
Ta wiejska koteczka urodziła się na wsi , w gospodarstwie gdzie słowo kastracja wogóle nie istnieje.

Dobra dusza, która mimo tego ,że nie są to jej koty , pokastrowała je ,dba o to by zawsze miały coś w miseczce na wypadek gdyby były głodne..
Nikt z osób które winne są opieki tym zwierzętom , nie interesuje się ich losem .
Tak było tym razem.
Kotka zataczała się, nie dała rady iść o własnych siłach.
Wizyta , jedna , druga rokowania były słabe.
Początkowo test felv płytkowy wyszedł pozytywny lecz by mieć 100% pewności czy kotka jest chora na białaczkę czy nie test został powtórzony, tym razem pod kątem antygenów wirusa w próbkach krwi osiągając wynik negatywny.
W międzyczasie kotka potrzebowała ciepła , dobrego jedzenia aby przeżyć kolejną noc .
Całkowity koszt leczenia wyniósł 1000 zł, to bardzo duża kwota,stąd też zbiórka która pomoże odciążyć tą pomagającą dziewczynę, która karmi i leczy wioskowe koty.
Zgodziliśmy się wziąć ją na cztery dni aby doszła do siebie i aby mogła wrócić na stare śmieci... Jest szansa że może zaświeci nad nią słońce , kicia grzeczna , cichutka , może zdarzy się cud...
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!