nasza relacja. 

Udało mi się napisać i obronić licencjat. Zaraz po ukończeniu studiów znalazłem drugą pracę i poszedłem do psychiatry. Leki pomagają, ale są drogie. Podobnie jak wizyty, które muszą być regularne. Chciałbym zacząć psychoterapię. Wiem, że potrzebuję jej do prawidłowego funkcjonowania. Jednak przy obecnych wydatkach nie mogę sobie pozwolić na rozpoczęcie jej. Same leki nie wystarczą, wyciszają moje emocje ale nie usuwają braku chęci do życia. 

Chciałbym choć raz w życiu poczuć się stabilnie, normalnie. 

Obecnie dalej studiuję, edukacja jest dla mnie niezwykle ważna, podobnie jak dla moich dziadków. Chcę, żeby byli ze mnie dumni. Chcę przełamać "klątwę" moich rodziców, osiągnąć coś większego w życiu. Piszę książki, rysuję, jestem artystą. Chcę się rozwijać, chcę żyć. Chcę czuć słońce na skórze i cieszyć się, że świeci. Tak bardzo pragnę w życiu szczęścia. 

Niestety, obecnie jestem w sytuacji w której mój pies choruje, jego leczenie jest bardzo kosztowne. Każda wizyta to około 400 zł. Kocham go i nie pozwolę mu umrzeć. Ma na imię Romeo i jest tylko dzieckiem... Adoptowałem go ze schroniska, jest przelękniony i potrzebuje pomocy behawiorysty, który też swoje kosztuje. 

Mój partner stracił niedawno pracę, co też zburzyło naszą stabilność finansową. Czeka nas sprawa na policji o zakaz zbliżania się jego rodziców. Moi dziadkowie sami są schorowani, na emeryturze, a moja siostra w tym roku także idzie na studia. Nie chcę obciążać ich finansowo, tylko pomóc. 

Jestem osobą transpłciową, chciałbym wyglądać tak, jak się czuję - jak chłopak. Proces tranzycji także jest drogi. Odkładam go jak mogę, bo mówię sobie, że nie jest najważniejszą kwestią obecnie, ale w głębi duszy wiem, że się męczę... Męczę się w tym ciele. Ciele, które jest jak klatka. A ja jestem zamkniętym w niej ptakiem, bez piór i siły by śpiewać. Wierzę jednak, że uda mi się rozwinąć skrzydła, że będę mógł pokazać moje prawdziwe kolory i wzbić się wysoko w niebo. 

Będę niesamowicie wdzięczny za każdą pomoc. Liczy się każda złotówka. Przyjmę także oferty pracy, skończyłem studia na kierunku Digital Media. Jeśli udało Ci się dotrzeć do końca mojej historii, dziękuję. Dziękuję za przeczytanie. Dziękuję za wsparcie. Dziękuję za wszystko, bo wiem, że na świecie są dobrzy ludzie. Ludzie, dla których warto żyć. 

Miłego dnia! 

- Niko


2 001 zł  z 6 000 zł (Cel)
Wpłaciło 28 osób
Wpłać terazUdostępnij
 
Niko P. - awatar

Niko P.

Organizator zbiórki

Zadaj pytanie

Wpłaty: 28

Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
30
Kornelia - awatar
Kornelia
100
Add alt here
Dołącz do listy
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
300
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
1
Diva - awatar
Diva
20
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
300
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
5
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
200
Add alt here
Dołącz do listy
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
20

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

People

Podaruj 1,5% Fundacji Pomagam.pl

People

Gdy świat się wali, dajemy nadzieję ❤️ Wspieramy chorych w pozyskaniu środków na leczenie, pomagamy zwierzętom i reagujemy natychmiast w pilnych sytuacjach kryzysowych 🚨

Jak odmienić los tysięcy potrzebujących za darmo?

✅ Wybierz Fundacja Pomagam.pl na liście OPP w rozliczeniu PIT.

✅ Wpisz nasz numer KRS 00 00 353 888 w deklaracji PIT.

Dla Ciebie to rubryka. Dla nich szansa, by przetrwać najgorsze.

Poznaj Fundację Pomagam.pl