
W piątek dostałyśmy nietypowy telefon. Kot mieszkał w stajni przez 10 lat, teraz stracił wzrok i nie nadaje się do mieszkania w tym miejscu, co z nim zrobić? Co mogłyśmy odpowiedzieć.. Przyjęłyśmy go pod swoją opiekę.
Dowiedziałyśmy się, że kot ma około 12 lat, nigdy wcześniej nie widział weterynarza na oczy, ostatnio gorzej się czuł więc trafił na wizytę. Problem w tym, że trafił źle. Weterynarz podjął decyzję o wyrwaniu zębów, na pytanie czy nie trzeba badań odpowiedział, że nie bo to będzie tylko tzw. "głupi jaś" a nie pełne znieczulenie. Niestety opiekunka zgodziła się na to a człowiek zwany "weterynarzem" wykonał zabieg tak jak planował, krzywdząc tym samym kota. Nie będzie tego komentować bo nie wiemy nawet jak.
Nagle po tym cudownym zabiegu kot stracił wzrok, dziwna zbieżność okoliczności, prawda?
Gdyby Pan Doktor pofatygował się żeby przebadać kota jak trzeba wiedziałby, że Julek ma niewydolność nerek, bardzo chore serce i ogromne nadciśnienie. Jednak bez skrupułów wolał dołożyć mu bólu i cierpienia, a swoją decyzją pozbawił Julka wzroku i wszystkiego co do tej pory miał, bo przecież miejsca w stajni już nie było dla kota wymagającego wyjątkowej opieki.
Julek jest z nami, bezpieczny i najedzony tuli się do nas codziennie. Nam pękają serca, skrzywdził do weterynarz, opuścili go wszyscy, których do tej pory znał, zawalił mu się cały świat a ona patrząc na nas sercem mruczy i kocha nas z całych sił, tak jak my jego.
Julek był już u dwóch weterynarzy, wczoraj również u kardiologa, dziś czeka nas kolejny szereg badań i wkrótce wizyta u okulisty. To wszystko to ogromny koszt ale nie możemy go zostawić, on nie ma już nikogo, dopóki będzie walczył my też musimy zrobić wszystko co w naszej mocy.




Jeśli zechcecie nas wesprzeć i pomoc ustabilizować stan naszego Julka, by mógł nacieszyć się jeszcze życiem, będziemy ogromnie wdzięczne.
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!